Przegląd świata
Ważny jest kontekst
3 obserwujących
20 notek
30k odsłon
1682 odsłony

Czar minimalizmu …

Wykop Skomentuj8

Większości z nas minimalizm nie kojarzy się pozytywnie. W wymiarze intelektualnym generalnie odnosimy go do stanu umysłu, który pozwala jedynie na przetrwanie. Brakuje w nim czegoś więcej – artyzmu, sztuki i woli tworzenia rzeczy nowych. Z kolei przestrzennie – minimalizm często definiujemy jako puste, białe ściany w mieszkaniu, w którym trudno odnaleźć ducha właściciela. Możemy w nim jeszcze napotkać ,,minimalistyczne” ubrania – monochromatyczne, proste i funkcjonalne. Nie oznacza to jednak, iż muszą być tanie…Minimalizm stał się bowiem w ostatnich latach niezwykle popularny również wśród bogatych.

Niemniej ,,zwykli” ludzie, którzy preferują minimalistyczny styl twierdzą, że ograniczenie wydatków do minimum pozwala prowadzić życie, którego droga jest jaśniejsza. W prostym rozumieniu możemy założyć, że minimaliści otaczają się mniejszą liczbą ,,rzeczy” i unikają tym samym ich ,,nadprodukcji” w swoim otoczeniu (praca, mieszkanie, etc.). Odnosi się to również do świata cyfrowego. Niektórzy rzadko sprawdzają pocztę mailową i nie korzystają z mediów społecznościowych. Tworzą swego rodzaju dodatkową ,,przestrzeń umysłową”, którą można wykorzystać do realizacji wyzwań intelektualnych.

Część krytyków współczesnego minimalizmu twierdzi, że zatracił on swoje korzenie. Niewiele ma wspólnego ze źródłami i tak naprawdę jest kolejną formą powszechnego konsumpcjonizmu uosabianego w tym przypadku przez liczne sieci sklepów promujących tzw. minimalizm. W rzeczywistości jednak genezy tego trendu należy szukać w świecie zachodnim w latach sześćdziesiątych dwudziestego wieku. Brytyjski teoretyk sztuki Richard Wollheim w eseju ,,Sztuka minimalistyczna” starał się zrozumieć grupę artystów, których prace nie były stricte definiowane jako sztuka. Kojarzyły się bardziej z produkcją przemysłową (np. pudełka drewniane instalowane w galeriach, fluorescencyjne światła na budynkach). Z perspektywy obserwatora sztuki aktywność ta wydawała się szokująca, gdyż zawierała jedynie ,,minimalistyczny” pierwiastek twórczości artystycznej. Wymagała jednak od niego – w odróżnieniu od tradycyjnych i ekspresyjnych dzieł artystycznych – większej wrażliwości i ,,wyostrzenia” zmysłów. Możemy jednocześnie uznać, że dawała optymalną swobodę interpretacji, a tym samym – wolność realizacji intelektualnych wyzwań. Zatem poprzez zastosowanie minimalistycznego pierwiastka sztuki dajemy obserwatorowi maksimum wolności jej odczytywania.

Kiedy po raz pierwszy odwiedziłem Kyoto byłem początkowo negatywnie zaskoczony. Miasto, któremu oszczędzono bombardowań w czasie II wojny światowej (sekretarz wojny Henry Stimson ,,wymienił” Kyoto na Nagasaki ze względu na spuściznę historyczną) nie prezentowało się tak okazale, jak myślałem. W czasie mojego pobytu sukcesywnie odsłaniało jednak kolejne swoje ,,skarby”. Klejnotem w koronie są wspaniałe świątynie (ponad 2 tysiące), w tym minimalistyczne ogrody kamienne zen, przedstawiające porządek kosmiczny ( m.in. widoczny na zdjęciu ogród Karesansui w światyni Ryoan-ji). Minimalizm ascezy zen zafascynował wielu artystów i twórców z Zachodu, w tym szefa Apple Steve’a Jobsa. Ogrody z Kyoto stały się dla niego inspiracją dla designu Iphone’a. Przedstawiają one minimalizm zen wyrażony przy pomocy najprostszych środków: kamieni, piasku i żwiru. Zostały stworzone w okresie Muromachi (1192-1573), kiedy władza przechodziła w Japonii z rąk rodów arystokratów do szogunów. Wojownicy preferowali ascezę i minimalistyczny styl życia, a ogrody – zaczęły pełnić rolę bardziej miejsca do medytacji niż rekreacji.

Z Japonii wywodzi się również koncepcja minimalizmu, którą w skrócie można opisać jako ,, piękno, które właśnie przemija”. Swoje źródła ma ona w tysiącletnich opowieściach japońskich twórców (m.in. Murasaki Shikibu ,,Opowieść z Genji”), w których charakteryzują oni piękno jako wszystko, co jest płynne i przemijające. Tak określają rozkwitające kwiaty, płonący ogień, etc. Ta forma minimalizmu jest całkiem odmienna od współczesnej interpretacji. Dziś widzimy go jako coś stałego, surowego i niezmiennego. W japońskim przypadku jest on natomiast procesem, trwającym i płynnym. Tym samym – codziennie innym. Jak określił japoński pisarz Junichiro Tanizaki w opowiadaniu ,,Ku chwale cieni”: ,,znajdujemy piękno nie w samych rzeczach, lecz w układzie cieni, mozaice światła i ciemności”.

Dla mnie minimalizm to optymalna swoboda interpretacji tego, co widzę. Dostrzeganie świata nie poprzez pryzmat znajdujących się w nim rzeczy, lecz doświadczeń i odczuć, które można doznać obserwując otoczenie. Pod pokładem potrzeby ,,posiadania mniej” można bowiem znaleźć coś bardzie odmiennego i głębokiego: styl życia minimalizujący otaczające nas rzeczy i uwypuklający samego człowieka. Czasami jednak przemawia przeze mnie najprostszy minimalistyczny instynkt: pozbycia się spraw, których nie potrzebuję, aby skupić się na tym, co ważne… Wydaje się wtedy, że życie staje się prostsze. Powstaje jednak pytanie: czy lepsze?


Więcej na BLOGU

Wykop Skomentuj8
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Rozmaitości