596 obserwujących
693 notki
3893k odsłony
  7641   0

JEDNYM GŁOSEM

O wspólnym autorstwie „raportu Millera” świadczą także pierwsze reakcje Rosjan, którzy nie mogąc przyznać się do dwustronnych uzgodnień, wskazywali na istotne podobieństwa, szczególnie w zakresie akceptacji polskiej odpowiedzialności za katastrofę. W wielu wystąpienia strony rosyjskiej widoczna jest nie tylko satysfakcja z uległej postawy rządu Tuska, ale również pogarda, z jaką Rosjanie traktują słabych i zniewolonych „partnerów”.

Leonid Słucki, wiceprzewodniczący Komisji Spraw Zagranicznych Dumy już kilka godzin po konferencji prasowej Millera orzekł: „W tej historii postawiono kropkę nad i. Wszystkie fakty ustalono. Żadne dodatkowe dochodzenie niczego nie doda i nie zmieni. Dlatego też należy pogodzić się z prawdą, jakakolwiek by była, i odłożyć dossier do historii.”

Przewodniczący Komisji Technicznej MAK Aleksiej Morozow zareagował podobnie i uznał, że: „polska wersja katastrofy pod Smoleńskiem w dużej mierze jest zbieżna z raportem Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego, lecz niektóre wnioski na razie są niezrozumiałe” Zapowiedział przy tym, że „szczegółowe komentarze techniczne MAK ujawni po zapoznaniu się z materiałami polskiej komisji”. W oświadczeniu Morozowa był zawarty element wręcz ironicznej gry, bowiem owa „polska komisja” korzystała wyłącznie z danych udostępnionych przez Rosjan i nie dysponowała własnym materiałem dowodowym. Po dwóch dniach Morozow mógł zatem podzielić się odkrywczą uwagą: „Nie zobaczyliśmy nic nowego w raporcie polskiej komisji w stosunku do naszego. Strona polska praktyczne powtórzyła nasze uwagi techniczne”.

 

Legalizacja kłamstwa

 

Dobry nastrój nie opuścił przedstawiciela MAK-u podczas całej konferencji prasowej. Rosjanin podkreślał, że istnieje całkowita zgoda strony polskiej i rosyjskiej w kwestii odpowiedzialności pilotów, ich złego wyposażenia i przygotowania oraz błędów popełnionych podczas przygotowania do lotu. Zwracał uwagę, że podstawą tej zgody jest akceptacja rządu polskiego na wyjaśnianie przyczyn katastrofy na podstawie załącznika 13 Konwencji Chicagowskiej. Morozow z satysfakcją podkreślał, że to Donald Tusk zgodził się, aby katastrofa była wyjaśnia na podstawie załącznika 13 Konwencji Chicagowskiej i oświadczył wprost: „Z punktu widzenia prawa raport wszedł w życie. Zgodnie z informacją od strony polskiej w związku z załącznikiem 13 raport polski jest wewnętrzny, a załącznik 13 Konwencji Chicagowskiej nie przewiduje formy wspólnego raportu ze śledztwa.”

Otrzymaliśmy wyraźną sugestię, że po zgodzie Tuska na przekazanie całego śledztwa Rosjanom, nie mamy dziś żadnych możliwości, by zakwestionować ustalenia MAK. Nazwanie „raportu Millera” dokumentem „wewnętrznym” pokazuje, że Rosjanie tratują go jako uzupełnienie swojego raportu, głównie w zakresie legalizacji podstawowych kłamstw i uwiarygodnienia polskiej winy.

Nie przypadkiem największy nacisk Morozow położył na wzmocnienie tezy o rzekomym wpływie na załogę gen. Andrzeja Błasika oraz dywagacjom na temat roli „głównego pasażera”. W stwierdzeniu, iż: „Dowódca Sił Powietrznych, idąc do kabiny, musiał przejść przez salon głównego pasażera. Wnioski każdy może wyciągnąć sam” - zawarta jest nie tylko esencja rosyjskiej dezinformacji ale również bezgraniczna pogarda, z jaką moskiewscy decydenci traktują obecny rząd i polskojęzyczne media, gorliwie uczestniczące w rozpowszechnianiu oszczerstw.

Dogodną podstawą do dalszego rozgrywania tego wątku stanowił zapis, jaki znalazł się w „raporcie” Millera.: "Można natomiast stwierdzić, że istniała presja, która oddziaływała na załogę w sposób pośredni, związana z rangą lotu, obecnością najważniejszych osób w państwie na pokładzie samolotu i wagą uroczystości w Lesie Katyńskim. Należy także przyznać, że elementem presji pośredniej była obecność Dowódcy Sił Powietrznych w kabinie załogi, gdyż w świadomości dowódcy statku powietrznego mogła pojawić się obawa o ocenę jakości wykonania przez niego podejścia do lądowania. "

Tzw. eksperci MAK twórczo rozwinęli tę myśl i podczas konferencji prasowej mogliśmy usłyszeć, że „obecność dowódcy Sił Powietrznych gen. Andrzeja Błasika w kabinie pilotów Tu-154M jest dowodem na wywieranie na nich bezpośredniej presji psychicznej”.

 

Razem ku przyszłości

 

Istotnym dowodem wspólnej gry wokół „raportu” komisji Millera są również dwa zdarzenia, następujące tuż po publikacji. Następnego dnia pojawiła się bowiem zaskakująca informacja, że jest już organizowany specjalny transport do Smoleńska, a wrak tupolewa zostanie niebawem przewieziony do Polski. Kolejny dzień przyniósł natomiast wiadomość, że prokuratura wojskowa zwróciła się do strony rosyjskiej o możliwość przebadania we wrześniu przez polskich ekspertów wraku składowanego w Smoleńsku. Skąd ta nagła aktywność w kwestii wraku tupolewa? Nie ulega wątpliwości, że tego rodzaju rewelacje mogły się pojawić tylko wówczas, jeśli Rosjanie uznali, że zwrot samolotu jest już możliwy, a zatem jego badanie nie podważy tez zawartych w oficjalnej wersji zdarzeń. Informacje podane natychmiast po prezentacji „raportu” Millera mają głównie wydźwięk propagandowy i służą wykazaniu skuteczności działań strony polskiej, ale też uwiarygodnieniu „dobrej woli” Rosjan.

Bezspornym potwierdzeniem rosyjskich inspiracji jest też decyzja o likwidacji 36 Specjalnego Pułku oraz dymisje generałów i oficerów “z pionu odpowiedzialnego za szkolenia i przestrzeganie procedur bezpieczeństwa lotów”. W „raporcie” MAK znalazły się liczne „zalecenia” dotyczące tej jednostki (str.184 i nast.), w których m.in. podkreślano konieczność zmian w przepisach oraz „wprowadzenia wielu zmian dotyczących treningu na symulatorach i zastosowania Specjalnych Procedur Operacyjnych, z naciskiem na współdziałania załogi”. Likwidacja pułku jest gestem w stronę potwierdzenia winy polskich pilotów i stanowi akt nadgorliwego wypełnienia rosyjskich dyspozycji. Dzięki tej decyzji staniemy się jedynym krajem, którego transport samolotowy najważniejszych osób w państwie realizować będą cywile. Odtąd nad bezpieczeństwem lotów VIP-ów czuwać będą „wyspecjalizowane” firmy, szczególnie podatne na wpływy obcych wywiadów. 

Punktowane przez wielu komentatorów różnice techniczne widoczne w obu „raportach” nie mają istotnego znaczenia. Specjaliści od dezinformacji doskonale wiedzą, że większość Polaków nigdy nie przeczyta żadnego z dokumentów, a wśród tych, którzy przebrnęli przez ich lekturę, tylko niewielu zdoła zrozumieć kwestie techniczne i dostrzeże różnice w interpretacji. W tej sytuacji podstawowe znaczenie ma przekaz rządowych mediów i taka prezentacja tematów, by stanowiły pożywkę dla medialnych spekulacji. Dlatego w rosyjskich i polskojęzycznych mediach przewija się ton, w którym podkreśla się winę polskich pilotów, mówi o naszych zaniedbaniach i błędach oraz eksploatuje wątek rzekomych nacisków. Obowiązująca od 10 kwietnia narracja nie uległa zmianie, a oba dokumenty należy osądzić wyłącznie w kategorii środków politycznych. Oceniany z tej perspektywy „raport” Millera przynosi potwierdzenie, że grupa rządząca nadal wykonuje misję zakładników kłamstwa smoleńskiego.

 

 

Artykuł opublikowany w nr 32/2011 Gazety Polskiej

(śródtytuły od redakcji) 

Lubię to! Skomentuj117 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale