czarny.humor czarny.humor
51
BLOG

Porównania win i proporcje zasług. Rozważania, oceny, wątpliwośc

czarny.humor czarny.humor Polityka Obserwuj notkę 5

 

Przyglądając się reakcjom dziennikarzy i ich komentarzom po wydaniu przez sąd zgody na aresztowanie Wojciecha Sumlińskiego, trzeba stwierdzić, że dziennikarze śledczy cieszą się wyjątkowym szacunkiem i poważaniem swojego środowiska. Już wcześniej, kiedy odzywały się głosy, że może dziennikarze za dużo sobie pozwalają, że nadużywają prawa, że opierają wiele tekstów na pogłoskach, poszlakach, natychmiast zrywały się mniej, lub bardziej gwałtowne dziennikarskie protesty i objawiała się niezwykła solidarność środowiska z posądzonym o jakiekolwiek bezprawne, lub choćby tylko nieprawidłowe działania. Kiedy Dorota Kania sama musiała przyznać, że przyjęła wysoką, nie oprocentowaną i bardzo podejrzaną pożyczkę od teściowej Dochnala, kiedy redakcja Wprost po prostu musiała ją zwolnić, to większość dziennikarzy, nadal na siłę próbowała ją absolutnie wybielić, a nawet niektórzy chcieli podważyć wiarygodność podpisanych przez nią pokwitowań odbioru kasy. No i Kania nadal pisze, choć gdzie indziej. 
Ponad wszelkim innym prawem, według środowiska, jest zawsze dziennikarska wolność, prawo zachowania w tajemnicy źródeł informacji i dość swoiście rozumiana przez dziennikarzy wolność wypowiedzi. Dlaczego piszę, że „swoiście rozumiana”? Bo dziennikarze wolność wypowiedzi, przyznają tylko sobie. Ale już na forach, na blogach, wolność wypowiedzi zależy od moderatorów, opiekunów, czy właściciela, jak tu - od Igora Janke i jego żony, którzy mogą każdego wywalić stąd, zablokować, albo sprawić, że jego tekst nie będzie nigdy prezentowany na stronie startowej salonu. To jest oczywiście ich prawo, ale gadki o wolności wypowiedzi, mogą sobie już wtedy darować. 

No dobrze. Wracamy do dziennikarstwa śledczego. 
Nieraz jesteśmy świadkami dziennikarskich wojenek. Żrą się nieraz między sobą, dogryzają sobie, wyzłośliwiają, zarzucają różne świństewka. Ale dziennikarze śledczy są jakby wyłączeni z tych potyczek. Jeśli nawet ktoś ich tyka, to bardzo delikatnie.
Zastanawiam się, dlaczego akurat ten rodzaj dziennikarstwa, jest tak wyjątkowo traktowany. Dlaczego każdy postępek takiego dziennikarza, jest zawsze uważany za właściwy, prawy i etyczny? Czym się muszą charakteryzować dziennikarze śledczy, że każdy ich tekst, każde zdanie są z determinacją bronione, a kto im zarzuca nieuczciwość, jest posądzany o najgorsze motywy, zamiary, o nierzetelność i wszelkie najgorsze pobudki? To są ludzie bez skazy? Poza wszelkimi podejrzeniami? 

Mam bardzo poważne wątpliwości. 
No, bo jak się na ten rodzaj dziennikarstwa popatrzy realistycznie, to jednak ten spiżowy ideał bardzo się w oczach zmienia w kupkę dość nieokreślonej, brzydko wyglądającej masy. 
Przede wszystkim, mam wrażenie, że taki dziennikarz śledczy - jeśli chce być dobrym i skutecznym - musi lubić, umieć i chcieć pisać źle o ludziach. Musi być przekonany, że większość ludzi to złoczyńcy, tylko jeszcze ich nikt nie zdemaskował i on chce być tym demaskatorem. Musi mieć też odwagę. Bezwzględnie musi. bo on wszak pracuje wśród ludzi, których uważa za przestępców! Nie jest ważne dla niego, czy oni są przestępcami, tylko właśnie to, że on ich za przestępców uważa. To jest niewyobrażalny stres. I on wśród tych przestępców, musi cały czas zachować twarz i spokój. Nie może się zdradzić. Musi umieć się posługiwać kłamstwem, jak trzeba musi być obłudny. Musi węszyć za ludźmi, posługiwać się nieraz podsłuchiwaniem ludzi, przekupywaniem ich, żeby uzyskać pożądane materiały, pewnie też szantażem i groźbą. Na pewno też nieraz musi udawać kumpla, albo i przyjaciela! Nawet ci, co wiedzą, kim on jest i wiedzą, że on te ich informacje upubliczni, wiedzą, że on ich nie zdradzi. Mają do niego pełne zaufanie. Musi śledczy też składać doniesienia do prokuratury! Doniesienia! - nie żadne donosy! Choć te terminy oznaczają dokładnie te same działania, to doniesienia są szlachetne i godne pochwały, a donosy to oczywiste skur....ństwo! No i taki uczciwy i prawy śledczy, musi strasznie cierpieć psychicznie, że on musi się zadawać i chronić takiego ogromnego i podłego przestępcy, jak jego własny informator. I nieraz nawet płacić mu! Ten śledczy musi sobie poradzić z ogromnym moralnym dylematem. A jeśli w dodatku po czasie okaże się, że go ten informator wprowadził w błąd i on płacił oszustowi!? Że go wyprowadził w pole, na manowce?! Czy ktoś kiedyś słyszał o dziennikarzu śledczym, który w takim przypadku powiedział, że nie miał racji, że napisał kłamstwo, że przeprasza?! 
A może środowisko chce mi wmówić, że takich przypadków nigdy, przenigdy nie było? Że dziennikarze śledczy są nieomylni i zawsze niewinni?
Dziennikarze są na ogół ludźmi wykształconymi. Często mają też inny zawód. Dlaczego zatem zajęli się dziennikarstwem śledczym? Bo to właśnie lubią robić, bo chcą oczyszczać świat z ukrytych przestępców, bo niczego innego nie potrafią i wreszcie najważniejsze - dla pieniędzy?! Dla kasiory?!! Bo z czegoś przecież trzeba żyć!

Przeczytałem sobie właśnie cały powyższy akapit o własnych wątpliwościach i co mi z tej charakterystyki śledczego wychodzi? No kurczę - Maleszka!! Jak żywy!!
Węszył, podsłuchiwał, szpiegował przyjaciół, donosił, zbierał materiały, analizował je, składał doniesienia do prokuratury... robił wszystko to, co robi dziennikarz śledczy. I też zarabiał tym na życie! To biedny student był. Książki za te pieniądze kupował - przede wszystkim książki. Różnica jest tylko jedna - płatnik mocodawca był inny! Bo ustrój się zmienił. Teraz święte krowy wskazuje i cele wyznacza, nie Pierwszy Sekretarz PZPR, tylko prezes PiS. Na szczęście nie wszyscy się nabierają. 

A tak na marginesie - czy ówczesny prokurator Wassermann, też przyjmował takie doniesienia? Nie mówię, że zaraz od samego Maleszki, ale przecież takich Maleszkopodobnych było wtedy jak mrówków nie? Zajmował się tymi donosami? Wszczynał śledztwa? Przesłuchiwał? Do dzieła dziennikarze! Wyjaśniajcie! Jeśli nas prawda może wyzwolić, to i pewnie starych prokuratorów też nie? 

Maleszka jest godzien najwyższej pogardy! Jest! Bezapelacyjnie! Nie ma dla niego żadnego wytłumaczenia i żadnego zrozumienia. A stosujący te same metody dzisiejszy dziennikarz śledczy, to prawy, nieomylny demaskator godzien najwyższego szacunku i podpisu pod listem poparcia. 
A może ktoś spytał pana śledczego, dlaczego parał się takim zajęciem? Tak? Zapytał ktoś? No i co odpowiedział? Pewnie, że „to doskonałe pytanie” nie?! 

Teraz dziennikarz jest załamany. Niedawny odważny, twardy, nieugięty demaskator, obrońca wartości jest zdruzgotany, bo prokuratura postawiła mu zarzuty, a sąd zgodził się na aresztowanie go. Prysła odwaga, pewność siebie. Nimb bohatera podtrzymują koledzy w aktach zawodowej solidarności. Nie wiemy jeszcze nic o zarzutach, ale już wszelkie domysły o nich są roztrząsane na wszelkie sposoby i zawsze z intencją udowodnienia za wszelką cenę nieprawidłowości prokuratorskich i sądowych. Każde słowo dziennikarza, każdy fragment „pożegnalnego listu” który się cytuje są bezdyskusyjne, są świętą prawdą i świadczą o jego absolutnej niewinności. Jego dziennikarskie dokonania i zasługi są wynoszone pod niebiosa. A jego miłość do rodziny i wiary katolickiej, to niedościgniony ideał. Nawet samobójstwo postanowił popełnić w kościele. 

O tym, że owo samobójstwo, moim zdaniem było przedstawieniem i mistyfikacją, już pisałem we wcześniejszym wpisie. Tu chciałbym wyrazić wątpliwość, czy taki czyn nie jest przypadkiem zbezczeszczeniem świątyni? To też jest dobry temat do rozważań. Jak, tak głęboko wierzący, praktykujący katolik, może popełnić śmiertelny grzech - porwać się na swoje życie? I to w kościele?! Nawet, jeśli to była mistyfikacja, to jednak obarczona jakimś ryzykiem! 
Wprawdzie obecnie samobójcy nie są z góry uważani za potępionych, ale przecież Katechizm Kościoła Katolickiego mówi wyraźnie:

Artykuł piąty
PIĄTE PRZYKAZANIE
Nie będziesz zabijał (Wj 20,13).

2258 "Życie ludzkie jest święte, ponieważ od samego początku domaga się <<stwórczego działania Boga>> i pozostaje na zawsze w specjalnym odniesieniu do Stwórcy, jedynego swego celu. Sam Bóg jest Panem życia, od jego początku aż do końca. Nikt, w żadnej sytuacji, nie może rościć sobie prawa do bezpośredniego niszczenia niewinnej istoty ludzkiej"

2264 Miłość samego siebie pozostaje podstawową zasadą moralności. Jest zatem uprawnione domaganie się przestrzegania własnego prawa do życia. Kto broni swojego życia, nie jest winny zabójstwa, nawet jeśli jest zmuszony zadać swemu napastnikowi śmiertelny cios:

Jeśli ktoś w obronie własnego życia używa większej siły, niż potrzeba, będzie to niegodziwe. Dozwolona jest natomiast samoobrona, w której ktoś w sposób umiarkowany odpiera przemoc... Nie jest natomiast konieczne do zbawienia, by ktoś celem uniknięcia śmierci napastnika zaniechał czynności potrzebnej do należnej samoobrony, gdyż człowiek powinien bardziej troszczyć się o własne życie niż o życie cudze

Samobójstwo

2280 Każdy jest odpowiedzialny przed Bogiem za swoje życie, które od Niego otrzymał. Bóg pozostaje najwyższym Panem życia. Jesteśmy obowiązani przyjąć je z wdzięcznością i chronić je ze względu na Jego cześć i dla zbawienia naszych dusz. Jesteśmy zarządcami, a nie właścicielami życia, które Bóg nam powierzył. Nie rozporządzamy nim.

2281 Samobójstwo zaprzecza naturalnemu dążeniu istoty ludzkiej do zachowania i przedłużenia swojego życia. Pozostaje ono w głębokiej sprzeczności z należytą miłością siebie. Jest także zniewagą miłości bliźniego, ponieważ w sposób nieuzasadniony zrywa więzy solidarności ze społecznością rodzinną, narodową i ludzką, wobec których mamy zobowiązania. Samobójstwo sprzeciwia się miłości Boga żywego.

2282 Samobójstwo popełnione z zamiarem dania "przykładu", zwłaszcza ludziom młodym, nabiera dodatkowo ciężaru zgorszenia. Dobrowolne współdziałanie w samobójstwie jest sprzeczne z prawem moralnym. Ciężkie zaburzenia psychiczne, strach lub poważna obawa przed próbą, cierpieniem lub torturami mogą zmniejszyć odpowiedzialność samobójcy.

2283 Nie powinno się tracić nadziei dotyczącej wiecznego zbawienia osób, które odebrały sobie życie. Bóg, w sobie wiadomy sposób, może dać im możliwość zbawiennego żalu. Kościół modli się za ludzi, którzy odebrali sobie życie.


„...człowiek powinien bardziej troszczyć się o własne życie niż o życie cudze.”. 
Czy dziennikarz, który napisał długi list pożegnalny, który starannie zaplanował i przygotował to, co uczynił to człowiek z zaburzeniami psychicznymi? Czy była to tylko próba „dania przykładu”?! Nie wiem! To wie tylko Pan Bóg i sam sprawca czynu. Ja jednak mam prawo wątpić i nie dawać mu łatwo wiary. 

Jeszcze parę słów o wątpliwościach nurtujących mnie w związku z ocenami postaw prezentowanymi przez polityków PiS i dziennikarzy do nich zbliżonych. 
Mamy tu przykład prawdopodobnego złamania prawa przez wysoko wykształconego, świadomego swoich czynów i odpowiedzialności za nie mężczyznę. Człowieka, który z racji swojego zawodu, długoletniej praktyki, doświadczeń, kontaktów, doskonale zna prawo, procedury, zagrożenia, konsekwencje ulegania pokusie, może nawet wysokość kary, jaka grozi za dany czyn. I taki człowiek wikła się, lub daje się uwikłać w bardzo, bardzo podejrzane układy i interesy. Nie przesądzam, jeszcze, że jest na pewno umoczony, ale prawdopodobieństwo tego, oceniam na 80% do 20%. I tego człowieka zaciekle bronią i bezwzględnie mu ufają, koledzy i politycy, którzy też jeszcze nic nie mogą powiedzieć o jego niewinności i nawet jeśli te proporcje u nich wyglądają odwrotnie, to wciąż jest przecież ta niepewność. 
A 38 lat temu będąc młodym, nieokrzesanym, niedoświadczonym, prostym, wiejskim chłopakiem, wziętym w obroty SBeckiej machiny do łamania charakterów, inny człowiek popełnił też błąd i podpisał podsunięty papier. Tak - ja też jestem przekonany, że podpisał. 
Ale jak wspomnianym dziennikarzom i politykom zgadza się równanie, że pierwszy jest niewinny i wart najwyższego zaufania, a drugi to kanalia godna tylko odsądzania od czci i wiary? Jak ci państwo ważą zasługi jednego i drugiego, że im tak właśnie wychodzi?! To dla mnie za trudne. 
Nie zrozumiem tego. To może tłumaczyć tylko ślepa, bezmyślna nienawiść. 


I mimo wszystko lubię Cię! -- Qrczę! Ale mam głupią maksymę!!

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Polityka