0 obserwujących
52 notki
27k odsłon
  301   0

Przecież wojny Rosji nie wypowiem

Rok 2010, katastrofa polskiego samolotu


Donald Tusk:
"Nie dam się namówić na to, żeby z tego powodu wypowiadać polityczną wojnę. Na pewno nie. (...).
Polskiemu rządowi zależy na dobrej współpracy z Rosją przy wyjaśnianiu przyczyn katastrofy, choć możliwości oddziaływania na zachowania strony rosyjskiej mają swoje ograniczenia."

Rok 2014, katastrofa malezyjskiego samolotu

Donald Tusk:

"Tragedia, ze względu na jej cywilny charakter, rozmiar, fakt, że ofiary pochodzą z różnych krajów, niezaangażowanych w żaden sposób w konflikt na Ukrainie, jest szczególnie bolesna i wstrząsająca (...) Musimy pamiętać, że zawieszenie broni, tak potrzebne, nie może być w żadnym przypadku sposobem na utrzymanie status quo, na utrzymanie sytuacji, w której separatyści, wspierani przez obce państwo, de facto okupują terytorium Ukrainy. Ta świadomość musi towarzyszyć wszystkim decyzjom Unii Europejskiej i całego świata zachodniego wobec tego dramatycznego zdarzenia (...) wnioskiem z katastrofy malezyjskiego samolotu powinna być konsekwentna presja na separatystów, a także na Rosję, aby zaprzestać wspierania tych, którzy odpowiadają najprawdopodobniej bezpośrednio za tę straszliwą tragedię".

Uderzejąca różnica w reakcji premiera na te dwie tragedie.

Wyjaśnienie katastrofy polskiego samolotu nie jest warte pogorszenia relacji z Rosją, zaś o pamięć ofiar samolotu malezyjskiego warto walczyć.

Być może dlatego, że w tej pierwszej zginęli Polacy (część z nich zwolniła miejsca w ważnych instytucjach - NBP, IPN, RPO, które zostały bez żenady przez stronę rządzącą "odzyskane"), zaś w druga, "ze względu na fakt, że ofiary pochodzą z różnych krajów jest szczególnie bolesna i wstrząsająca".

Lubię to! Skomentuj5 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale