Empereur
"Polska jest nieśmiertelna. Wyzwolimy ją z pęt niewoli odbudujemy z gruzów. Tak nam dopomóż Bóg! (...) Nie zginie Polska! Nie zginie! Lecz żyć będzie po wieki wieków, w potędze i chwale. Dla was, dla nas i dla całej ludzkości." - Ignacy Jan Paderewski
12 obserwujących
91 notek
81k odsłon
681 odsłon

Reformy PiS, a sprawa Tomasza Komendy. Obywatel kontra państwo

Wykop Skomentuj27

Ileż to można było się naczytać pod artykułami o sprawie Komendy komentarzy, że sędziów, którzy go skazali, powinno się tak samo jak jego, zamknąć na 18 lat. Czy również Lecha Kaczyńskiego, który też był przekonany o jego winie?

Od momentu jej ponownego wszczęcia, sprawa Tomasza Komendy była wykorzystywana przez PiS do jego celów propagandowych. Skazanie niewinnego człowieka przez wymiar sprawiedliwości Rzeczypospolitej Polskiej było przezeń przedstawiane jako przykład patologii, które swoimi "reformami" - polegającymi na zupełnym podporządkowaniu prokuratury i sądów czynnikom politycznym - rząd "dobrej zmiany" chciała wyeliminować. Dobrze ilustruje to komentarz Patryka Jakiego, który nazwał tę sprawę "III RP w pigułce". Z typowym dla siebie cynizmem wiceminister Jaki wykorzystuje czyjąś tragedię do kreowania swojego wizerunku, dokładnie odwrotnego od rzeczywistości. 

Sprawa Komendy jest przykładem III RP w pigułce. Musimy zreformować państwo. Sędziowie, którzy tłumaczą, że wydano wyrok w sprawie Tomasza Komendy pod presją, przyznali, że tak funkcjonuje III RP 
- Patryk Jaki, sekretarz stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości w rządzie PiS

Ocena sprawy Komendy, jaką przedstawił Jaki, jest nie tylko nieuprawniona i zwyczajnie fałszywa. Nie tylko dlatego, że niesłuszne skazania niestety zdarzają się w praktycznie każdym państwie na świecie i jest zupełnym absurdem przypisywanie tego faktu w jakikolwiek szczególny sposób III RP (polityk PiS jednak żadnej okazji nie przepuści, żeby opluwać państwo polskie), ale przede wszystkim z tego powodu, że to właśnie PiS reformuje państwo dokładnie w takim kierunku, żeby przypadków takich, jak ten Tomasza Komendy, było więcej. 

Propaganda PiS, wykorzystując sprawę Komendy do własnych celów, konsekwentnie przemilcza niewygodny dla niej aspekt, że przez znaczną cześć trwania postępowania przygotowawczego ministrem sprawiedliwości i prokuratorem generalnym był nie kto inny, jak ś.p. Lech Kaczyński. Poza tym faktem jednakże wkład późniejszego Prezydenta Rzeczypospolitej w oskarżenie i skazanie Tomasza Komendy był raczej przedmiotem spekulacji nieprzychylnych mu środowisk - aż do 28 maja 2018 roku, kiedy to "Gazeta Wyborcza" przypomniała wywiad, którego w listopadzie 2000 roku Minister Sprawiedliwości Lech Kaczyński udzielił Jarosławowi Kurskiemu. Z wywiadu tego wynika w sposób zupełnie oczywisty, że Lech Kaczyński, jako prokurator generalny, był przekonany o winie Komendy i domagał się stanowczych działań prokuratury w tej sprawie. Prokuratury, którą, według własnej, dumnej deklaracji, "ręcznie sterował" i na którą, jak otwarcie przyznawał, wywierał naciski przez instytucje nadzoru, by wymóc zaostrzenie działania.  

Brutalnie zgwałcono, a później zamordowano piętnastoletnią dziewczynkę, właściwie jeszcze dziecko. Znaleziono jej ciało z rozerwanymi narządami rodnymi. I prokurator powiada pełnomocnikowi rodziny, że co najwyżej może jednemu ze sprawców postawić zarzut gwałtu. Są ślady zębów tego zbira, ślady DNA, wszelkie możliwe znaki – i nie można postawić zarzutu.
-
Lech Kaczyński w listopadzie 2000 r. Tomasz Komenda przebywał wówczas w areszcie.

Pisowskie gadzinówki zaczęły natychmiast dementować doniesienia o naciskach (chociaż Kaczyński w wywiadzie sam mówił o ich stosowaniu), posługując się przy tym oświadczeniem Prokuratury Krajowej, która stwierdziła, że w aktach sprawy nie ma żadnych poleceń prokuratora generalnego co do sposobu zakończenia sprawy. Komunikat ten jednak w żaden sposób nie zdementował twierdzeń "Wyborczej", która przytaczała po prostu wygłoszone publicznie, dla prasy, wypowiedzi Kaczyńskiego. Partyjne gadzinówki, jak i wiceminister Jaki, zarzuciły wyborczej "obrzydliwą manipulację" i rozpowszechnianie "fake news", jednocześnie poza samą negacją nie oferując zupełnie żadnego kontrargumentu i żadnego rzeczywistego dementi. Jak się można było spodziewać, środowisk dotąd opluwających prokuratorów i sędziów, którzy oskarżali i skazali Komendę, po bezspornym ujawnieniu faktu, że również Lech Kaczyński, według ich wiary jeden z najwybitniejszych Polaków w dziejach, był święcie przekonany o jego winie, nie naszła żadna refleksja o pochopności ich radykalnych osądów, które wygodnie sobie wygłaszali niemalże 20 lat po prawomocnym zakończeniu sprawy. Gdy informację o niewinności Komendy podano im w mediach na tacy i gdy akurat jego niewinność była wygodna dla aktualnych celów ich formacji politycznej. Szczęśliwie dla Tomasza Komendy. 

Refleksja taka bardzo by im się przydała, choć trudno uwierzyć, by byli do niej zdolni. Istotniejszy jest jednak fakt, że odwrotnie niż twierdzi wiceminister Jaki, Tomasz Komenda nie padł ofiarą patologicznego systemu, który PiS w Polsce demontuje, tylko patologicznego systemu, który PiS w Polsce odbudowuje. Systemu politycznej kontroli nad organami ścigania, który jest niebezpieczny, niezależnie od tego, czy i w jakim stopniu Lech Kaczyński w tej konkretnej sprawie zawinił.  

Wykop Skomentuj27
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo