Empereur
"Polska jest nieśmiertelna. Wyzwolimy ją z pęt niewoli odbudujemy z gruzów. Tak nam dopomóż Bóg! (...) Nie zginie Polska! Nie zginie! Lecz żyć będzie po wieki wieków, w potędze i chwale. Dla was, dla nas i dla całej ludzkości." - Ignacy Jan Paderewski
11 obserwujących
90 notek
79k odsłon
3091 odsłon

Lista sędziów do czystki OKO.press - nie tędy droga

Wykop Skomentuj168

Postulat antypisu jest także zwyczajnie niesprawiedliwy wobec samych sędziów i asesorów nominowanych przez neo-KRS. Nie ma bowiem żadnych podstaw by przypuszczać, że wszyscy oni, ani nawet większość, jest jakimiś tajnymi współpracownikami reżimu spod ciemnej gwiazdy. Prawie 200 osób z listy opublikowanej przez OKO.press to sędziowie sądów rejonowych, spośród których znaczna część, jak można sądzić, objęła urząd sędziego po raz pierwszy, najprawdopodobniej w wyniku tego, że po prostu ukończyli przygotowanie do zawodu - tj. aplikację i wymagany okres przepracowany na stanowisku asesora lub referendarza - i staranie się o stanowisko sędziowskie było dla nich naturalnym kolejnym krokiem. Podważanie nominacji tych sędziów byłoby po prostu polityczną zemstą za to, że swoje stanowisko uzyskali przy takiej, a nie innej sytuacji politycznej w kraju. Nawet w Sądzie Najwyższym udało się neo-KRS obsadzić jednak parę osób, które na to prawdopodobnie zasługiwały, choć lepiej dla wszystkich byłoby, żeby znalazły się tam w innych okolicznościach. 

Żądanie usunięcia tych wszystkich sędziów i asesorów jest szaleństwem nieporównywalnie większym od pisowskiego. Przypomina raczej postulat fanatyków pokoju Cejrowskiego, którego recepta na sądownictwo w Polsce brzmiała "wszystkich won". Jest to propozycja systemowej czystki niewyobrażalnej w cywilizowanym państwie. Warto przypomnieć o tym, że takiej czystki nie przeprowadzono w Polsce nawet po roku 1989, a wszelkie sugestie - płynące chociażby ze strony PiS - dotyczące usunięcia z zawodu "postkomunistycznych sędziów", którzy orzekali w PRL, spotykają się ze sprzeciwem opozycji. Ze sprzeciwem tym można i należy się zgodzić, gdyż sam fakt orzekania w PRL nie powinien nikogo dyskwalifikować - pomijając już nawet natłok kłamstw, jakie propaganda pisowska rozsiewała na temat zakresu tego zjawiska i tych sędziów (w rzeczywistości zdecydowana większość sędziów obecnie orzekających w Polsce, PRL pamięta co najwyżej z czasów szkolnych). Problem w tym, że jeżeli ktoś sugeruje, jak OKO.press, Giertych, czy inni podobnie myślący, że sędziowie mianowani przez neo-KRS nie są sędziami, a ich wyroki powinny być unieważnione, to prowadzi do skrajnie absurdalnego wniosku, że kryteria niezależności lepiej od pisowskiej neo-KRS spełniała Rada Państwa PRL, a sędziowie przez nią mianowani byli bardziej niezawiśli od tych nominowanych przez neo-KRS.

Trzeba podkreślić, że Radzie Państwa PRL, będącej w gruncie rzeczy organem reżimu marionetkowego wobec okupacyjnego mocarstwa - podobnie jak i Sejm PRL, który wybierał jej członków - można postawić zarzut nielegalności o wiele silniejszy, niż pisowskiej neo-KRS. Gdyby rozumowanie proponowane przez OKO.press przeforsować po 1989 r., "trzecia" Rzeczpospolita Polska musiałaby zacząć swój byt jako kraj całkowitej anarchii i bezprawia. Należałoby wszak unieważnić nominacje wszystkich orzekających sędziów, jako powołanych przez organ niespełniający wymogów niezależności. Unieważnione byłyby wszystkie ich wyroki. Nieważne stałyby się wszystkie wpisy do ksiąg wieczystych - właściciele domów, lokali, gospodarstw rolnych nagle straciliby swoje majątki. Wszystkich przestępców trzeba by wypuścić z więzień. To nie wszystko: w ogóle jakiekolwiek prawo przestałoby obowiązywać. Sejm PRL również był przecież organem nielegalnym i niespełniającym demokratycznych standardów, wszystkie uchwalone przez niego ustawy, włącznie z kodeksem cywilnym, kodeksem karnym i wszystkimi procedurami, należałoby więc uznać za nieważne. Niemożliwej do zliczenia liczbie ludzi należałoby wyrzucić z ich mieszkań, bo prawa, jakie sobie do nich rościli, wynikały z nieważnych przepisów. Niemożliwej do zliczenia liczbie ludzi należałoby zakazać wykonywania zawodów (np. lekarzy, adwokatów, nauczycieli, wykładowców uniwersyteckich i wielu innych), do których uprawnienia zdobyli na podstawie nieważnych przepisów. Chaos, do jakiego doprowadziłaby realizacja takiego programu, jest po prostu niewyobrażalny.

Na szczęście nic takiego się nie stało. Prawo odziedziczone po PRL powoli zmieniano. Nikomu, nawet Jarosławowi Kaczyńskiemu, nie przyszło do głowy powiedzieć wtedy, że ono po prostu nie obowiązuje, ani że akty prawne, wyroki sądów i decyzje organów wydawane w PRL nie wywołują żadnych skutków. Nawet wyroki sądów stalinowskich nie zostały automatycznie unieważnione. Jest skrajnie nieodpowiedzialnym, absurdalnym szaleństwem sugerowanie, że miałyby zostać automatycznie unieważnione wyroki wydawane przez sędziów nominowanych przez pisowską neo-KRS.

Wszystkim po stronie anty-pis, którzy popierają takie wariackie pomysły, powiedzieć trzeba stanowczo, że nie tędy droga. To nie byłoby odbudowanie praworządności, to byłoby posunięcie się w jej niszczeniu o wiele dalej, niż ośmielił się to zrobić PiS. 

Wykop Skomentuj168
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo