Blog
Baza ludzi umarłych - Dyrektor
frycz66
frycz66 Entuzjasta ludzi trener coach.
66 obserwujących 417 notek 600337 odsłon
frycz66, 26 sierpnia 2016 r.

Snajper Bożydar.....cz4

Agent Smith.... Źródło Internet
Agent Smith.... Źródło Internet

Bezpieczeństwo.

Bezpieczeństwo realizowane jest na różne sposoby. Można to słowo odmieniać na sto sposobów, używać w reklamach, dyskontować finansowo, sprzedawać... Dwa podstawowe typy ludzkie: zdobywcy i niewolnicy bezpieczeństwo rozumieją jednak inaczej... Dla zdobywcy bezpieczeństwo jest skierowane → DO a dla niewolnika jest to bezpieczeństwo ← OD, ale to chyba oczywiste. Zdobywcy bezpieczeństwo ma umożliwić działanie, progres, mobilność. Można to sobie wyobrazić jako bazy na wyprawach Amundsena czy Nansena. W bazach jest opał, zapałki, konserwy, buty, śpiwory, ale najpierw trzeba tam dojść. Niewolników zaś trzeba chronić, np. od przepracowania, głodu, słowem chronić ich od siebie samych... Jak to niewolników.

 

Sama definicja terminu „Bezpieczeństwo” jest piękna:

Bezpieczeństwo to stan, który daje poczucie pewności istnienia i gwarancje jego zachowania oraz szanse na doskonalenie. Jest to jedna z podstawowych potrzeb człowieka. Odznacza się akceptowalnym poziomem ryzyka utraty czegoś dla podmiotu szczególnie cennego – życia, zdrowia, pracy, szacunku, uczuć, dóbr materialnych i dóbr niematerialnych. Bezpieczeństwo jest naczelną potrzebą człowieka i grup społecznych, jest także podstawową potrzebą państw i systemów międzynarodowych; jego brak wywołuje niepokój i poczucie zagrożenia. Człowiek, grupa społeczna, państwo, organizacja międzynarodowa starają się oddziaływać na swoje otoczenie zewnętrzne i sferę wewnętrzną, by usuwać a przynajmniej oddalać zagrożenia, eliminując własny lęk, obawy, niepokój i niepewność. Zagrożenia mogą być skierowane na zewnątrz i do wewnątrz; tak samo powinny być skierowane działania w celu ich likwidowania

 

Bożydarowi bezpieczeństwo jest potrzebne jak powietrze z jednego zasadniczego powodu, otóż bezpieczeństwo jest warunkiem znalezienia pielęgnowania i podtrzymania miłości, a miłości Bożydar łaknie całym sobą. Można powiedzieć że tak jak każdemu z nas. Ale nie do końca. Łaknie ale jej nie dostaje tego co chce, zadowalając się jakimiś chorymi substytutami, rozmieniając swój najpiękniejszy czas na drobne. Bożydar udaje twardziela, podczas gdy jego największym marzeniem jest szczęśliwa rodzina, troskliwa żona i dwójka dzieci: Konstancja i Askaniusz. Tęsknota za domem w którym mówi się ściszonym głosem a w tle gra II program PR przeziera z każdego słowa, gestu, spojrzenia Bożydara. Ale żeby to się zadziało Bożydar musi poczuć się stuprocentowo bezpieczny i bezwarunkowo akceptowany. A Bożydar tego uczucia nie zna. Mało tego; boi się uczucia akceptacji wietrząc w nim podstęp. A już poza wszystkim, Bożydar musi wpierw zaakceptować sam siebie w każdym ze swych pięknych przejawów....

       I tu zaczyna się właściwa część układanki. Bożydar bowiem otoczony, choć lepiej powiedzieć osaczony jest murem dość specyficznych indywiduów. Od kiedy Bożydar pojawił się w Warszawie był pod przemożnym wpływem stryja i ciotki, i jest to wpływ rujnujący. Stryj Bożydara to najprawdziwszy Agent Smith w przebraniu informatyka. Agent Smith w czystej formie który bez większego wysiłku zawładnął ciałem, duszą i niewielkim rozumkiem przeciętnego 50-latka. Na nieszczęście stryj był niekwestionowanym autorytetem Bożydara. Inteligentny, ciekawy świata, z pozoru ciekawy, bezpieczny w obcowaniu, skuteczny w działaniu, wymagający. Bożydar był pod jego wpływem. A Stryj to mówił to, a Stryj to mówił tamto. Dosłownie dziób się Bożydarowi nie zamykał a gada on doprawdy niemało. Do czasu jednak..... Cios nadszedł ze strony najmniej spodziewanej. Stryj, z pozoru stabilny, przewidywalny i odpowiedzialny, nagle wykonał salto mortale w tył, i swoją bezcelową niefrasobliwością doprowadził nieomalże do bankructwa swojej rodziny, po czym porzucił ją z 500 tys. długu jak stare buty, i jak gdyby nigdy nic wyjechał do Olsztyna aby tam założyć nową rodzinę z rówieśnicą Bożydara. Jakby tego było mało Bożydar dostał od wuja osobisty, personalny, celnie wymierzony cios między oczy, gdy to dowiedział się od stryja, że (cyt.) „jest za mało dojrzały żeby zrozumieć jego wzniosłe motywacje, i pewnie nigdy nic nie zrozumie z tej gry zwanej życiem”. Słowem substytut i swoisty wzorzec Mężczyzny z Sevres rozpadł się z hukiem na oczach Bożydara a odłamki tej jak się okazało – gipsowej dekoracji teatralnej boleśnie pokaleczyły jego duszę.... Jeszcze żeby po tej całej szopce stryj się odpieprzył raz a dobrze. Ale gdzie tam.... Stryj dzwoni raz po raz i niczym schyłkowy Hitler w bunkrze zanudza Bożydara niekończącymi się rozmowami telefonicznymi, które zupełnie nic nie wnoszą, a nawet jak sądzę zatruwają bezsensowną goryczą młode serce Bożydara, który wprawdzie zna znaczenie słowa „asertywność” ale nie potrafi sprawnie wcielić go w życie. Poza tym jak każdy beznadziejnie zakochany facet, Bożydar wysłuchuje tyrad Stryja w nadziei usłyszenia czegoś pięknego, budującego, wzniosłego i dobrego. Nic z tego. Dostaje tylko szlam popadając w smutek i gorycz... A Stryj sączy, sączy ten swój jad gorący... Słowem - Agent Smith szczytuje jadem wprost do ucha Bożydara...

 

A skoro autorytet Stryja runął, to Ciocia stała się Bożydarowi tym bardziej bliska. Ciotka to brawurowo inteligentna kobieta tuż po 50, która może i powinna podobać się facetom w róznym wieku. Bezwarunkowo kocha Bożydara, jak własnego syna i całym sobą chce go wspierać. Ale niestety połączenie wyrafinowanej inteligencji z mentalnością hipiski z lat '70 jest równie przydatne do utulenia skołatanej duszy Bożydara jak miotacz napalmu + biały fosfor do rozpalania grilla na parafialnym kinderbalu. Ciotka rozmawia z Bożydarem w takim stylu jakby chodziło o nuklearne negocjacje ostatniej szansy Ławrowa z Merkel. Słowem, ciotka chce dobrze, a że jest emocjonalna i zaangażowana - wychodzi jak zwykle. Bożydar siłą rzeczy nie jest w stanie dorównać intelektualnie i emocjonalnie zaprawionej w licznych bojach ciotce.... Rozmowy kończą się awanturami na ulicy i wylewaniem bezsensownych żalów. A ciotka, chcąc pomóc, powinna po prostu być. Cicho, delikatnie, spolegliwie być obok Bożydara. Być - i nic więcej... Po prostu być....

I chyba idzie ku dobremu...

 

W tej trudnej sytuacji ważną i bardzo niejednoznaczną postacią jest trener Bożydara.

Zwalisty facet po 60 jeżdżący odrapanym Fiatem Uno.... Trener, o którym tu mówią, że z niejednego pieca chleb jadł i.....

 

CDN.

Opublikowano: 26.08.2016 13:04.
Autor: frycz66
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Zarządzam zaniedbanym PGR-em. Szkolę, Tęsknię za wyciszonym zmysłowym spokojem jaki właśnie odkrywam i jakiego doświadczam...

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Ostatnie komentarze

  • @MURGRABIA CZORSZTYŃSKI Średniakowi w wieku średnim (a młodych rzadko kiedy stać), który...
  • @GPS Fajnie że jesteś :) Skąd ty masz tyle energii. 8-) ??? To jest trochę takie...
  • @PW. 308win. Pzdr. F.

Tematy w dziale