Entuzjasta słońca i księżyca..
Porządkuję świat, ufny że spokój można znaleźć w mądrej ciszy...
66 obserwujących
412 notek
613k odsłon
800 odsłon

Zastava 1100 p

Zastava 110 za wikipedia. Na tamte czasy auto piękne, lekkie, oszczędne, ciche i niezawodne....
Zastava 110 za wikipedia. Na tamte czasy auto piękne, lekkie, oszczędne, ciche i niezawodne....
Wykop Skomentuj11

 

Życie.

 

W czasie gdy ja chodziłem do liceum mój ociec był dyrektorem dużej spółdzielni produkcyjnej. A że jest komunikatywny i pracowity zjednywał sobie ludzi, dostawców, większych odbiorców jak i pojedynczych Klientów. Słowem - miał wyniki. Finansowe również. A że był na procencie od tych wyników, to okres ogólniaka wspominam jako okres spokoju i względnego dobrobytu. Piszę względnego, gdyż moi starsi są wychowani w etosie pozytywistycznej pracy i epatowanie pieniędzmi, słowem jakaś wieśniacza konsumpcja na pokaz była dla nas wprost nie do pojęcia.

 

Względny dobrobyt polegał zaś na tym, że mieliśmy Fiata 126, ojciec miał służbowego Poloneza (cóż to była za padlina ten Polonez!?!? ), a w domu był stary fortepian na którym ojciec wieczorami grał, no i było radio Spidola 252 na którym słuchaliśmy Radia Wolna Europa. Symbolem majętności był też telewizor Rubin 714p który stał prawie nieużywany tak długo (podobno ten Rubin się zapalał czy też wybuchał (sic!)) , aż podczas jakiegoś malowania wynieśliśmy go na taras i zapomnieliśmy go wnieść, a w nocy padało. Cóż.... Wszystkim nam ulżyło a ja zrobiłem z Rubina użytek: pierwszą w życiu lampową radiostację... :)

 

Względny dobrobyt sprawiał też, że nie robiło się niepotrzebnych afer z niczego... Ot weźmy taka pierwsza miłość. Zakochałem się w tej dziewczynie bez pamięci... Zaczęliśmy do siebie dzwonić. Na początku tak nieśmiało – rozmowy międzymiastowe były drogie. Po pierwszym miesiącu rachunek za telefon nie przyszedł. Zaczęliśmy dzwonić więcej – po drugim miesiącu rachunek też nie przyszedł. No to zaczęliśmy rozmawiać dosłownie non stop, a rachunek za telefon nadal nie przychodził przez kolejne piękne miesiące. Aż nagle... Po pół roku.... Rachunek przyszedł. Załomotał do drzwi a nawet je wyważył. A wynosił tyle, ile 3 tony koksu.

Ojciec skwitował to krótko: No co? Zakochani....

 

Premia

Pewnego dnia starszy przyniósł do domu premię kwartalną jaką dostał po tym, jak znalazł na zachodzie nowego Klienta na produkty spółdzielni. Nie wiem ile tego było, ale nie było to imponujące wizualnie. Ot pliki banknotów z banderolką o grubości 3-5 cm. Zastanawialiśmy się co z tym można by zrobić i nie było pomysłu. Nazajutrz ojciec wraz z kolegą pojechał do Warszawy kupić w Polmozbycie nowe auto. I kupił; piękną białą Zastavę 1100 p. Jakież to było auto! Lekkie, pojemne, oszczędne, cichutkie, funkcjonalne. Białe z zewnątrz, jasnobeżowe wewnątrz, pachnące nowością. Założyłem do auta radioodtwarzacz Skald - jak na tamte czasy – całkiem przyzwoity sprzęt, antenę, jakiś sygnalizator włączonego kierunkowskazu plus jeden (sic!) głośnik i zaczęła się radość z jazdy. Nowe piękne auto stało się domownikiem od pierwszej chwili, i gdy tylko kluczyki od auta leżały na stoliczku obok telefonu, to po szkole je zabierałem i jechałem sobie na przejażdżkę. A to do Bolimowa, a to do Sochaczewa do swojej dziewczyny, a to do Pawłowic czy Kampinosu. Jeździłem bez celu, dla samej zmysłowej przyjemności jaką daje jazda dobrym, fabrycznie nowym autem. Jeździłem zwykle z otwartym oknem słuchając na kasetach Perfectu, Maanamu, Klinczu, Banku i RSC.. lub radiowej Trójki To było naprawdę coś! To piękny smak zakwitającej młodości....

 

Nauczyciel języka polskiego.

Uczniem byłem przeciętnym, ot czwórkowym. Nie wysilałem się , ale i nie sprawiałem większych kłopotów, bo i też wiedziałem że jak zawalę coś w szkole to już nie będę mógł całymi wieczorami siedzieć przy radiu, jeździć do klubu krótkofalowców na ul. Nowowiejską w Warszawie czy też nocami czytać Lema. Jednak kierunek zawodowy miałem jasno sprecyzowany; wiedziałem, że chcę być nauczycielem języka polskiego w ogólniaku. Miałem wspaniałą inspirującą nauczycielkę, i choć nie byłem wybitny , byłem inspirujący, pomysłowy i sprawny organizacyjnie, a to bardzo ważne. No i już wtedy pisałem ciekawe artykuły do Młodego Technika, Poznaj Swój Kraj, czy Horyzonty Techniki dla Dzieci. Oczami wyobraźni widziałem siebie prowadzącego szkolny teatr, szkolną prawdziwą gazetę czy filmowe koło dyskusyjne prezentujące niszowe filmy przy terkoczącym projektorze 16mm. . Te dyskusje z wypiekami na twarzy i radykalizmem na jaki stać tylko młodych... :)

Dodam że nie były to mrzonki bo całą młodość oprócz aparatu Lubitiel, towarzyszyła mi kamera Kwarc na film 8mm. A projektor Ruś i stół montażowy jak i dziesiątki filmów mam na strychu do tej pory. Czyli potencjał był...

 

 

Aż pewnego dnia, odkładając kluczyki do samochodu na półkę obok nowoczesnego na owe czasy telefonu „Tulipan” (ach ten urok PRL) nieopatrznie powiedziałem do ojca: ale super jest to auto! Nie można się najeździć! Gdy już będę nauczycielem to też sobie takie kupię! Ojciec przyniósł kalkulator Brda 11U , coś poklikał, poklikał, coś tam zapisał w pamięci, coś tam mamrotał pod nosem po czym powiedział: Jako nauczyciel nigdy nie kupisz sobie takiego, fabrycznie nowego samochodu. Obliczyłem, że musiał byś żyjąc ascetycznie – a tak raczej nie potrafisz – odkładać na niego prawie przez 6 lat prawie całą pensję. A zauważ, że nie policzyłem paliwa, napraw i ubezpieczenia. Jedyne na co będzie Cię stać – a i to nic pewnego - to mocno używany Fiat126p po 4 latach forsownego oszczędzania! Nic więcej. Przyjąłem to bardzo nerwowo. No jak to !?! Ale arytmetyka zarobków była nieubłagana... Żebym się rozdarł na pół, żebym pękł – w żaden sposób się to nie spinało. Zresztą dzisiejszym kandydatom na nauczycieli nie spina się również. Na „tamte czasy” nowa Zastava 1100p była w Polsce autem takim jakim jest dzisiaj nowy Volkswagen Golf. Pamiętajmy, że wtedy jeździły po ulicach Syreny, Trabanty, Wartburgi. Dziś ten segment bieda-aut reprezentuje Skoda Felicja, Dacia Logan, Opel Astra Classic, czy wymierające Daewoo w cenie poniżej 800 PLN z ważnym do kwietnia przeglądem rejestracyjnym i instalacją LPG. Zaś nowy Golf kosztuje dziś średnio 81 tysięcy PLN. Nauczyciel zarabia od 1513 do 3109 PLN. Żeby nie wchodzić w jakieś niuanse kwotowe, załóżmy że zarabia 2700 PLN. Może więc odłożyć 1100 PLN/mies, czyli że kupi nowego Golfa za 6 lat oszczędzania. Słowem – nic się nie zmieniło.

 

Prywatny samochód – w zasadzie ciągle nie mam ;)

Po studiach, przez kolejne 17 lat pracy zawodowej w zasadzie nie miałem prywatnego samochodu. Poszedłem pracować do holenderskiej firmy sprzedającej opatentowane nasiona, a potem do kolejnej, sprzedającej rozwiązania telekomunikacyjne dla biznesu. Za każdym razem dostawałem nowy samochód służbowy jaki przysługiwał do stanowiska i był wymieniany co dwa lata lub co 80 tys. km.... Coś co było emocją stało się normalnym narzędziem pracy. Coś to było tęsknotą zawodową, jakiś teatr szkolny, klub dyskusyjny i inne głupotki zniknęły w odmętach niepamięci w pudełku „naiwności życia – iluzje młodości”.

 

I tylko coraz częściej, zupełnie na poważnie myślę o zakupie zadbanej Zastavy 1100p, ot tak żeby wsiąść sobie w letni dzień i jadąc dla przyjemności, zupełnie bez celu, słuchać muzyki Maanamu z kaset.

 

Czasu się zawróci, ale może da się zatrzymać chwile? :)

 

R.F.

Wykop Skomentuj11
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale