0 obserwujących
95 notek
86k odsłon
347 odsłon

TTIP w europejskiej debacie publicznej, ale nie w polskiej

flickr.com
flickr.com
Wykop Skomentuj2

14 czerwca 2013 r., Komisja Europejska otrzymała mandat od wszystkich państw członkowskich, aby negocjować ze Stanami Zjednoczonymi Transatlantyckie Partnerstwo Handlowo-Inwestycyjne (TTIP). Pomimo że umowa może przynieść poważne konsekwencje dla międzynarodowych stosunków gospodarczych i gospodarek poszczególnych państw UE, w Polsce nie zajmuje ona wystarczającego miejsca w debacie publicznej. Niniejszy komentarz stanowi krótki przegląd dwóch z najbardziej kontrowersyjnych kwestii jakie w kontekście TTIP podnoszone są w innych wybranych państwach europejskich.

Negocjacje trwają
 
W maju br. zakończono piątą rundę negocjacji, ogłoszono również pięć nowych stanowisk negocjacyjnych ze strony Unii Europejskiej, aby zapewnić przejrzystość procesu(1). Spotkania z reprezentami europejskich interesariuszy(2) są regularnie organizowane. Komisarz ds. Handlu Karel de Gucht ostatnio zadeklarował rozpoczęcie publicznych konsultacji na temat ochrony inwestycji w TTIP. Konsultacje są realizowane za pośrednictwem kwestionariusza (z otwartymi pytaniami), dostępnym dla każdego na stronie internetowej Twój Głos w Europie (Komisja Europejska). Ochrona inwestycji jest tutaj rozumiana jako szereg norm, na które potencjalny inwestor może się powoływać i których państwo goszczące zobowiązuje się przestrzegać. Jednym z najważniejszych elementów negocjacji w tym zakresie jest powstanie mechanizmu rozstrzygania sporów między inwestorem a państwem, za pośrednictwem niezależnego trybunału międzynarodowego, tak zwany „Investor-to-State Dispute Settlement” (ISDS). Ten mechanizm zagwarantuje sprawiedliwość w równym traktowaniu inwestorów. Podobne rozwiązania zostały zastosowane w różnych umowach bilateralnych i traktatach, i do dziś stanowią decyzyjny element dla inwestora.
 
Debata publiczna w Europie
 
Pomimo wysiłków Komisji Europejskiej by uczynić negocjacje TTIP bardziej przejrzystymi, nie cieszą się one popularnością w Europie. W Polsce TTIP nie jest tematem zajmującym dużo uwagi w przestrzeni  publicznej - ocenia  Łukasz Pokrywka(3), ekspert i wiceprezes Instytutu Kościuszki. Z odmienną sytuacją mamy miejsce w innych krajach Unii Europejskiej, gdzie projekt TTIP stał się drażliwym tematem debat politycznych. We Francji i w Niemczech, gdzie brakuje roznów na poziomie państwowym, grupy obywateli zmobilizowały internetowe platformy publicznej dyskusji, aby otworzyć debatę publiczną. Najpopularnejsze gazety pozwoliły też na to, że temat staję się coraz bardziej widoczny w mediach. Na francuskiej arenie publicznej, najczęściej słyszy się o tym, że TTIP jest umową faworyzującą amerykańskich partnerów. Francja jest znana z swojej woli zachowania niezależności od USA w każdym zakresie. Historyczne stosunki między Francją a Ameryką są jednym z powodów uzasadniających taką reakcję, jednak nie jedynym. Artykuły i czołówki gazet krytykują brak transparentności negocjacji, które odbywają się między negocjatorami unijnymi i reprezentantami rządu Stanów Zjednoczonych. W rzeczywistości treść mandatu Komisji Europejskiej nie została w całości opublikowana, a Parlament Europejski i parlamenty narodowe nie otrzymały szerszego dostępu do informacji, chociaż będą one odpowiedzialne za ratyfikację końcowego traktatu. Media europejskie podkreślają także fakt, że duże koncerny i międzynarodowe federacje firm są lepiej reprezentowane w spotkaniach organizowanych przez Komisję niż mniejsze podmioty europejskiego rynku gospodarczego. Pojawiają się również głosy ze strony samorządów francuskich, przedstawiane za pośrednictwem oficjalnych deklaracji rad miejskich i regionalnych, które domagają się otwartej debaty na temat negocjacji na poziomie państwa i opublikowania wszystkich elementów negocjowanego porozumienia. 26 samorządów regionalnych i lokalnych opowiedziały się już za „strefą poza TTIP”(4). Lokalne władze poprzez taką deklarację domagają się, żeby rząd francuski aktywnie oddziaływał na zerwanie negocjacji. Kontrowersyjne tematy, cechują się tym, że prowadzą do częstszego wykorzystywania tak zwanej „milczącej większości”, co pozwala sprzeciwić się politycznie bardzo aktywnej mniejszości. Większość osób, która nie bierze aktywnego udziału w debacie publicznej może stać się pasywnym obiektem mobilizowanym przez grupę polityczną, aby służyć jako żródło legitymacji demokratycznej. Tym razem jednak przykład Francji nie potwierdza tej teorii: w okresie przewyborczym do Europarlamentu, partia polityczna „Europe-Ecologie-Les Verts” (Zieloni) otworzyła debatę, podnosząc TTIP do przedmiotu  kampanii wyborczej i tym sposobem zmuszając innych kandydatów do wyrażenia swojego stanowiska na ten temat. Argumentując w zależności od popieranej ideologii, większość francuskich parti podchodzi krytycznie do TTIP. 22 maja br., wykorzystując przywagę w Parlamencie narodowym, partia rządąca („Parti Socialiste”) uniemożliwiła jednak przegłosowanie propozycji zawieszenia negocjacji, co było popierane przez inne ugrupowania francuskej lewicy(5).
 
Wyzwanie dla suwerenności państwowej
 
Wspólnym mianownikiem francuskiej i niemieckiej krytyki jest przedstawianie TTIP jako zagrożenie dla suwerenności państw i zbyt daleko idące ustępstwa na korzyść firm międzynarodowych. W Niemczech mobilizacja zwiększyła się zwłaszcza po medialnej aferze firmy energetycznej Vattenfal, która domaga się od państwa odszkodowania po decyzji rządowej zakończenia produkcji energii atomowej(6). Sprawa poruszyła niemiecką opinię publiczną, a klauzula ISDS w umowie TTIP stała się katalizatorem mobilizacji przeciw negocjacjom. Około pół miliona osób podpisało petycję organizacji «Campact»(7) o zawieszeniu negocjacji, a spotkania informacyjne, debaty i protesty odbywają się regularnie. Główna krytyka dotyczy ryzyka osłabienia władzy ustawodawczej, między innymi cytowane przez Die Zeit(8). W związku z tym, rząd niemiecki oficjalnie sprzeciwił się(9) idei istnienia międzynarodowego trybunału w umowie TTIP. Inne kontrowersje związane są z negocjowaniem wspólnych kryteriów związanych z bezpieczeństwem żywności, rynkiem pracy, a także sprawami wolności indywidualnej i życia prywatnego. W przeciwieństwie do negatywnych stanowisk francuskich i niemieckich, pozytywne podejście do TTIP jest zauważalne w Holandii. Oficjalnie wychodzi się z założenia, że TTIP jest projektem bardzo korzystnym dla gospodarki nastawionej na eksport(10). Umowa pozwoliłaby na szeroko idącą koordynacje obowiązujących przepisów i pomogłaby europejskim i amerykańskim firmom unikać biurakratycznych przeszkód handlu międzynarodowego. Przepisy w rzeczywistości często powstają z podobnej woli politycznej, ale wymogi technicze, które wprowadzają przepisy w życie, są inne w każdym kraju. Harmonizacja techniczych aspektów prawa handlu stałaby się wielkiem osiągnięciem i miałaby wpływ na światowy proces regulacyjny. 
Jednak podczas ostatnich miesięcy, uwaga opinii publicznej została skierowana na klauzulę ISDS. Holandia jest jednym z liderów w dziedzinie ochrony inwestorów na świecie i rząd oficjalnie wyraził wolę zachowania tak zwanego „złotego standardu” Holandii, który przejawia się przyjaznym stosunkiem do inwestorów. TTIP i ISDS tymczasem stają się coraz bardziej kontrowersyjnym tematem debaty, a rząd holenderski został w tej sprawie proszony przez Parlament narodowy o szczegółową analizę ryzyka zarówno gospodarczego, jak i politycznego.  5 czerwca br., członkowie Dyrekcji Generalnej ds. Handlu Komisji Europejskiej odpowiedzieli na pytania interesariuszy na temat procesu konsultacji na temat ochrony inwestorów w TTIP(11), w którym można uczestniczyć do 6 lipca br. Reprezentanci Komisji podkreślili dwa cele mandatu unijnego w sprawie ISDS, mianowicie wysoki poziom ochrony dla inwestorów i równocześnie zachowanie prawa państw członkowskich i Unii do interwencji w imieniu dobra publicznego. Podczas tego spotkania, sprecyzowano również fakt, że od woli politycznej państw członkowskich będzie zależało czy konsultacje będą miały wpływ na końcową umowę. W odniesieniu do tego warto byłoby otworzyć szerszą debatę również w Polsce, zanim czas negocjacji się skończy.
 
Karine Szotowski- stażystka Intytutu Kościuszki
 
Komentarz sporządzony pod opieką merytoryczną Łukasza Pokrywki, ekonomisty i wiceprezesa Instytutu Kościuszki  
 
 
 
Przypisy:
 
Przykładowo brali udział w spotkaniu reprezentanci następujących organizacjach: International Trade Union Confederation, Association of European Chambers of Commerce and Industry, Confederation of Danish Industry,  Transatlantic Consumer Dialogue, British Medical Association, czy European Fertiliser Import Association.
(4) Informacje gromadzone przez portal Collectif Stop Tafta. 
Pierwszym francuskim samorządem zadeklarujący się „strefą pozaTTIP” był Rada regionu Paryżu. 
(9) W kwietniu br.
 
 
 
 
Wykop Skomentuj2
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale