0 obserwujących
156 notek
50k odsłon
  280   0

Ekonomia Hitlera

Dla dzisiejszego pokolenia Hitler jest najbardziej znienawidzonym człowiekiem w historii, a jego reżym archetypem politycznego zła. Jednakże ten pogląd nie rozciąga się na jego politykę gospodarczą. Jest zupełnie inaczej. Taką politykę przyjmują rządy na całym świecie. The Glenview State Bank of Chicago niedawno chwalił na przykład ekonomię Hitlera w swoim miesięcznym biuletynie. Robiąc to, bank odkrył ryzyko związane z wychwalaniem keynesowskiej polityki.

Wydanie tego biuletynu (lipiec 2003) nie jest dostępne online, ale z treścią można zapoznać się poprzez list protestacyjny z Ligii Antydefamacyjnej (ADL). „Niezależnie od argumentów ekonomicznych, polityki gospodarczej Hitlera nie można oddzielić od jego polityki napastliwego antysemityzmu, rasizmu i ludobójstwa (…). Analizowanie tych działań przez jakikolwiek inny pryzmat oznacza niezrozumienie tematu”.

To samo można powiedzieć o wszystkich formach centralnego planowania. Błędem jest badanie polityki gospodarczej jakiegokolwiek państwa-lewiatana bez odniesienia do przemocy politycznej, która charakteryzuje wszelkie centralne planowanie — czy to w Niemczech, Związku Radzieckim, czy w Stanach Zjednoczonych. Ta sytuacja naświetla fakt, iż związek między przemocą i centralnym planowaniem nie jest nadal rozumiany ― nawet przez ADL. Przykładem na to jest skłonność ekonomistów do podziwiania programu gospodarczego Hitlera.

W późnych latach 30. XX wieku Hitler był powszechnie postrzegany jako jeszcze jeden centralny planista, który dostrzegł domniemaną porażkę wolnego rynku oraz potrzebę rozwoju gospodarczego kierowanego w skali narodu. Joan Robinson — protokeynesowska ekonomistka socjalistyczna — napisała, że „Hitler znalazł lekarstwo na bezrobocie, zanim Keynes skończył je wyjaśniać”.

Jaka była ta polityka gospodarcza? Hitler zawiesił standard złota, rozpoczął ogromne prace publiczne, takie jak budowa autostrad, ochraniał przemysł przed konkurencją z zagranicy, rozszerzył akcję kredytową, wprowadził programy pracy, terroryzował sektor prywatny w kwestiach cen i decyzji produkcyjnych, ogromnie rozbudował armię, wymusił kontrole kapitału, wprowadził planowanie rodziny, karał za palenie, doprowadził do powstania państwowej służby zdrowia i ubezpieczenia od bezrobocia, wprowadził standardy edukacyjne i prowadził politykę ogromnych deficytów. Nazistowski program interwencjonistyczny był kluczowy w odrzuceniu przez reżym gospodarki rynkowej i przyjęcia doktryny socjalizmu w jednym kraju.

Takie programy są dzisiaj nadal powszechnie chwalone ― nawet pomimo ich porażek. Są elementami wszystkich „kapitalistycznych” demokracji. Sam Keynes podziwiał nazistowski program gospodarczy, pisząc w przedmowie do niemieckiego wydania Ogólnej teorii: „teorię produkcji jako całości, którą ta książka ma dostarczyć, znacznie łatwiej zastosować w warunkach państwa totalitarnego niż w warunkach wolnej konkurencji i leseferyzmu”.

Komentarz Keynesa, który wielu może zszokować, nie pojawił się znikąd. Ekonomiści Hitlera odrzucali leseferyzm i podziwiali Keynesa, a nawet na wiele sposobów zapowiadali nadejście jego epoki. Podobnie keynesiści podziwiali Hitlera (zob. George Garvy, Keynes and the Economic Activists of Pre-Hitler Germany, „The Journal of Political Economy”, t. 83, nr 2, kwiecień 1975, s. 391–405).

Jeszcze w 1962 r. w raporcie napisanym dla prezydenta Kennedy’ego Paul Samuelson zawarł ukrytą pochwałę Hitlera: „Historia przypomina nam, że nawet w najgorszym okresie wielkiego kryzysu nie brakowało ekspertów przestrzegających nas przed wszystkimi uzdrawiającymi akcjami (…). Gdyby tych porad posłuchano u nas, jak stało się to w przedhitlerowskich Niemczech, istnienie naszego systemu rządów byłoby zagrożone. Żaden współczesny rząd nie popełni już tego błędu”.

Pod pewnym względem to nie dziwi. Hitler wprowadził w Niemczech Nowy Ład, tylko szczegółami różniący się od Nowego Ładu Roosevelta i Mussoliniego. Wszystko działało dobrze tylko na papierze ― w tym sensie, że dane o PKB z tego okresu pokazują trend wzrostowy. Bezrobocie pozostawało niskie, ponieważ Hitler — pomimo interweniowania na rynku pracy — nigdy nie usiłował podnosić płac powyżej ich poziomu rynkowego. Jednakże pod tym wszystkim miały miejsce poważne odkształcenia, tak jak zdarzają się one zawsze w gospodarkach nierynkowych. Mogą zwiększyć PKB krótkoterminowo (proszę zobaczyć, w jaki sposób wydatki rządowe w USA zwiększyły stopę wzrostu PKB w drugim kwartale 2003 r. z 0,7 do 2,4 proc.), ale nie działają długookresowo.

„Pisać o Hitlerze, nie uwzględniając kontekstu milionów niewinnych osób brutalnie wymordowanych i dziesiątek milionów tych, którzy polegli, walcząc z nim, jest obrazą pamięci o nich” ― napisała ADL w proteście przeciwko analizie opublikowanej przez Glenview State Bank. Rzeczywiście — jest obrazą.

Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale