24 obserwujących
37 notek
394k odsłony
6322 odsłony

O koniu trojańskim, Mateuszu.

Wykop Skomentuj188
Z niemałym zainteresowaniem obserwowałem przez ostatnie dni rozwój wydarzeń politycznych w kraju, które kreślą przecież na oczach naszych historię, w tym przyszłość Zjednoczonej Prawicy. 
 
Trzeba powiedzieć, że choć TVP mogło wyciągnąć ostygłe już po kampanii działa, podeszło do tematu w sposób bardzo wyważony. Tłumaczono wytrwale, że powszechnym pragnieniem Polaków jest dobro zwierząt, że futerka to przeszłość, a zapraszani do programu "Gość Wiadomości" pan Sakiewicz, Karnowski czy Kuźmiuk, owszem, podkreślali przywództwo Jarosława Kaczyńskiego ale nie atakowali Ziobry, ni jego środowiska. Czuć było zrozumienie dla powagi sytuacji ale i troskę o to co za chwilę będzie, przez co zachowali się wszyscy jak trzeba. Zaś z drugiej strony tłukły w Dzwon Zygmunta media liberalne, a nastrój był bliski panice jaka wybucha na azjatyckim bazarze gdy gruchnie wieść, że kutry nie dopłyną i trzeba się podzielić tym co już leży na stołach. Najpierw podniósł się lament, wrzask ogromnym, a zaraz potem tradycyjnie już poszły w ruch tasaki, tak, że po chwili trudno było zgadnąć gdzie człowiek gdzie ryba. Ot taka rzeź informacyjna. Bo czegóż tam nie było w tych przekazach? Jedni roztaczali obraz Kaczyńskiego, który sięgnąwszy kresu szaleństwa postanowił u kresu życia zniszczyć swoje największe dzieło i rozwałkować Dobrą Zmianę, podczas gdy reszta wzięła się za Ziobrę pisząc o czołganiu, a poprzez zaczepki względem jego żony próbując jednocześnie sprowokować do go do nieodwracalnych w swych skutkach reakcji. Na to wszystko znalazł się jeszcze dziwok, o pardon, to szef Onet Wiadomości, który popełnił tekst o siedzibie na Nowogrodzkiej. Wykształcenia to-to w kierunku architektury nie ma, ale że zrobiła się taka atmosfera, jak z wierszyka "przyszłem, pierdłem i wyszłem, bo chamstwa nie zniesę" to i on postanowił zostawić po sobie tak niecodzienny ślad w internecie. Siedziba PiS to zatem oczami funkcjonariusza Onetu obskurna rudera, jak z powiatowego, 50tys miasteczka, gdzie tylko mogą wytrzymać ludzie równie brzydcy światopoglądowo i programowo jak ten budynek. Jak kto nie wierzy może przeczytać, bo szef tak się sobie sam spodobał, że wisi ów tekst na nieszczęsnym Onecie, od wczoraj na stronie głównej. Ja się w sumie przyzwyczaiłem do narracji na domysł, że PiS to nędzne robaki, a robaki ciągnie do ruder, ale z tego co wiem, to tam przez bardzo długie lata funkcjonowała Polsko-Japońska Akademia Technik Komputerowych, wciąż jest przychodnia lekarzy specjalistów, restauracja azjatycka i masa jeszcze innych, pomniejszych firm. No ale pan Kozanecki zawyrokował więc jak rozumiem wszyscy oni pójdą zaraz won, bo wstyd gdy der Onet pisze. Nooo a wtedy będzie można śmiało zwinąć asfalt z podwórka by PiS mógł w końcu reprezentować chamów z prowincji, ale tak już na prawdziwo, na 102. No więc tak upłynęły te ostatnie dni a im, szczęściem, nie udało się sprowokować żadnej ze stron koalicji do ataku. I zdaje się tylko Ziemkiewiczowi udzieliło się to szaleństwo, za co znów przyjdzie mu pewnie pisać książki w jadalni. 

Ale nie o tym chciałem. Lecz o tym, że poza jazgotem emitowanym przez tych, których ja uważałem za ludzi poważnych, próbowała się przemknąć cichutko i przy ścianie  informacja, jakoby ludzie Morawieckiego dzwonili po mediach z newsfake'm, że Jarosław Kaczyński postawi Ziobrze warunek dymisji prokuratora Święczkowskiego. Bam! Panowie są przyjaciółmi z czasów studenckich, a w ostatnich latach tworzą nierozerwalny duet, układ zresztą bardzo powszechny przynajmniej w polskiej polityce a tu takie cuś. Pomysł na fake'a był o tyle perfidny, że cała jego konstrukcja podobna byłaby tej gdyby ktoś przed laty kazał nagle Jarosławowi wyrzucić Lecha, lub odwrotnie, z podległej sobie instytucji, a na taki afront Ziobrze trudno byłoby się zgodzić. Ten policzek, choćby tylko medialny, Ziobro miał poczuć wyraźnie, a potem już tylko oszaleć, grzebiąc wzbudzoną tak furią raz na zawsze szansę na pojednanie. Tak oto walczy Mateusz, a co jest jego prawdziwym celem, to wiedzą tylko diabły patrzące na nas z najgłębszych czeluści piekła. O? O?! Coś mi jeszcze wpadło w trybiki. Może ja chory jestem, może przewrażliwiony, ale pamiętam jeszcze twarz Morawieckiego gdy dziękował mu ze sceny zwycięski Andrzej Duda. Oj, nie było tam radości w tych przymrużonych oczach ale wyraźny strach. Coś najwyraźniej nie poszło po myśli. 

Liberalne media lubią Morawieckiego, oj lubią. Niby on nasz a taki ich zarazem. Wciąż analizują każdy tik Ziobry i Kaczyńskiego a nad tym pieszczoszkiem jakby zmowa milczenia zapadła. Tymczasem on wbrew temu co myślała dziatwa, nie siedział na Mazurach czekając cierpliwie werdyktu, przeciwnie, aktywnie prowokował Ziobrę, próbując możliwie boleśnie mu przypi...ć. A na co ten cały trud i zmarnowany ciepły weekend, jeśli nie po to by rozbić Zjednoczoną Prawicę? Skądinąd wiem, że to nie pierwsza jego zagrywka w tym guście. Doniosły mi lojalnie acz za kromkę chleba łabędzie nad Zalewem Zegrzyńskim, że swego czasu, z jego to inicjatywy popłynął donosik do mediów o przyznaniu ministrom rządu Beaty Szydło sowitych nagród. Tak, właśnie tych, które później w atmosferze nagonki musieli oddawać z woli Kaczyńskiego dla Caritasu. Bardzo to moralny i taki chrześcijański był to gest z jego strony, bo w zamian za ciężką i organiczną pracę (a przecież równie dobrze można też było haratać w gałę) musieli się wszyscy głupio tłumaczyć, że im się to należało. No dobra, ten donosik był więc jednak brzydki, w dodatku zagrał w narodzie na najniższych instynktach, a zdjęcie Beaty Szydło podpisane, że "należało się" jeździł po kraju przez wszystkie kolejne wybory. Coś czuję, że szybko on wróci znów zarządzać bankami, jak tylko Kaczyńskiego nie stanie. Zadbają już o to największe tuzy w partii, tylko ze względu na Prezesa tak ładnie dziś milczące. [c.d. kliknij Następna]
Wykop Skomentuj188
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka