24 obserwujących
41 notek
396k odsłon
1630 odsłon

Telefon do wicepremiera Kaczyńskiego

Wykop Skomentuj50

Źle się stało, że doszło do tak silnego przesilenia w obozie Zjednoczonej Prawicy. Niedobrze. Nawet jeśli to był tylko zabieg medialny mający na celu zmiękczenie przeciwnika, nie powinno było dojść do sytuacji, w której rzecznik PiS ogłosza, że koalicji już nie ma. Zapewne Lider Solidarnej Polski poprawnie odebrał wysłany mu w ten sposób sygnał, niestety został on wysłany w formule komunikatu otwartego, przez co trafił także do wyborców nie mających pojęcia o niuansach politycznych przepychanek i stosowanych w ich trakcie technik. Większość więc odebrała to najprościej jak się da - jak bolesny policzek wymierzony im bez uprzedzenia - i bardzo wzięła to sobie do serca. Spadło to na zwykłych ludzi niczym grom z jasnego nieba, podcinając ich zaufanie do PiS, które w tej rozgrywce, w ich mniemaniu, wystąpiło w roli agresora. Ale rykoszetem dostał także obóz Zjednoczonej Prawicy jako taki, bo się nagle okazało, że on wcale nie gwarantuje nam spokoju, przeciwnie, w każdej chwili może dostarczyć przykrych wrażeń. Szkoda, że zanim padła decyzja o wypuszczenia rzecznika przed kamery, nikt nie pomyślał o tym, że każda bomba poza tym, że osiąga zamierzony cel, generuje także fale uderzeniową, która niszczy wszystko co napotka na drodze.

Poza wyborcami, którym naruszono fundamenty na których zbudowali oni swe poparcie dla PiS, do bezpośrednich ofiar tego zrzutu należy zaliczyć także dziennikarzy. Ale nie tych funkcjonujących blisko rządu, bo ci będą tam trwać do końca, ale tych wolnych strzelców obracających się w obszarze idei narodowo-patriotycznej (doprawdy nie wiem, kto wymyśla te nazwy), której ten rząd był dla nich w większym lub mniejszym stopniu nosicielem. Pomijając indywidua, które trwają w wietrznej opozycji, i które znajdują międzynarodowy spisek w każdym byle potknięciu, było jednak paru dziennikarzy, którzy przyciągali uwagę także wyborców "z innej bajki" a swą narracją dla bieżących zdarzeń budowali dla tego rządu swoistą otoczkę ochronną. Przy całym krytycyzmie dla obozu Dobrej Zmiany ze strony takiego Gadowskiego, Ziemkiewicza czy nawet Michalkiewicza zachowywali oni może nie tyle umiar w swych komentarzach, co jednak stosowny dystans - jednym słowem: nie pluli, nie szydzili, potrafili dostrzec dobre intencje rządzących. Fala uderzeniowa w zaledwie jedną chwilę zmiotła ten kruchy mezalians, no a dalej to już wiemy jak to się potoczyło. Wystarczy spojrzeć co się zaczęło za ich przyczyną wyprawiać w sieci. Ten pierwszy mówiąc o Kaczyńskim używa słowa "psychiatryk", a ten drugi palnął w sumie to samo tyle, że z użyciem słów bardziej dosadnych. Nie wiem jeszcze jak poradził sobie z tą sytuacją pan Michalkiewiczowi i wszyscy następni stojącym w kolejce, ale chyba nie chcę wiedzieć. Oczywiście, w pewnym stopniu wykazali słabość zbyt wcześnie wyskakując z samolotu (koalicja przetrwała a ustawy będą jeszcze mielone) a jednak dobrze było mieć ich na pokładzie, działających dla wspólnej sprawy gdzieś tam na drugim, trzecim planie.

Mówiąc o stratach nie można zapomnieć o zawieszonych posłach a nadto o Ministrze Rolnictwa. Pamiętam z czasów dzieciństwa scenę z filmu "W pustyni i w puszczy" (z filmu, bo książkę przeczytałem później a obrazy w nim widziane i tak towarzyszyły mi potem w trakcie lektury) gdy Staś Tarkowski stoi wyprostowany przed człowiekiem od którego zależy jego życie i odważnie mu odpowiada. Zbyt ładny to kawałek by go tu nie przytoczyć:

"Nastała chwila milczenia, więc Mahdi, sądząc, że chłopiec nie zrozumiał pytania, powtórzył je wyraźniej:

 — Czy chcesz przyjąć moją naukę?

 Na to Staś ręką, którą trzymał przy piersiach, zrobił nieznacznie znak krzyża świętego, jakby z tonącego okrętu miał skoczyć w odmęt wodny.

 — Proroku, — rzekł — twojej nauki nie znam, więc, gdybym ją przyjął, uczyniłbym to tylko ze strachu, jak tchórz i człowiek podły. A czyż zależy ci na tem, by wiarę twoją wyznawali tchórze i ludzie podli?" 

Właściwie, to jedno tylko pytanie chciałbym zadać Prezesowi gdyby podniósł słuchawkę - czy chce by otaczali go tylko tchórze? - wszak jeśli wierzyć medialnym doniesieniom, osobiście podjął decyzję o zawieszeniu posłów, którzy głosowali przeciwko "piątce". Szczególnie symbolicznie wpisał się w tę pięknie wyeksponowaną przez naszego wieszcza postawę poseł Ardanowski, usunięty z Ministra Rolnictwa za swe głośne "nie". Przyglądam się temu politykowi już od jakiegoś czasu i wydaję mi się, że lepszego człowieka w tej funkcji nie było. Nie ujmując poprzednikom, którzy piastowali to stanowisko za rządów Dobrej Zmiany, widać było, że cieszył się  on poparciem rolników, twardo stawał w ich obronie, a gdy trzeba było twardo i po chłopsku także i z nimi rozmawiał. Nie wiem czy on jest rolnikiem z krwi i kości, czy jego korzenie sięgają chaty polskiego chłopa, acz swą postawą dawał wszelkie podstawy by takim go odbierać i by mu zaufać. Czyż w gruncie rzeczy nie o to chodziło? Czyż celem ciągłych zmian na tym stanowisku nie było znalezienie w końcu człowieka w którym Polska wieś odnajdzie swojaka i pójdzie za nim? Bo przecież nie pójdą za warszawskim intelektualistą Kaczyńskim, tak to nigdy nie zadziała, na pewno nie w skali o jakiej nam się marzy. A już szczególnie to duży błąd, że taki człowiek popadł w niełaskę akurat przez to, że umiał odważnie stanąć w obronie tego w co wierzy. Bardzo bym chciał by Jarosław Kaczyński, od popierania którego mimo wszystko nikt mnie już raczej nie odwiedzie, jednak się zreflektował i tak jak dał szansę Gowinowi i Ziobrze, dał ją także komuś za kim nie stoją posłowie dający siłę negocjacyjną w  dyspucie o kierunkach rozwoju Zjednoczonej Prawicy. Głos Ardanowskiego powinien zostać usłyszany a jego postawa doceniona. Zwłaszcza, że sposób w jaki wygłosił swoje zaniepokojenie daleki był od politycznego awanturnictwa - wady zdradzanej przez ludzi na zbyt wysokich stołkach, których jak najbardziej należy wówczas piętnować i zwalczać. Tu pieniactwa nigdy nie było. I niech mnie nikt nie próbuje drażnić sloganami, że mleko się już rozlało. Wiem, że jest nowy minister ale wszystko da się odkręcić, bo jak mawiała jedna z moich ciotek - nie da to się otworzyć parasola w dupie. Wiem, wiem są panie na sali, przepraszam, ale on wciąż jeszcze może zebrać wylewających się na ulicę rolników, zatrzymać niechęć, która właśnie rozpoczęła swój turnus po polskich wsiach. Panie Prezesie, nie stać nas na otwieranie kolejnego frontu, do cholery! ( c.d. kliknij poniżej "Następna")

Wykop Skomentuj50
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka