38 obserwujących
61 notek
440k odsłon
782 odsłony

Diss na PiS, czyli ***** ***

Wykop Skomentuj29

Jeśli ktoś jeszcze nie wie co znaczą owe 8 gwiazdek niesione przez uczestników ulicznych protestów, to zacznę od wyjaśnień, że to jest ocenzurowany w całości zwrot "Jeb*ć PiS". Z tą różnicą, że o ile ja użyłem jednej gwiazdki, tam zastąpiono nią wszystkie litery, tworząc tym samym znak rozpoznawczy przeciwników tej partii. Nie wyłączając rzecz jasna posłów Platformy Obywatelskiej, którzy w przeciągu minionych lat próbowali podpiąć się pod absolutnie każdą awanturę i każdy symbol, które ich zdaniem pomogłyby im odzyskać upragnioną władzę. Prawdę mówiąc przez to ich skakanie z kwiatka na kwiatek złapałem się na tym, że nie pamiętam z jakim oni dokładnie logo startowali na początku. To był chyba uśmiech, prawda? Zgoła odmiennie się kiedyś sprzedawali.

Pamiętam już za to dobrze jak swego czasu Kaczyński nazwał ich w Sejmie hołotą, za co oni się bardzo obrazili, a znalazł się nawet pajac, który twierdził, że mówiąc tak o posłach, Kaczyński nazwał hołotą także ich wyborców. To jest ciekawa konkluzja zważywszy na fakt, że on się tak o nich wyraził nie przez ich poglądy ale za ta jak zachowywali się w ławach sejmowych, a mówiąc językiem potocznym robili tam tak zwaną oborę. Od tamtego czasu posłom tej opcji już się tylko pogarszało, aż w końcu spadli do poziomu językowego i kulturowego rynsztoka. Tylko czekać aż Wielgus, Nowacka albo Jachira, wejdą na mównicę z tymi gwiazdkami a opieprzone przez marszałka Terleckiego odpowiedzą mu więziennym pozdrowieniem "ch*j ci w d*pę", które to hasło ulica także przecież niesie na sztandarach. Powie ktoś: "No to pojechałeś teraz człowieku!", na co ja odpowiem, że tu nie ma żadnej przesady i, że to jest oczywista konsekwencja wpadania w ciąg nad którym nie ma się absolutnie żadnej kontroli. Dlatego alkoholik wcześniej czy później się stoczy, cham zbydlęcieje a wszystko zgodnie ze sztuką matematyczną, która te procesy dawno opisała i nazywa ciągiem geometrycznym. Zgodnie z którym; to co dalej następuje to zawsze wynik pomnożenia przez jedną stałą tego co było poprzednio, czyli mówiąc językiem ludzkim mamy w takim przypadku do czynienia ze wzrostem skokowym. Zresztą co ja się tu będę produkował, skoro na stole leżą dosadne przykłady. Kiedy Andrzej Duda wyszedł z propozycją autorskiej ustawy aborcyjnej, poseł Nowacka napisała mu, żeby "szybciutko uciekał" co w kontekście hasła, które skandowała w tamtych dniach ulica było aż nadto bolesnym przykładem, że ten pociąg jedzie już bez hamulców. Nawet jeśli to poselskie "wypierd**aj" do urzędującego Prezydenta było tylko na domysł to my dobrze czujemy, że to o jeden krok za daleko, kolejny jeden krok za daleko, i jak zawsze w takich przypadkach z całym zrozumieniem, mrużymy oczy, oczekując gromu jak z jasnego nieba. A gdy ten nie nadchodzi, prostujemy się i rozglądamy się dokoła ze zdziwieniem, pewni zarazem, że rąbnęło tyle, że fartem gdzieś obok i że zaraz poprawi celniej. Tymczasem sprawcy nie widząc w ziemi leja, nieśmiało powtarzają raz jeszcze ten sam numer, i raz jeszcze kolejny, za każdym razem coraz słabiej się kuląc a gdy widzą, że nic się nie dzieje, że łeb na miejscu i dupa po tym co zrobili nie boli - lecą jak to się mówi z koksem na całego. Bo to znaczy, że ten teren jest już zdobyty, że przeciwnik znów cofnął się o krok - mały, jeden ale kolejny z całej już masy małych kroków. A gdy już wyhasają się na zdobytym poletku dowoli, będą mogli całą zabawę w przesuwanie granic zaczynać od nowa. To zawsze tak działa, szczególnie gdy nie działają stosowne organa. I o ile zatrzymaliśmy się w czasach Lecha Kaczyńskiego na "chamie" i "kartoflu" to w przypadku obecnego Prezydenta zostały zrobione kolejne kroki, kroki milowe, w procesie na końcu którego, ktoś wcześniej czy później zmiesza głowę państwa z błotem, albo jeszcze gorzej, a my na to tylko wyruszymy ramionami mrucząc pod nosem "ale ottttzooo chodzi?". 

"Cham" wypowiedziane przez Palikota w stosunku do osoby Prezydenta autentycznie mnie zmroziło, to było coś na prawdę nowego i na tyle niedopuszczalnego, że ja tego dnia szedłem spać z przekonaniem, że gdy rano wstanę on będzie już w drodze do Guantanamo, no albo przynajmniej zostanie wessany przez państwową maszynę, która zrobi mu z dupy mielonkę. Jak wiemy nic się takiego nie stało, w dużej mierze dlatego, że Platforma, która wtedy rządziła bardzo wytrwale pracowała nad niszczeniem państwa i organów, które świadczą o jego sile. Ostatecznie wszystko rozeszło się po kościach ale też zgodnie ze wspomnianą regułą matematyczną każde kolejne uderzenie oraz wywołany nim szok były wielokrotnie większe od poprzedniego. I tak startując w sumie od niewinnego "długopisa" zaczęło to wkrótce pędzić z górki, wręcz na łeb na szyję. Najpierw wyszedł synalek tatusia, Stuhr, by powiedzieć nam, że Duda trzyma palec w d**ie a "słowa sypią się z niego jak gó*no z barana", potem Fakt pisał o pedofilu a że znów za tak jawne świętokradztwo nie spadł nikomu przysłowiowy włos z głowy, pozwoliła sobie w końcu i poseł Nowacka rzucić Prezydentowi owe grzeczne a jednak "wypier***aj". Jak się wkrótce miało okazać to jeszcze nie koniec trasy. Bo jak każe wspomniana reguła, mnożąc to wszystko i jeszcze dla lepszego efektu podnosząc do potęgi, zaledwie parę dni temu Wyborcza z tryumfem oznajmiła, że hymnem protestujących będzie "Piosenka patriotyczna" w której jej wykonawczyni zwraca się do Pana Prezydenta wymienionego z imienia i nazwiska - "ty ku*wo milcząca", a zaledwie zwrotkę wcześniej nazywa go do kupy wziętym z Kaczyńskim i Morawieckim "pier**lonym h*jem zdradzieckim". I prawdę mówiąc nie chcę już bardziej zagłębiać się w to szambo bo moja granica jest wciąż daleko przed "chamem", mam tylko nadzieję, że ktoś to szaleństwo w końcu zatrzyma i zacznie od postawienia zarzutów niestety temu dziewczęciu ale i Stuhrowi od którego ruszyła w drogę ta śnieżna kula. W końcu kto jak kto ale PiS akurat szedł do wyborów z hasłem odbudowy silnego państwa. Gdyby wówczas odpowiednie służby wywaliły temu komediantowi drzwi, rzuciły na glebę, skuto go i wyniesiono do... no dobrze, poniosło mnie trochę... ale gdyby go wtedy wezwano do prokuratury, a następnie postawiono zarzut obrazy głowy państwa, gwarantuję, że nie stalibyśmy dziś w sytuacji gdy jedna z największych gazet w Polsce ogłasza, że hymnem ulicy będzie piosnka w której Prezydent Polski nazywany jest "kur*ą" i "h*jem". Niestety, ktoś wpadł w tamtym czasie na pomysł, że to źle wpłynie na kampanię no a potem z bliżej mi nieznanych powodów machnięto na to ręką, myśląc, że to się rozejdzie jak przysłowiowy smród po gaciach. Powtarzam raz jeszcze i będę to robił do znudzenia, że internet nie zapomina, a jeśli już coś się rozchodzi to z prędkością światła i z komórki na komórkę właśnie takie smaczki a wraz z nimi autopytanie - skoro wszyscy jeżdżą po Dudzie to dlaczego nie ja? Tak prosta a powszechna myśl dała w rezultacie cały wysyp domowej twórczości na temat tego kim jest Duda i Kaczyński, i co należy im zrobić a wszystko to można znaleźć pod hasłem "diss na PiS". Tego nie da się już pozbierać, tak jak puchu rzucanego na wiatr ze wzgórza, co powstało to już gra, niemniej państwo musi stanowczo zareagować inaczej to się bardzo źle skończy. Bo "h*j" i "kur*a" to jest jak dojście do ściany za którą zazwyczaj zaczynają się już rękoczyny. Odpowiedzialnie alarmuję! Jak zaś idzie o zachowanie standardów w sejmie to osobiście dużą nadzieję pokładam w marszałku Terleckim, bo chyba już tylko jemu nie zależy na oklaskach. Mam przeczucie, że gdy któraś z tych wariatek wyjdzie na mównicę z hasłem "***** ***" a przywołana do porządku rzuci mu "ch*j ci w d*pę" to on da nam przykład jak zwyciężać mamy. Co w praktyce będzie znaczyło, że na jego polecenie resztę dnia, związana w kij, przeleży przykładnie w sejmowej piwnicy, najlepiej z kluczem do jej drzwi wciśniętym w zadek, by mogła przemyśleć bezsens przelewającego się na polskich ulicach słownego szlamu. To byłoby nadwyraz pouczające.

I jeszcze jedno. Owe "szybciutko uciekaj" rzucone Prezydentowi to jest nauczka nie tylko dla niego ale także szeroko pojętej władzy, że z taką reprezentacją ulicy rozmawiać można najwyżej o skróceniu wyroku za groźby karalne, dewastowanie mienia czy skandowanie przekleństw w przestrzeni publicznej, w żadnym razie jak chciał Andrzej Duda, nie można konsultować rozwiązań legisjalcyjnych a jeszcze dotyczących tak ważnych spraw jak życie nienarodzonych. W polityce ważne jest nie tylko by wiedzieć jak i z kim rozmawiać ale także z kim nigdy do stołu nie siadać. Trzeba bowiem wiedzieć, że już tylko sama propozycja spotkania legitymizuje nielegalne działania drugiej strony, no i to jeszcze trzeba wiedzieć, że w każdej chwili ulica może odrzucić propozycję spotkania, co nawet jeśli tylko chwilowo to jednak wzmocni pozycję przeciwnika z czego mogą się narodzić kolejne kłopoty. Słowem to jest dla rządzących w każdym wariancie droga do porażki co też się właśnie przytrafiło Andrzejowi Dudzie. I przytrafi każdemu kto będzie chciał usiąść by pogadać o czymkolwiek innym niż obalenie rządu i aborcja na życzenie. Powrotu bowiem do kompromisu już nie ma, nie będzie i chwała Bogu.

A oto i wspominana piosenka, choć nie polecam. Żal, że tak ładny głos marnuje się dla takich rzeczy, i gniew  zarazem dla sejmowej hołoty, że tak straszną rzecz zrobili młodym.

https://youtu.be/ngjWM3I6VRs

Wykop Skomentuj29
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka