39 obserwujących
68 notek
456k odsłon
  2787   0

Czy badania nad szczepionką wygrały z marketingiem?

Przez wzgląd na tematykę poniższy tekst nie przypadnie Wam do gustu. Na samą wzmiankę, że chcę się nad tą kwestią pochylić, a jeszcze w sposób krytyczny, dostałem zwrotkę od ludzi z branży, że to nie jest dobry pomysł i żebym się raz jeszcze a dobrze zastanowił. Tak też zrobiłem, był nawet moment, że powiedziałem sobie "niech tam", tyle, że potem usłyszałem jak inni reprezentanci zawodu bez ogródek twierdzili, że szczepionki na covid są na pewno bezpieczne i bardzo dokładnie sprawdzone, przez co znów (tym razem jak widać bezpowrotnie) zmieniłem zdanie. Bo jeśli oni nie mogą podejść do tego z dystansem a przede wszystkim z pokorą to i ja czuję się z tego obowiązku zwolniony. A skoro wiecie już o czym dzisiejszy występ będzie i gdyby ktoś nie życzył sobie brać w tym udziału, to proszę wzrokiem podążać za moim palcem co to wskazuje drzwi do wyjścia. Zostało parę osób, świetnie, proszę zatem o zajęcie miejsca, zaczynamy, bo czas nam dziś wyjątkowo ucieka, trzeba wszak świętować, a jeszcze przed nami tych kilka garści liter tytułem wstępu.

Zaczęło się od tego, że oto parę dni temu, weekend to był dokładnie, obejrzałem na Netflixie film dokumentalny o nadużyciach w świecie medycznym. Nic w tym akurat szczególnego, patologia nie jest li tylko specyfiką tej branży, ona swoje macki pcha tam wszędzie gdzie człowiek słaby ociera się o pieniędze. Film jednakże dotyka nadużyć w procesie rejestracji wyrobów medycznych więc nie mogłem go sobie odmówić. Co kluczowe dla uwiarygodnienia poruszanych w nim kwestii, szerszy opis przypadków o których tam mowa znajdziecie w sieci, do tego jeszcze, żaden z koncernów nie pozwał producenta dokumentu a przynajmniej ja do takich informacji nie dotarłem.

Obraz zaczyna się od endoprotez dzięki którym przemierzają dzisiejszy świat dziesiątki tysięcy ludzi. Bohaterem epizodu jest lekarz któremu wszczepiono implant, w efekcie czego on najpierw zaczął się czuć źle, potem bardzo źle aż razu pewnego gdy wyjechał na konferencję jego żona otrzymała telefon, że kompletnie oszalał, krzyczał na gości, na koniec pomazał długopisem wszystkie ściany w pokoju hotelowym a teraz jest do odebrania na zapleczu, związany i spokojny. Rzecz jasna on na to nie wpadł tak od razu ale ponieważ to był jednak lekarz, to drogą autoanalizy i weryfikacji karty chorób prowadzonej prywatnie dla siebie zwrócił uwagę, że problemy neurologiczne powstały niedługo od chwili przyjęcia protezy. Przestudiował dokładnie temat a przede wszystkim zbadał krew i odkrył, że ma 100 razy większe stężenie kobaltu niż mówi norma a jego źródłem najpewniej jest ta właśnie proteza. Od czasu jej wymiany, wybrał tym razem model z ceramiczną główką i plastikową panewką, stopniowo zaczęło wracać zdrowie, on zaś nie tracąc czasu rozpoczął ponowną weryfikację diagnoz stawianych pacjentom, którzy wedle posiadanych przez niego informacji też nosili w sobie endoprotezę. Także u nich, jak wcześniej w jego przypadku, choć większości przypisano demencję lub wręcz Parkinsona przyczyną dolegliwych objawów i żywej męki pacjenta był rozpad tkanek powodowany przez kobalt. Co jednak dla nas ważniejsze, wszystkie te urządzenia zostały dopuszczone na rynek przez rządową Agencję żywności i leków, a z kolei co zadziwiające rejestracji dokonano zaledwie w oparciu o zasadę ekwiwalentności. W praktyce oznacza to tyle, że jeśli poprzednie urządzenie zostało dopuszczone a nowe jest z tej samej grupy to nie ma przeciwwskazań by i ono pojawiło się na rynku. Tyleż, że urządzenie będące tu odnośnikiem też zostało zatwierdzone na zasadzie ekwiwalentności z poprzednim i mu podobnym, a to jeszcze z wcześniejszym i tak dalej. Przy takiej regule drzewo powiązań może być bardzo rozwinięte a przede wszystkim takie podejście do sprawy umożliwia homologację nowych urządzeń nawet wtedy gdy prekursorskie urządzenie będące na czubku tego drzewa zostało wycofane z rynku jako wadliwe. Oto i za nami pierwszy przykład jak coś co wpływa na życie i zdrowie ludzi zostaje wprowadzone na rynek pomimo kontroli i certyfikacji odpowiednich urzędów. 

Historia endoprotez przeplata się w tym dokumencie Netflixa z tragedią jaka dotknęła tysiące kobiet, które zdecydowały się na antykoncepcyjne spirale issure. Umieszczane w jajowodach celem utrzymania stałej bezpłodności doprowadzały do reakcji immunologicznej, na co nakładały się jeszcze błędy wynikające z wadliwego sposobu ich zakładania ale i powikłania związane z perturbacjami do jakich dochodziło gdy kobiety chciały się od nich uwolnić - spirale w trakcie tego zabiegu pękały a ich drobiny rozchodziły się po macicy powodując bardziej jeszcze wzmożoną reakcję odpornościową organizmu a w konsekwencji całą masę problemów w tym jakże wrażliwym obszarze ciała kobiety. Także te wkładki przeszły wymagane prawem badania i zostały dopuszczone na rynek przez rządową Agencję żywności i leków. Jest tam wątek jednej z bohaterek tej części filmu, która w wyniku reakcji obronnej układu immunologicznego doznała schorzenia tkanki łącznej. Makabrycznie ogląda się scenę gdy zakłada ona sobie uprząż na głowę, podwieszoną do bloczka mocowanego do sufitu, by ciągnąc za liny mogła rozluźnić kręgi szyjne i tym sposobem odjąć sobie trochę bólu. Dokument wymienia całą jeszcze gamę powikłań z jakimi musiały borykać się kobiety, które zdecydowały się na ten rodzaj antykoncepcji a które założywszy stowarzyszenie zaczęły działać poprzez Kongres na rzecz wycofania issure z amerykańskiego rynku. Odkryły przy tym, że proces homologacji przeszedł przez Agencję pomimo, że testy prowadzono na zbyt małej grupie kobiet i bez udzielenia odpowiedzi na wszystkie powstałe w ich trakcie pytania. Ruszyły wreszcie pozwy idące jak to w Stanach w setki milionów dolarów co najpewniej było jednym z powodów, które skłoniły producenta do wycofania produktu z rynku. Wielu kobietom niemniej złamało to życie i nie ma w tym nawet krzty przesady albowiem do trudu choroby doszły koszty leczenia, wszak tam za każdą wizytę u lekarza słono się płaci, a za nazbyt częste, związane z tym absencje w pracy traci się ją od ręki. O tych konsekwencjach także jest mowa w tym dokumencie. Swoją drogą, znamienne jak szatan niszczy kobiety, które poddały się jego pokusie i stanęły przeciwko prawu naturalnemu. Nie ma bata - każdy kto wchodzi w dobrowolną interakcję z diabłem wcześniej czy później będzie cierpiał. On taką właśnie walutą zwykle płaci za współpracę. [c.d. kliknij poniżej "Następna"]

Lubię to! Skomentuj77 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości