39 obserwujących
68 notek
457k odsłon
  2799   0

Czy badania nad szczepionką wygrały z marketingiem?

Przykładów w filmie było więcej, nie chcę Was nimi zanudzać, nie chodzi też o to kto co i komuś zrobił lecz by pokazać mechanizm, który zwyczajnie nie działa jak należy. To jeszcze jeden tylko krótki przykład i przechodzimy do konkluzji.

Siatka rekonstrukcja dna miednicy, która miała podtrzymywać organa zlokalizowane w tym obszarze ciała, okazała się wrastać w nie, tworząc wraz z nimi sztywny ustrój uniemożliwiały swobodne się ich przemieszczanie a w konsekwencji ból i powikłania. Procesy o tę siatkę kosztowały producenta 300 milionów dolarów w przeciągu dekady. To kolejny produkt, który (a jakże) przeszedł restrykcyjny proces certyfikacji i konsekwencji wyszedł na rynek. Wystarczy przykładów, przecież można tak długo i nie tylko o Stanach.

W dokumencie padają trzy ważne informacje z punktu widzenia tego tekstu. Pierwsza to taka, że tylko w 2016 r spółki medyczne zapłaciły lekarzom w Stanach Zjednoczonych (jest na to tam specjalny rejestr) 2 mrd dolarów w ramach konsultacji, programów stypendialnych i innych sposobów pozyskiwania przychylności. Mamy tu zatem sytuację gdzie ludzie, którzy winni pilnować poprawności i jakości procesów zachodzących w świecie medycznym, są przez swój osobisty interes związani z tymi którym powinni patrzeć na ręce i których produkty winni rzetelnie recenzować. Druga informacja to taka, że o ile pierwotnie państwo finansowało 70% wszystkich badań o tyle teraz proporcje te odwróciły się i głównie płacą za wszystko koncerny farmakologiczne i producenci urządzeń. Płacą to i oczekują rezultatów. Pada więc w trakcie filmu z ust specjalisty wymowna konstatacja, że "Jeśli badania medyczne nie zgadzają się z marketingiem to marketing zawsze wygrywa. Zawsze.". To nie wymaga komentarza więc zostawię Was tak z tym przez chwilę. Ostatnia ważna dla nas informacja to historia sygnalistów a więc pracowników Agencji żywności i lekarstw donoszących o nieprawidłowościach do jakich dochodziło podczas homologacji, w tym przypadku akurat tomografu komputerowego. Zaciągnąłem na tę okoliczność informacji u znajomego lekarza, który stwierdził, że to jest dziś urządzenie niezbędne i bardzo dokładnie "pokazujące" wiele chorób jednocześnie. Takie stwierdzenie wszelako padło i w tym dokumencie, jednakże naukowcy-lekarze badający je przed dopuszczeniem na rynek zwracali uwagę, że tylko w Ameryce zbyt częste wykonywanie nim badań wystawia pacjenta na dawki promieniowania, które powodują raka u 50 tys Amerykanów rocznie. Mając równocześnie na uwadze korzyści płynące z jego stosowania pracownicy Agencji wnioskowali jedynie o umieszczenie stosownej informacji na obudowie i w instrukcji przekazywanej personelowi medycznemu. Skończyło to się dla nich tak, że w przeciągu 2 lat wszyscy sygnaliści zostali zwolnieni. Bo jak się w kolejnych scenach pokazuje system państwowej kontroli jest sukcesywnie przejmowany przez firmy medyczne. Podobnie jak bankierzy rozsiedli się w fotelach państwowych urzędów kontrolujących banki, co rozpoczęło niekończąca się serię kryzysów finansowych na całym świecie, tak i w przypadku tej branży na kluczowe stanowiska w krajowej administracji kontrolnej powoływani są ludzie związani z kadrą zarządzającą koncertów medycznych. Toteż jak sami twierdzą w naszym filmie przedstawiciele z branży - współpraca obu stron nigdy wcześniej nie układała się lepiej.

Wracamy do kraju. Media, jak mało kiedy, jednym głosem obwieszczają sukces wielomiesięcznych poszukiwań szczepionki na covid-19. Fakt, że czas jej opracowania zwyczajowo sięgający kilku lat w tym przypadku zmalał do kilku miesięcy tłumaczą postępem technologicznym. Ten z pozoru łatwy do przyjęcia argument stoi jednak w krępującej sprzeczności z faktem, że tak doskonała technologia wciąż nie pozwala ludzkości odnaleźć lekarstwa na raka czy inny od lat znany wirus HIV. Równie zaskakującym jest dla mnie stan, że informację o wynalezieniu szczepionki niemal w jednym czasie ogłosiło kilka firm. Rozumiem, że to jest wyścig ale też nie bieg na 1000 metrów gdzie wszyscy wiedzą co mają robić a sprinterzy wpadają na metę jeden przed drugim w odstępach o zaledwie grubość włosa. A tak to mniej więcej z tymi szczepionkami wyglądało. Mamy bowiem nieznanego ludzkości super wirusa, do wyścigu o prestiż i kasę stają najznakomitsze laboratoria i nagle okazuje się, że wszystkie one osiągają sukces niemal w tym samym czasie. I Wy to tak łykacie bez uwaga? Bo ja nie. Chciałbym by mi to ktoś wytłumaczył. By przegonił podejrzenia - że presja aby ogłosić sukces jako pierwszy była tak duża jak ta na stracie owych sprinterów skutkiem czego, ilekroć jeden zawodnik popełni false start, reszta mimo wszystko wyrywa za nim. A więc produkt gotowy czy nie - ogłaszamy sukces skoro zrobiła to konkurencja, czy tak? Bo na taki scenariusz wskazywałaby reakcja Szwajcarii, która odrzuciła wszystkie trzy najwcześniej wytworzone szczepionki podając w uzasadnieniu, że ich porządek prawny nie dopuszcza możliwości certyfikowania leków na skróty nawet w sytuacji wyjątkowej, po czym która wezwała koncerny do przedstawienia pełnej dokumentacji. No więc chłopaki pobiegli jednak na przełaj czy nie? Bo ja mam podstawy by wątpić a jeszcze trąbi mi w głowie to zdanie "Jeśli badania medyczne nie zgadzają się z marketingiem to marketing zawsze wygrywa. Zawsze."  [c.d. kliknij poniżej "Następna"]

Lubię to! Skomentuj77 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości