To że media przebiajają się w wielkości liczby osób jakie jakoby uczestniczyły w przystanku Woodstock niezbyt już mnie dziwi, ale to iż takie fantazyjne liczby "łykają" i powielają i to całkiem bezkrytycznie ludzie robiących wrażenie rozumnych to już smuci...
Wojciech Wybranowski pisze bowiem, że "Na zakończony wczoraj Przystanek Woodstock do Kostrzyna nad Odrą zjechało 400 tys. młodych ludzi", a Maciej Gawlikowski jeszcze to przebija pisząc o spędzie "na prawie pół miliona ludzi".
A przecież gdyby nawet chwilkę tylko zastanowić się nad tą podawaną skalą wielkości liczby uczestników Przystanku Woodstock, to widać iż jest to wielkość nieprawdopodobna.
Jak wyglądałoby od strony logistycznej, gdyby faktycznie było tam tylu ludzi? Ile musiałoby być pociągów by przywieźć tylu ludzi? Do jednego wagonu wsiada oficjalnie 80 osób, ale nawet gdyby wsiadło ich znacznie więcej, to i tak, gdyby owi woodstokowcy mieli przyjechać wypełnionymi pociągami to byłoby co najmniej 300-400 składów po 10 wagnów.
A wg informacji PKP specjalnych pociągów na Woodstock bylo w sumie 21 (nie podano wielkości składu, ale zapewne były nawet krótsze) czyli co najwyżej dla ok. 10 tys.
A gdyby taka masa ludzi miała przyjechać samochodami, to byłoby jakieś 130 tysięcy pojazdów (zakładając - na wyrost aż - po 3 osoby w jednym pojeździe)?
A gdzie taka masa ludzi ludzi nocowała? To nie Kraków czy Warszawa.
Skoro w namiotach, to musiałoby być ich być dobrze ponad 100 tysięcy.
Skoro w namiotach, to musiałoby być ich być dobrze ponad 100 tysięcy.
Gdzie by się taka liczba namiotów zmieściła?
Jeden namiot rozbity musi zająć jakieś 10 m2 powierzchni, a więc te 100 tysięcy namiotów równomiernie rozmieszczone zajęły obszar ponad 1 x 1 km!
A trzeba liczyć jeszcze drugie tyle na parking samochodów.
Od lat zadziwia mnie, że żaden dziennikarz nie zastanowił się nad rzeczywistą skalą uczestnictwa w tym "przystanku" (zwłaszcza, gdy wie się, jak wypełniona jest "po brzegi" Częstochowa, gdy przybywa tam znacznie mniejsza liczba pielgrzymów).
A przecież służby kolejowe mogą odpowiedzieć ile było w sumie pociągów pasażerskich w omawianym okresie (ile było w tym dodatkowych, specjalnie dla przystanku przygotowanych pociągów), zaś policja może z grubsza określić skalę ruchu samochodowego, jak wielki obszar był zajęty przez parkujące samochody, pododbnie też urząd miasta może określić jaki obszar przeznaczono na przystanek, ile było parkingów, ile namiotów itp.
Nie zdziwiłbym się, gdyby po dokładnej analizie okazało się, że było tam np. tylko 10 tys. osób.
Warto przekłuć ten balon nadmuchany już dawno poza granice rozsądku...


Komentarze
Pokaż komentarze (56)