Przeglądając dziś zaległą lekturę natrafiłem w "Dzienniku Polskim" na artykuł Jerzego Bukowskiego z Krakowa, w którym wyśmiewając "nielegalność zadań domowych" (zdaniem Rzecznika Praw Dziecka) użył doskonałego określenia na tzw. polityczną poprawność - polityczne słuszniactwo.
Jest to na określenie pewno lepsze, bo trafniejsze oddaje istostę tego dziwnego zjawiska, które jak zauważył Bukowski pokazuje, że jak powiadał ks.Józef Tischner "tylko Boże miłosierdzie i ludzka głupota nie mają granic".
Warto więc je upowszechniać.
Dodam, że wygląda na to iż to właśnie Bukowski jest autorem tego neologizmu, gdyż w googlach znalazłem tylko jedno jego zastasowanie i to też przez Bukowskiego.
,


Komentarze
Pokaż komentarze (5)