marta fi marta fi
156
BLOG

Słabości, które zniewalają

marta fi marta fi Społeczeństwo Obserwuj notkę 2

 Nie oszukujmy się, każdy z nas ulega jakimś pokusom. Nikogo więc nie zdziwi, jeśli powiem, że też mi się zdarza i przyznam się przy okazji do jednej z nich. Nie będzie to trudne, bo jest to taki niewinny, pospolity grzeszek. Uwielbiam słodycze, każdy rodzaj słodkości- im słodsze, tym lepsze. Nigdy sobie nie odmawiam tego typu przyjemności, nie ma sensu, z góry wiem, że i tak polegnę w walce z pokusą.

To tytułem wstępu.

A teraz wyobraźmy sobie, że ktoś, znając moje słabości, proponuje mi układ. Mam za sowitą zapłatę dać się zamknąć w pomieszczeniu wypełnionym po brzegi i po sufit słodyczami. Trudność polegałaby na tym, że nie wolno mi by było zjeść z tego ani okruszka. Eksperyment miałby trwać do momentu, aż stanie się jasne, że złamałam reguły gry.

Jak sądzicie, czy byłabym w stanie dotrzymać umowy?

Oczywiście, że tak.

Ale niezbyt długo. Jak znam siebie, po jakimś czasie znalazłabym pretekst, wymówkę, cokolwiek, żeby tylko uszczknąć niepostrzeżenie małe co nieco. Na początek byłoby to małe co nieco, które z czasem urosłoby do większego co nieco, aż przekształciłoby się w "wielkie żarcie". I tylko kolka wątrobowa, zgaga, mdłości lub pospolita rewolucja i wtargnięcie grupy antykorupcyjnej mogłoby mnie zatrzymać w tym procederze.

Tę historię mogłabym zatytułować "Geneza korupcji" Posłużyłam się powyższym obrazkiem, żeby pomówić o banalności i powszedniości tego zjawiska, żeby powiedzieć, że nie ma herosów. Każdy, w zależności od nadażającej się sytuacji, może ulec pokusie. To okazja czyni złodzieja - jak mówi mądrość ludowa, lub - od rzemyczka do koniczka - jak mówi inna.

Na tego typu sytuacje najbardziej narażeni są politycy. Wejście do polityki przypomina wejście do pomieszczenia wypełnionego po brzegi "słodyczami" - po jakimś czasie coś się przyklei do ręki, a jeśli politykowi brak skrupułów, to będzie się przyklejało coraz więcej i coraz częściej. Ostatni przykład nieposkromionej pazerności to oczywiście Janukowycz. Ale i u nas nie brakuje zapalonych numizmatyków, którzy parają się zbieractwem zawodowo. Zwłaszcza że, im dłużej jest się u władzy, tym opór staje się słabszy.

Znając tę prawidłowość, należałoby termin o zaufaniu społecznym włożyć między bajki. Zaufanie społeczne należałoby zastąpić dobrze funkcjonującą kontrolą antykorupcyjną. Każdy, kto decydowałby się na bycie politykiem, musiałby się liczyć z tym, że będzie regularnie prześwietlany, on i jego rodzina. A na koniec kariery powinno skontrolować się stan posiadania i każdą nieuzasadnioną nadwyżkę konfiskować na rzecz skarbu państwa.

Ten pomysł można określić jako radykalny. Ale pospolity obywatel może liczyć tylko na swoją pensję, dlaczego wobec polityków miały by obowiązywać inne zasady. Sowite wynagrodzenie za pracę, a w przyszłości, np. nazwanie ulicy bądź placu imieniem szczególnie wybitnego polityka, powinno być wystarczającym powodem do satysfakcji.

Wprowadzenie do polityki uczciwych reguł gry jest podstawą prosperity państwa. Jako dowód może posłużyć przykład NIemiec i Grecji. W jednym państwie tępi się bezwzględnie korupcję, a w drugim ona kwitnie. Dopóki nie wytępimy naszych złych przyzwyczajeń i złych przyzwyczajeń polityków, dopóty nasz kraj pozostawać będzie na obrzeżach cywilizacji.

  

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

marta fi
O mnie marta fi

Marzy o nieznośnej lekkości bytu

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Społeczeństwo