juzbliskoswit juzbliskoswit
281
BLOG

Unia Sowiecka czy Związek Europejski - 4. Inne siły z piekła rod

juzbliskoswit juzbliskoswit Polityka Obserwuj notkę 0

Inne siły z piekła rodem

Jednak całe to gadanie dotyczące przeciwstawienia się wpływom USA w Europie, całe to symulowanie tworzenia europejskiej „przeciwwagi" w stosunku do amerykańskiego mocarstwa miało charakter bardziej propagandowy, aniżeli stanowiło rzeczywisty cel Unii Europejskiej.

Oczywiście, nasi bohaterowie nienawidzili światowego kapitalizmu i USA jako jego symbolu i centrum. W ich wyobrażeniach ten mityczny kraj zamieszkany był przez zuchwałych kow-bojów, bezlitośnie eksploatujących robotników i raz po raz linczujących Murzynów, i silną ręką kierował NATO. I rozumie się samo przez się, że dla tej reakcyjnej siły nie było miejsca w królestwie dobra i sprawiedliwości, jakim powinna się teraz stać Europa.
Natomiast prawdziwa Ameryka z jej „współczującym liberalizmem", „pragmatyzmem", „realizmem" a nawet antyamerykanizmem (skierowanym przeciw tej samej mitycznej Ameryce kowbojów) - architektom„Wspólnego Europejskiego Domu" zupełnie nie przeszkadzała. Stany Zjednoczone nie sprzeciwiały się temu w ogóle, podczas gdy pewne wpływowe siły w Ameryce ałrtywnie włączyły się we wspieranie europejskiej integracji. 18 stycznia 1989 roku delegacja Komisji Trójstronnej w składzie: David Rockefeller*, Henry Kissinger**, Yasushiro Nakaso-ne"* i Valery Giscard d'Estaing**" złożyła wizytę Gorbaczowo-wi. Pozornie ich celem było zachęcenie Sowietów do integracji z międzynarodowymi instytucjami gospodarczo-finansowymi (np. GATT, MFW), do zreformowania rubla itp. Giscard d'Estaing zabrał wówczas niespodziewanie głos.
Giscard d'Estaing: „Europa Zachodnia doświadcza obecnie pieriestrojki, zmienia swoje struktury. Trudno powiedzieć kiedy dokładnie to się zakończy, za 5, 10 czy 20 lat. Jednak w wyniku tego procesu wyłoni się nowe współczesne państwo federalne. W tym kierunku zmierzamy, a Związek Sowiecki powinien być przygotowany, by móc porozumieć się z tym rodzącym się państwem. To przyszłe państwo będzie otwarte, gotowe na wszelkie formy współpracy.

Zapewne pojawi się wówczas kwestia akcesji innych państw. Najprawdopodobniej będzie to Austria, Szwajcaria, kraje skandynawskie oraz niektóre państwa Europy Wschodniej. Nie zamierzamy destabilizować krajów Europy Wschodniej, nie jesteśmy tym zainteresowani. Jednak chcielibyśmy wiedzieć, czy jakieś kraje wschodnioeuropejskie, zachowując bliskie więzi z ZSRS, chcą jednocześnie stać się członkami EWG. Chcemy też wiedzieć jaki byłby wasz stosunek do takiego pomysłu ".
Kissinger nie sprzeciwił się temu. Był gorącym orędownikiem mocnego zaangażowania się Stanów Zjednoczonych w ten projekt.
Kissinger: „ (...) Z przyszłością Europy, z wewnętrznymi relacjami między poszczególnymi stronami związany jest inny sposób rozumowania. Co sądzicie o koncepcji Europy od Atlantyku po Ural? Jakie będą losy części Związku Sowieckiego położonej na wschód od Uralu? Jaki rodzaj relacji pojawi się między USA a przyszłą Europą?

Moi koledzy z Komisji Trójstronnej, i ja także, chcemy mieć konstruktywny udział w budowaniu takiej Europy, w której zarówno ZSRSJak i USA odgrywałyby podobną rolę ".
Proszę zauważyć, że rozmowa ta miała miejsce w styczniu 1989 roku, kiedy nie istniał jeszcze szkic Traktatu z Maastricht, nie wspominając o Traktacie Amsterdamskim, Nicejskim, Konstytucji Europejskiej czy też o mających się odbyć referendach w tych sprawach. Skąd wiedzieli, na długo przed tym, nim wyraziliśmy w naszych krajach zgodę na te ogromne zmiany, co się stanie za 20 lat? Kim są ci ludzie? Dlaczego majątakąogromnąwładzę nad naszym życiem, że mimo naszej tradycji demokratycznej wszyscy czujemy się jakoś nieswojo?

W każdym razie, cytat ten każe postawić wiele pytań, co do tajemniczej natury powiązań między projektem europejskiego superpaństwa, osobą Giscard'a d'Estaingna i Komisją Trójstronną. Jaka jest rola d'Estaingna w tworzeniu europejskiego molocha? Jaki jest związek między tamtymi wydarzeniami, ajego dzisiejszą rolą w tworzeniu konstytucji europejskiej? Ponadto, co z tym wszystkim ma wspólnego Komisja Trójstronna?
Ta tajemnica narosła wraz Georgesem Berthoinem*, europejskim przedstawicielem w Komisji Trójstronnej, który pojechał do Moskwy przygotować wizytę Jacques'a Delorsa*.

Oto co Vadim Zagładin, doradca Gorbaczowa ds. europejskich, donosił na ten temat w tajnej rozmowie:
„Dotyczy spotkania z wiceprzewodniczącym Komisji Trójstronnej Georges 'em Berthoinem
4 kwietnia 1990 roku,

Spotkanie z Berthoinem miało miejsce na jego prośbą. Podczas rozmowy podzielił się on wieloma pomysłami dotyczącymi zbliżającej się wizyty Delorsa - szefa Komisji Europejskiej, w Moskwie oraz z jego zamiarami.

1). Berthoin to stary przyjaciel Delorsa. Zaczął rozmową od scharakteryzowania go jako oziębłego, bardzo metodycznego człowieka, jednak z duszą, bardzo uczciwego i wiernego swoim przekonaniom. Co prawda jest on w stanie zmienić przekonania, ale tylko pod wpływem niepodważalnych argumentów.
Wtedy mój towarzysz zauważył, że Delors przyjeżdża do Moskwy tym razem jako przewodniczący Komisji Europejskiej. Powinniśmy też wziąć pod uwagę, że jest on jedynym zachodnioeuropejskim politykiem, który posiada pewną władzą i który coś znaczy dla wszystkich 12 krajów członkowskich Wspólnoty.
Jeśli chodzi o jego własny kraj - Francję, jest on jednym z potencjalnych kandydatów na prezydenta.
(...) Dla Niemców - kontynuował Berthoin - Delors jest jedynym politykiem zachodnioeuropejskim, który cieszy sią praktycznie nieograniczonym zaufaniem, ma on związki ze wszystkimi krągami politycznymi i wszyscy, w większym bądź mniejszym stopniu, biorą go pod uwagą

.
Dla Anglików, Delors jest tym, który przekonał związki zawodowe, by poparły ideą wspólnego rynku. Margaret Thatcher* naturalnie nie przepada za nim, jednak także musi go brać pod uwagą.
Delors jest również szanowany w Hiszpanii, Portugalii i Grecji, bowiem to on, podczas negocjacji nad przystąpieniem tych krajów do Wspólnoty, naciskał na dłuższy okres przejściowy dla nich tak, by mogły uzyskać z wejścia większe korzyści.


Innymi słowy - podsumował Berthoin - Delorsjest człowiekiem, który jest w stanie wpływać na stanowiska innych krajów i wiele w przyszłości może od niego zależeć.

2). Obecnie - powiedział Berthoin - Delorsjest najbardziej pochłonięty następującymi problemami: po pierwsze, kwestia niemiecka (jest on za zjednoczeniem obu niemieckich państw, ale zamierza znaleźć rozwiązanie, które nie zniszczy ani Wspólnoty, ani idei europejskiej); po drugie, wzrost znaczenia politycznego Wspólnoty, tj. jej transformacja w stronę, swego rodzaju, federacji; po trzecie, problemy współpracy między komunistami a Europą Wschodnią. Naturalnie, prawdopodobnie zechcemy poznać opinię przywódców sowieckich w tych kwestiach.

Interesują go przede wszystkim - kontynuował mój towarzysz - następujące aspekty powyższych problemów.
Delors chce zrozumieć jakie mamy zamiary wobec krajów Europy Wschodniej. Ściślej mówiąc, interesuje go jakiego rodzaju relacje chcemy z nimi utrzymywać oraz jakie - naszym zdaniem -powinny być stosunki Zachodu z tymi krajami, ale także, co uważamy za istotne z punktu widzenia własnego bezpieczeństwa w wymiarze militarnym, politycznym i gospodarczym.

Dlatego też Delors prawdopodobnie będzie zainteresowany tym, co myślimy na temat pomysłu [prezydenta Mitter-randa] stworzenia konfederacji europejskiej. Podczas osobistej rozmowy z Berthoinem, Delors zastanawiał się, czy idea «konfederacji europejskiej»jest, dla Związku Sowieckiego, tożsama z ideą ((Wspólnego Europejskiego Domu». Następnie -jak mówił mi Berthoin - Delors zapytał, czy Związek Sowiecki postrzega swoją przynależność do Europy jako całości, od Brześcia do Władywostoku, czy też liczy na zaangażowanie w projekt jedynie swojej zachodniej części. Zdaniem Delorsa, trudno jest sobie wyobrazić, że również republiki azjatyckie Związku Sowieckiego mogłyby się stać członkiem «Wspólnego Europejskiego Domu». Chciałby on poznać sowieckie argumenty, które miałyby przemawiać za takim rozwiązaniem.

W gruncie rzeczy - kontynuował Berthoin - ewentualna ewolucja poglądów Delorsa zależy, w dużej mierze, od tych właśnie argumentów. Idea kategorycznego odseparowania całego Związku Sowieckiego od Europy jest sprzeczna z jego osobistym stanowiskiem. Delors rozumie, że ZSRS stanowi jedną całość. Ale, jeśli cały Związek Sowiecki stanie się częścią «Wspólnego Europejskiego Domu», to co powinniśmy zrobić ze Stanami Zjednoczonymi?

Podczas rozmów z Berthoinem, Delors miał zapytać również, czy byłoby rozsądnie uwzględnić w integracji także Japonię. Z pewnością Japonia to nie Europa, ale - w gruncie rzeczy - Europa, USA i Japonia to, poniekąd, pojedynczy kompleks. Czy jest możliwe, że proces europejski stanie się, po pewnym czasie, czynnikiem, który przyczyni się do konstruktywnej współpracy wszystkich państw półkuli północnej?
Berthoin dodał, że według niego we wszystkich pytaniach Delorsa brak jest przejrzystości, choć wszystkie te idee noszą znamiona realizmu. Z drugiej jednak strony, jeśli spróbujemy oprzeć dzisiejsząpolitykę na idei współpracy całej półkuli północnej, czy nie doprowadziłoby to do destrukcji idei europejskiej jako takiej?

Jednak w opinii Bertoina, krótko i długoterminowe strategie Wspólnoty Europejskiej będą pod wieloma względami zależały od wyników negocjacji między Delorsem a Gorbaczowem.

3). Berthoin zaprezentował interesujące idee dotyczące zapatrywań Delorsa na bieżące stosunki międzynarodowe i związane z tym problemy. W opinii przewodniczącego Komisji Europejskiej, obecnie na świecie toczy się rywalizacja pomiędzy dwoma typami dyplomacji. Jeden z nich, tradycyjna dyplomacja, polega na obronie interesów narodowych każdego kraju z osobna. Drugi, to dyplomacja oparta na wzajemnym uzależnieniu od siebie poszczególnych narodów, gdzie ta zależność oznacza konieczność integracji między nimi zarówno w sferze ekonomicznej, jak i politycznej.
Prawdopodobnie teraz - stwierdził Berthoin nawiązując do poglądów Delorsa - rodzi się możliwość kompromisu pomiędzy tymi dwoma typami. Ten kompromis ma silny wpływ na stanowiska poszczególnych państw Wspólnoty oraz EWG jako całości, wobec wyboru drogi, którą będzie się podążać naprzód i wypracowania tzw. architektury przyszłej Europy oraz porządku światowego.

W opinii Delorsa (choć zasadniczo popiera on politykę Mitterranda, w zamian ciesząc się jego poparciem) francuski prezydent nie dokonał jeszcze ostatecznego wyboru między starym a nowym typem dyplomacji. Dlatego jest on niekonsekwentny w wielu kwestiach, w tym w kwestii roli Francji w świecie, w Europie oraz w kwestii niemieckiej.

Sam Delors wierzy, że dzisiejszy stan zawieszenia (widoczny - według niego - wszędzie) nie może trwać wiecznie. Albo Europa i świat wrócą do starego, bardzo groźnego i budzącego dawne międzynarodowe konflikty, modelu, albo zwycięży nowy, nastawiony na szeroką integrację, model, dzięki któremu świat zyska nową jakość.

Nie wiem - powiedział Berthoin - czy Delors zada to pytanie bezpośrednio Gorbaczowowi czy nie. Tak czy owak na pewno będzie o nim pamiętał.

4) Następnie Berthoin poruszył zagadnienia komisji trójstronnej, a także kwestię spotkań na wysokim szczeblu przywódców państw Zachodu w ramach „ G7". Dla Delorsa
- mówił - wszystkie te zagadnienia są związane z przyszłością Europy.
Mitterrand- mówił Berthoin -zpoczątku bardzo negatywnie odnosił się do działalności Komisji Trójstronnej i spotkań podczas szczytów „ G7". W1980 [tak w dokumencie; w rzeczywistości w 1981] roku, kiedy po raz pierwszy zaproszono go do Ottawy na spotkanie tej „siódemki" Mitterrand długo wahał się czy ma tam jechać czy nie.
Powodem dla którego Mitterrand wówczas przejawiał wahania i nie do końca wyzbył się ich obecnie - zdaniem Berthoina

- jest przede wszystkim obawa prezydenta, że „wielka siódemka " może w ostatecznym rozrachunku przerodzić się w formę nowego panowania USA nad całym światem zachodnim. Biorąc to pod uwagę, Francja stara się obecnie pogłębić stosunki wzajemne z Japonią. W znacznej mierze uwzględniając te racje, Mitterrand coraz bardziej staje się zwolennikiem idei wciągnięcia Związku Sowieckiego do działalności zachodniej „siódemki".
W istocie - mówił Berthoin - zarówno Komisja Trójstronna, jak i „ wielka siódemka " to nie tyle rezultat subiektywnych kalkulacji politycznych USA czy innych państw, co obiektywny wyraz procesów integracyjnych na poziomie makro.

Oczywiście, każdy z uczestników tych organizacji ma swoje kalkulacje. Tak więc George Bush*, aktywizując obecnie więzi ze Wspólnotami Europejskimi („doktryna Bake-ra**") kieruje się, oczywiście, nie tylko obiektywnymi czynnikami światowego rozwoju, lecz także czysto subiektywnym dążeniem USA do wzmocnienia swych pozycji w Europie. Taki też jest punkt widzenia premiera Japonii. Demonstrując swą sympatię do Europy, w głębi duszy myśli o trudnościach w stosunkach Tokio-Waszyngton. Nie da się uniknąć takich kalkulacji - mówił Berthoin - ale opierać się trzeba nie na nich, lecz na obiektywnych procesach, ponieważ to właśnie one wyznaczają przyszłość.

W Europie - kontynuował rozmówca - wielu obawia się hegemonii dwóch supermocarstw. Ten lęk charakteryzuje również Mitterranda, który uważa, że Europa powinna być bardziej samodzielną i nie pozwalać nikomu sobie rozkazywać. Jednak ponieważ i RFN, i Wielka Brytania, mając każde własne kalkulacje, w znacznym stopniu patrzą na Waszyngton jak na swojego najbliższego sojusznika, taka pełna niezależność Europejczyków, o jakiej marzy prezydent Francji, na razie okazuje się być iluzoryczną.

Jestem przekonany - mówił Berthoin - że Europa powinna odgrywać samodzielną rolę przede wszystkim w stosunku do USA, jednak osiągnąć realną i korzystną dla wszystkich równowagę można tylko na bazie szerokiej współpracy co najmniej trzech składowych - ZSRS, USA i Europy Zachodniej. Zdaniem Berthoina, jest niezbędne, aby ZSRS, jeśli nie od tego roku, to przynajmniej od przyszłego, uczestniczył w spotkaniach na wysokim szczeblu zachodniej „siódemki". Uważa on również, że Wspólnoty Europejskie także powinny tam uczestniczyć w charakterze odrębnego partnera. Wtedy budowa „ nowego świata " rzeczywiście wejdzie na nowy etap.

Ma się rozumieć, „sojusz wielkich" nie powinien stawiać się w opozycji do pozostałych państw europejskich. Przeciwnie, trzeba z nimi współpracować. Ale w jakich ramach? W oparciu o jaką architekturę?
Niewątpliwie Delors zechce poznać sowiecką koncepcję architektury europejskiej, architektury światowej, zbudowanych w oparciu o zasadę współzależności. Swoje miejsce we wszystkich tych kombinacjach zajmie, oczywiście, także Europa Wschodnia.

Na zakończenie Berthoin powiedział, że postanowił opowiedzieć mi tak otwarcie o planach Delorsa nie tylko w imię starej znajomości, lecz przede wszystkim dlatego, iż chce żeby wizyta Delorsa w Moskwie stała się znamienną rzeczywiście poważnym postępem w rozwiązaniu nabrzmiałych problemów europejskich i światowych. „A od ich rozwiązania w znacznym stopniu zależy nasza wspólna przyszłość'' - zakończył Berthoin.
Niewątpliwie zbyt mało wiemy o tej tajemniczej Komisji Trójstronnej, by móc wyciągać jakieś daleko idące wnioski. Jednakjedną rzecz możemy powiedzieć o niej na pewno: poparła ona projekt antyamerykanski. Jej ostateczny cel musiał w jakiś sposób zbiec się z celem architektów integracji europejskiej. Czy mogła to być idea, osadzonego gdzieś w mglistej przyszłości, Rządu Światowego, w realizacji której Unia Europejska miała być krokiem we właściwym kierunku? Takie interpretacje, często odrzucane i wyszydzane, jako „spiskowe teorie dziejów", posiadająjednak udokumentowane dowody, mogące przemawiać za ich poparciem.

Rozmawiając w dniu 25 października 1990 roku z prezydentem Argentyny Carlosem Me-nemeni", Gorbaczow rozmyślał:

Gorbaczow: „(...) Jednak powinniśmy iść dalej. Dalszy postęp będzie uzależniony od działań w Europie, Ameryce Łacińskiej i w regionie Azji i Pacyfiku. Po zbudowaniu domu europejskiego, za jego przykładem powinni pójść inni.


Menem: „(...) mówiąc o integracji, każdy się z tym
zgadza. My, w Ameryce Łacińskiej, zamierzamy działać według strategii europejskiej. Generalnie, ludzkość nie ma innego wyboru. Wtedy, po integracji, zdecydujemy się na podbicie wszechświata ".

Gorbaczow: „Jeden z moich asystentów napisał jakiś czas temu, że powinniśmy stworzyć rząd światowy. Ludzie wówczas śmiali się z niego. A teraz? "

Menem: „Jakieś 40 lat temu Peron* mówił o konty-nentalizmie, który umożliwiłby nam stworzeniu rządu światowego ".

Gorbaczow: „Sądzę, że powinniśmy pomyśleć o zwiększeniu roli ONZ. Przez 40 lat nie mogła ona wykorzystać swojego potencjału i dopiero teraz otrzymała taką możliwość. Oto jest prototyp waszego rządu światowego".
Jeśli „realistycznie myśląca" Ameryka w niemałym stopniu sprzyjała temu projektowi, to dla mitycznego amerykańskiego imperializmu była to przerażająca perspektywa. Przecież centrum świata w tej wspaniałej konstrukcji byłyby Stany Zjednoczone Europy a nie Ameryki. USA przeznaczona została dość skromna rola.
19 lipca 1990 roku Delors, odpowiednio zarekomendowany Zagładinowi przez Berthoina, przyjechał do Moskwy. Oto, co powiedział Gorbaczowowi na temat swoich „architektonicznych" wizji:

Delors: „ Widzę trzy piętra w architekturze Europy. Pierwsze piętro to Europa «dwunastu». A tym, którzy obawiają się zjednoczenia Niemiec i dominacji niemieckiej marki mówię: ponieważ Niemcy znajdują się w «dwunastce» to ECU, a nie niemiecka marka, będzie dominować. Drugie piętro to Europa jako całość, włączając Związek Sowiecki(!). Tutaj ważne są niewątpliwie problemy rozbrojenia i kwestie zaufania, ale powinniśmy również pomyśleć, przy okazji nadchodzącego spotkania w ramach KBWE, o przedsięwzięciu kroków w dziedzinie ekologii, transportu i energii. Kiedy przyjdzie na to pora, gospodarki krajów europejskich zbliżą się do siebie na tyle, byśmy mogli zacząć pracować nad tym, o czym mówi Mit-terrand - nad konfederacją europejską. A trzecie piętro to KBWE, włączając USA i Kanadę. Angażujemy ich do wspólnego rozwiązywania wielkich problemów. Jednak Europa rozrasta się, poszerza i zyskuje większą autonomię ".
Krótko mówiąc, jak mawiał Mitterrand, „chociaż USA to pod wieloma względami dziecko Europy, to jednak nie powinno się ono stawać jej ojcem".


„-Bezsprzecznie, Amerykanie są naszymi przyjaciółmi. Oczywiste jest również to, że w USA mamy do czynienia z takim sposobem życia, kulturą, moralnością, które różniąsię od naszego własnego sposobu życia, naszej kultury. Jestem daleki od tego, by gardzić czy patrzeć z góry na kulturą innych regionów, na przykład Azji Południowo-Wschodniej - wyniośle ironizował Mitterrand -jednak mimo wszystko to zupełnie nie taka kultura jak w Europie".

Zresztą, jak się później okazało, problem tkwił nie tyle w kulturze, co w ideologii. Amerykanie nie rozumieli i nie akceptowali tak cennego artefaktu kultury europejskiejjakim był socjalizm. Gorba-czowowskie rozważania o przydaniu socjalizmowi drugiego oddechu brzmiały dla Amerykanów niczym zagadkowe zaklęcia szamana jakieś egzotycznej religii: niezrozumiale, a i niezbyt interesująco. Jednak gdy Gorbaczow poskarżył się Mitterrandowi na amerykański brak zrozumienia, jedyne co ten ostatni mógł mu w odpowiedzi poradzić, to by nie rzucał pereł przed wieprze. Tak czy owak, mówił, socjalistyczna mądrość nie jest dostępna dla kowbojskich mózgów. Francuski prezydent utwierdził się w tym przekonaniu już dawno.

... Było to w 1981 roku. Życie było jeszcze cudowne -Mitterrand dopiero co został prezydentem i zaczął wprowadzać we Francji socjalizm.
„-Ma pan dwóch bogów-powiedział wówczas do prezydenta Ronalda Reagana. -Jest pan wierzący. To znaczy, że jednego boga już pan ma. A drugim pana bogiem jest kapitalizm.

Bóg pana ducha - to Chrystus. Imię zaś drugiego boga, kapitalizmu - rynek. Jednak, moim zdaniem, bóg, w którego przede wszystkim pan wierzy, to mimo wszystko rynek".


Ponatrząsawszy się w ten sposób z uczuć religijnych Reagana, Mitterrand kontynuował budowę socjalizmu we Francji. Jak jednak należało oczekiwać, po kilku latach cała konstrukcja runęła - ale nawet to nie skierowało prezydenta ani w stronę Chrystusa, ani w stronę rynku. I nawet po ośmiu latach, kiedy socjalizm zbankrutował także na skalę ogólnoświatową, wspominał on tę dawną rozmowę z amerykańskim prezydentem.

„- Jest to ideologia, która zapuściła głębokie korzenie wśród Amerykanów - uogólnił. - U nas w Europie wielu nie podziela tej amerykańskiej ideologii. Dopuszczamy rynek, lecz jako fakt, a nie bożyszcze. I chcemy go poprawić. Rynek jest efektywny, ale niesprawiedliwy. Trzeba połączyć zalety rynku ze sprawiedliwością społeczną. Nie chcemy, aby ciągle te same warstwy były ciemiężone przez siły panujące w zachodnim społeczeństwie. Rynek, pozostawiony samemu sobie, to swego rodzaju feudalizm. Amerykańska doktryna mówi właśnie o takim rynku. Jesteśmy przyjaciółmi USA. Nasze systemy sąpodobne, jednak nie powinno się ich utożsamiać. USA i Europa to różne społeczeństwa ".

Interesujące, że Mitterrand ewidentnie mówił w tym miejscu nie o różnicach gospodarczych, lecz właśnie o ideologicznych. Zarówno on, jak i Gorbaczow doskonale wiedzieli o regulującej roli państwa w gospodarce USA. I nawet mówili o niej ze swego rodzaju naciskiem - otóż, jakoby, Amerykanie od dawna już nie mają całkowicie wolnego rynku i jedyne co mogą, to o nim dyskutować. Tak że gospodarka nie miała tu nic do rzeczy.

Nawet jeśli Amerykanie nie mieli gospodarki rynkowej, i tak wierzyli w rynek. Mieli dwóch bogów. Byli heretykami i dlatego nie było już dla nich miejsca w Europie. Zjednoczona Europa powinna też mieć jednego boga. Tym bogiem powinien być socjalizm. Nie ma boga prócz socjalizmu, a Mitterrand jest jego prorokiem.
Zaś jego premier Michel Rocard*, w rozmowie z Gorba-czowem o zachodnioeuropejskiej integracji, był jeszcze bardziej szczery:
„-Nasza strategia długookresowa sprowadza się do tego, aby osłabić amerykańską dominację w Europie. Dotyczy to również sfery walutowo-jinansowej. Chcemy stworzyć realną przeciwwagę dla amerykańskiego dolara. Wtedy będziemy mogli zachowywać się mniej konserwatywnie w stosunku do „ trzeciego " świata. Jesteśmy przecież świadomi, że hamujemy rozwój krajów należących do tej kategorii. Ułatwi to również kontakty z państwami wschodnioeuropejskimi.
-  Widocznie Amerykanie boją się perspektywy odnowionego Związku Sowieckiego i nowej wspólnej Europy

-odpowiedział Gorbaczow. - Jakie wówczas będzie miejsce Stanów Zjednoczonych? Dlatego też ktoś tam postanowił przeszkodzić naszej pierestrojce, ogólnoeuropejskiemu procesowi, aby USA utrzymało tę rolę, którą odgrywało w przeszłości ".
Rocard najwidoczniej zgodził się z takim „widzeniem wybiegów USA". Jednak mimo wszystko rozmowa zakończyła się konstruktywnie-optymistycznąnutą:
„ - Powinniśmy patrzeć w przyszłość - powiedział Gorbaczow. - Każdy powinien wykonywać swoją cząstkę wspólnego dzieła.

- Ma pan rację - odpowiedział Rocard. - Obecnie Francja i ZSRS to wspólnicy w dziele pokoju

Na wszelki wypadek, tradycyjna antyamerykańska orientacja wielu sił w Europie była rutynowo wykorzystywana, aby wciągnąć ich na pokład. I tak, składając sprawozdanie ze swoich rozmów z ambasadorem Francji w ZSRS - Henrym Froma-nem-Merisemem - Zagładin zauważa, że jego rozmówca usiłował rozwiać obawy Związku Sowieckiego dotyczące europejskiej integracji militarnej, jako potencjalnego źródła nowego wyścigu zbrojeń, grając antyamerykańską kartą.

Zagładin: „ Mój towarzysz zapewnił mnie, że nikt na Zachodzie nie myśli o militarnej rozbudowie, wręcz przeciwnie. Wtedy ściszając z jakiegoś powodu głos, powiedział półszep-tem: « Widzicie, to nie będzie unia amerykańska, lecz europejska i nie w ramach NATO». Gdy zwróciłem mu uwagę, że większość członków EWG należy do militarnej organizacji jaką jest NATO, mój towarzysz skrzywił się i powiedział: «takczy owak, Europa chce mieć własną politykę obronną i związane z tym kwestie zamierzamy przedyskutować z wami». Podsumowując, poradził abyśmy «nie sprzedawali zbyt nachalnie» idei Wspólnego Europejskiego Domu, by w ten sposób «nie odstraszyć Europejczyków» ".

*1 David Rockefeller (ur. 1915) - syn Johna D. Rockefellera jr., spadkobierca fortuny Rockefellerów, założyciel Komisi Trójstronnej, członek Grupy Bildel-berg, wicedyrektor Amerykańskiej Rady Stosunków Międzynarodowych. "

*2Alfred Henry Kissinger (ur. 1923) - amerykański polityk i dyplomata pochodzenia niemieckiego. W latach 1969-74 specjalny doradca prezydenta USA ds. bezpieczeństwa narodowego i dyrektor Rady ds. Bezpieczeństwa Narodowego. Był jednym z głównych architektów tzw. polityki odprężenia, ponadto kierował wieloma akcjami dyplomatycznymi USA, m.in. w latach 1972-73 prowadził w Paryżu negocjacje, zakończone układem paryskim, w sprawie wycofania wojsk amerykańskich z Wietnamu Płd. i zakończenia wojny wietnamskiej. Prowadził również wstępne rokowania przed podróżami prezydenta Richarda Nixona do Moskwy i Pekinu w 1972 roku. W latach 1973-77 został mianowany sekretarzem stanu; Na przełomie 1983 i 1984 roku przewodniczył 2-partyjnej komisji ds. Ameryki Środkowej (tzw. komisja Kissingera), powołanej przez prezydenta Reagana w celu wypracowania amerykańskiej polityki w tym rejonie. W 1973 roku został uhonorowany Pokojową Nagrodą Nobla (wspólnie z Le Duc Tho).

*3Yasuhiro Nakasone (ur. 1918) -japoński polityk. W czasie II wojny światowej oficer w cesarskiej marynarce wojennej; od 1947 roku członek parlamentu; od 1955 roku członek Partii Liberalno-Demokratycznej, jej czołowy działacz w latach 90-tych. W latach 1982-87 przewodniczący partii i jednocześnie premier; rzecznik ścisłej współpracy z USA; uważany za nacjonalistę i konformistę. "

*4 Valery Giscard d'Estaing (ur. 1926) - francuski polityk, członek masonerii, prezydent Francji w latach 1974-1981 Jeden z twórców eurokonstytucji, szef eurokonstytuanty, gorliwy zwolennik federalnej Unii Europejskiej. Główny przeciwnik umieszczenia w jej preambule odniesienia do chrześcijaństwa.

*5 'Georges Berthoin (ur. 1925) - jeden z pierwszych eurobiurokratów. Sekretarz Jeana Monneta. Szef Europejskiej Wspólnoty Węgla i Stali. Pełnił także rozmaite funkcje w strukturach europejskich. Jeden z szefów Komisji Trójstronnej.

*6 *Jacques Delors (ur. 1925)- francuski ekonomista i polityk, który przez trzy kadencje był przewodniczącym Komisji Europejskiej (1985-1994). W 1985 r. został przewodniczącym KE ówczesnej Wspólnoty Europejskiej. Razem z brytyjskim komisarzem, lordem Cockfieldem, uzyskał aprobatę dla tzw. Single European Act (1986), który legł u podstaw utworzenia jednolitego rynku europejskiego w 1993 r. W 1987 roku przedstawił tzw. pakiet Delorsa, ukazujący perspektywy zjednoczenia Europy i nadzorował jej przebieg. W 1989 r. w kolejnej wersji projektu zarysował koncepcję stworzenia Unii Gospodarczej i Walutowej, z jednolitą walutą euro.

*7 'Margaret Thatcher(ur. 1925)-premier Wielkiej Brytanii w latach 1979-1992 z ramienia Partii Konserwatywnej, przeciwniczka jakiejkolwiek formy integracji europejskiej poza strefą wolnego handlu.

*8 George Herbert Walker Bush (ur. 1924) - amerykański polityk, 41. amerykański prezydent. Miał kontynuować polityczną linię Ronalda Reaga-na, u którego był wiceprezydentem, jednak w rzeczywistości podnosił podatki. Prowadził pierwszą wojnę w Zatoce Perskiej. Odbił Kuwejt spod władzy Saddama Hussaina, ale jego samego zdecydował się pozostawić u władzy. Jego syn George W. sprawuje obecnie drugą kadencję prezydencką, a drugi - Jeb, jest gubernatorem Florydy.

*9 James Baker (ur. 1930) - amerykański dyplomata, w czasie I kadencji Ronalda Reagana szef administracji Białego Domu, sekretarz stanu za G.Busha.

*10 * Carlos Saul Menem (ur. 1935) - argentyński polityk i prawnik; z islamu przeszedł na katolicyzm. Od 1958 roku aktywny działacz ruchu peronistow-skiego. W latach 1973-76 gubernator prowincji La Rioja (w 1976 roku usunięty przez juntę wojskową) i ponownie 1983-87. W 1989 roku został wybrany na prezydenta Argentyny w czasie wyjątkowo ostrego kryzysu gospodarczego, odszedł od tradycyjnej polityki gospodarczej peronizmu na rzecz stabilizacji budżetowej i walutowej oraz liberalizmu ekonomicznego. Dzięki liberalnym reformom w 1995 roku ponownie został wybrany na prezydenta na skróconą (na mocy zmiany w konstytucji) kadencję (do 1999).

*11 * Juan Domingo Peron (1895-1974) - argentyński wojskowy i polityk, prezydent Argentyny w latach 1946-19 5 5 i 1973 -1974. Twórca doktryny peronizmu będącego południowoamerykańską wersjąnarodowego socjalizmu.

*12 * Michel Rocard (ur. 1930) - francuski polityk socjalistyczny, przewodniczący Zjednoczonej Partii Socjalistycznej (PSU), która znajdowała się na lewo od SFIO czy ugrupowania Francois Mitterranda. Brał aktywny udział w wydarzeniach maja 1968 roku. W wyborach parlamentarnych rok wcześniej zdobył mandat deputowanego. W 1969 roku był kandydatem swego ugrupowania w wyborach prezydenckich, zdobył 3,6 proc. głosów.

 

 

 

<!-- /* Style Definitions */ p.MsoNormal, li.MsoNormal, div.MsoNormal {mso-style-parent:""; margin:0cm; margin-bottom:.0001pt; mso-pagination:widow-orphan; font-size:12.0pt; font-family:"Times New Roman"; mso-fareast-font-family:"Times New Roman";} @page Section1 {size:612.0pt 792.0pt; margin:70.85pt 70.85pt 70.85pt 70.85pt; mso-header-margin:35.4pt; mso-footer-margin:35.4pt; mso-paper-source:0;} div.Section1 {page:Section1;} -</style>

"Nie możemy kupić swojego bezpieczeństwa, wolności i braku strachu przed bombą przez popełnienie grzechu tak wielkiego, jak powiedzenie miliardowi istot ludzkich żyjących obecnie w niewoli za żelazną kurtyną: "Porzućcie swoje sny o wolności, ponieważ, aby ratować własną skórę, zamierzamy ubić interes z waszymi panami". " Ronald Wilson Reagan, 40. Prezydent Stanów Zjednoczonych.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka