Między młotem a kowadłem
Tak więc, odnośnie Zachodu, Gorbaczow mógł się nie niepokoić: zwycięstwo ogólnoeuropejskiego socjalizmu było tam już bliskie. Inna sprawa - Europa Wschodnia, która ze swą alergią na socjalizm coraz bardziej przypominała ogromny wyłom w ścianie „Wspólnego Europejskiego Domu". Trzeba było niezwłocznie wciągać jej nowych, niekontrolowanych liderów do wspólnego projektu.
„—Jak trudne by nie były problemy we Wschodniej Europie - pouczał Gorbaczow Tadeusza Mazowieckiego*, który przyjechał do Moskwy 24 listopada 1989 roku -jesteśmy zobowiązani zachować ogólnoeuropejski proces. W tym celu wszyscy jego współuczestnicy muszą przejawiać bardzo dojrzałe podejście. "
„— Nie tylko my, ale i wy powinniście się zmieniać. Niestety, nie wszyscy i nie zawsze to sobie uświadamiają.
Oto moja długoletnia partnerka w dziedzinie spraw międzynarodowych, pani Thatcher, niedawno znów oceniła procesy zachodzące we Wschodniej Europie jako „krach socjalizmu". Powiem wprost - nie jest to przełom w myśleniu. Socjalizm przechodzi proces odnowy i jeszcze zobaczymy odrodzony socjalizm. I nie wolno iść w XXI wiek ze starą śpiewką, ze starymi wyobrażeniami i wzajemnym brakiem zaufania. Przecież dobrze wiadomo do jakiej «ślepej» konfrontacji to doprowadziło.
Dlatego raz jeszcze podkreślam - nie tylko my powinniśmy się zmienić, lecz także wy.
Konieczne są przemiany wzajemne, odwodzące od konfrontacji. Konieczny jest historyczny zwrot w stronę wzajemnej tolerancji, szacunku.
- W związku z Pana ideą «Wspólnego Europejskiego Domu» - odpowiedział Mazowiecki - chciałbym zauważyć, że w tym domu nasze mieszkania znajdują się w tej samej klatce na tym samym piętrze.
- Wychodzimy z tego samego założenia - radośnie potwierdził Gorbaczow".
Aluzje Gorbaczowabyły dostatecznie przejrzyste: nie warto demontować socjalizmu w Polsce i w ogóle w Europie Wschodniej. We „Wspólnym Europejskim Domu" socjalizm jeszcze się przyda. A Jaruzelskiemu mówił to samo (13 kwietnia 1990 r.) praktycznie otwartym tekstem:
„ - Sytuację w Europie Wschodniej trzeba oceniać w skali procesów ogólnoeuropejskich. Z tego punktu widzenia jest nierealne, aby w pełni zachować to, co miały wcześniej kraje sojusznicze pod względem wojskowo-politycznym i gospodarczym. Lecz skrajnie szkodliwy byłby także pośpiech polityczny, dążenie do jednoczesnego zerwania ze wszystkim. Tego rodzaju pośpiech jest szczególnie zauważalny na Węgrzech i w jakiejś mierze również w Czechosłowacji. Nawet Zachód nie chciałby pospiesznego demontażu istniejących w Europie struktur woj-skowo-politycznych i gospodarczych. O wiele mądrzej jest nie likwidować, a modyfikować je z uwzględnieniem procesów przebiegających na kontynencie. A są to akurat te procesy, które wpisują się w ideę tworzenia Wspólnego Europejskiego Domu ".
Socjalizm we Wschodniej Europie ratowano przy udziale całego świata. Jaruzelski i jemu podobni - od wewnątrz, Gorbaczow - ze Wschodu, i jeszcze bardzo wielu - z Zachodu. W tej części świata szczególnie dokładał starań Mitterrand. Francuski prezydent obawiał się bardzo, że rozpad Imperium Sowieckiego doprowadzi do „rozdrobnienia całej Europy, przekształceniu się jej w chaos państw, z których niczego nie da się sklecić". Uważał on za niezbędne, aby „za wszelką cenę rozważyć stworzenie struktur, które pozwoliłyby powstrzymać wszystkie te ruchy".
Pierwsze co przyszło do głowy francuskim socjalistom - to po prostu rozszerzyć Wspólnoty Europejskie, włączając do nich całą Europę Wschodnią i ZSRS.
Najbliższy współpracownik Mitterranda, Jacques Attali* oświadczył [Zagładinowi], „że we Wspólnotach Europejskich rozważany jest obecnie plan utworzenia nowego organu. Obok Parlamentu Europejskiego planuje się utworzenie również Senatu Europy. W senacie będą reprezentowane nie państwa, a poszczególne regiony. Innymi słowy, na przykład z Francji będą tam zasiadać przedstawiciele Alzacji i Lotaryngii, Bretanii, Normandii itd. Z Hiszpanii -przedstawiciele Katalonii, Kraju Basków, Andaluzji itd. Tym samym będą zaspokojone ambicje nie tylko państw, lecz również poszczególnych regionów.
Być może - pytał retorycznie Attali - w przyszłości, jeśli ZSRS jako państwo będzie reprezentowany w Europar-lamencie, to poszczególne jego regiony, jak Litwa - w Senacie Europy? Odpowiadając na moje pytanie: czy dopuszcza możliwość wstąpienia ZSRS do Wspólnot Europejskich, jedyne co może mu zagwarantować możliwość udziału w Europarlamencie, Attali odpowiedział: «jest to, oczywiście, pytanie o perspektywy i dalszy rozwój ZSRS, jednak ja osobiście - bardziej jako teoretyk polityki niż jako praktyk - w pełni to dopuszczam» ".
Jak widzimy, już wówczas budowniczy Unii Europejskiej w wolnych chwilach marzyli ojej bezgranicznym rozszerzenia Nie tylko jako teoretycy polityki. A przeistaczając się w praktyków, od razu znajdowali w swoich planach liczne niedociągnięcia. Na przykład Mitterrand w ogóle nie uważał Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej za dobrą podstawę dla „Wspólnego Europejskiego Domu".
„ Trzeba wziąć pod uwagą - mawiał - że ideologicznie we wspólnotach dominują bardziej konserwatywne idee niż, na przykład, moje własne. Dominuje tam liberalizm, częściowo w duchu chrześcijańskiej demokracji. "
A stopniowe wypieranie tych ideologii przez socjalizm, wydawało się Mitterrandowi nazbyt długim procesem.
Tym bardziej, iż jeśliby uznać EWG za centrum projektu, Europa Zachodnia okazałaby się centrum ogólnoeuropejskiego imperium, Europa Wschodnia-prowincją, zaś Związek Sowiecki - odległą peryferią. Jak wyjaśnił Mitterrand Gorbaczowowi:
„Na Zachodzie będziemy rozmawiać o wszystkim, z Europą Wschodnią - o pewnych sprawach, a z wami - o bezpieczeństwie, w mniejszym stopniu - o gospodarce. I powstanie Europa, rozwijająca się z dwoma różnymi prędkościami".
W rzeczy samej, rozumował Mitterrand, wyobraźmy sobie, że EWG po prostu rozpoczyna rozmowy z Europą Wschodnią na temat swego rozszerzenia.
„...Co to da? Po jednej stronie stołu będą siedzieć przedstawiciele trzystu czterdziestu milionów „ kwitnących " Europejczyków, zaś po drugiej - delegaci ośmiu bądź dwudziestu milionów ludzi, żyjących niewystarczająco dobrze. Co będą mogli powiedzieć sobie nawzajem ? Stosunki między potężnymi Wspólnotami Europejskimi a małymi krajami mogą zrodzić sytuację urażenia godności tych krajów, które w istocie staną się koloniami Wspólnot. Rodziłoby to niebezpieczeństwo na przyszłość.
Wreszcie, główny mankament tego wariantu polega na tym, iż wtedy „w Związku Sowieckim może pojawić się wrażenie izolacji". I to tym gorzej, że wrażenie będzie adekwatne do sytuacji. Tymczasem to właśnie ważna rola ZSRS W ""budownictwie" była niezbędna, aby zagwarantować w zjednoczonej Europie socjalizm.
Dlatego też Mitterrand nie godził się, by przydać Wsplnotom Europejskim wielkie znaczenie w przyszłości.
„ Wspólnoty Europejskie mogą, oczywiście, rozszerzac się kosztem Austrii, Szwecji, w konsekwencji być może i Czechosłowacji. Jednak nie mogą za bardzo „ utyć " - inaczej Po- jawią się nowe zagrożenia ".
Natomiast adekwatną formą kontroli nad Wschodnią Eu-ropą, będzie nie EWG, a „konfederacja europejska", uważał Mitterrand.
Według koncepcji Mitterranda, konfederacja powinna mieć dwa „bieguny" - Moskwę i Paryż - które sprawowałyby ws kontrolę nad wszystkim, co znalazłoby się między nimipowinny odgrywać aktywną rolę, jako czynniki równowagi europejskiej". A w tym celu:
„Powinny być reprezentowane wszędzie, gdzie omawiane są aktualne problemy, czy to będzie kwestia niemiecka, czy ewolucja Stanów Zjednoczonych, tendencje separatystyczne w Europie i tak dalej. Używałem pojęcia „ konfederacja ". Można, oczywiście, zaproponować coś innego. Jednak wspólną instytucję, wspólną strukturę trzeba mieć ".
Mówiąc prościej, poprzez konfederację europejską Moskwa i Paryż będą rządzić Niemcami i Europą Wschodnią, tłumić dążenie różnych narodów do niezależności i uzgadniać politykę zagraniczną konfederacji, przede wszystkim wobec USA. To znaczy, konfederacja jedynie precyzowała formy polityczne i prawne „Wspólnego Europejskiego Domu".
Kolejność działań zmierzających do tworzenia tej konfederacji, Mitterrand dokładnie skopiował z procesu tworzenia się po wojnie Wspólnot Europejskich. Właśnie dlatego, jego zdaniem, należało zacząć od gospodarki:
„ Wspólnoty Europejskie zaczęły się od unii gospodarczej. Jednak teraz rozmawiamy o wszystkim. To dobry przykład".
Tak jak i w EWG, w ślad za współpracą gospodarczą pójdzie polityczna, która następnie wyda na świat stałe struktury polityczne. A stąd już tylko jeden krok do wspólnego państwa konfederacyjnego:
„Jak harmonizować Wspólnoty Europejskie, Stowarzyszenie Wolnego Handlu, inne państwa, ZSRS? Myślę, że najważniejsze - rozwijać współpracę polityczną, techniczną, gospodarczą, kulturalną. A potem można będzie przejść do realizacji pełnowymiarowego projektu politycznego ".
Idea polegała na tym, aby narzucić Europie, przede wszystkim Wschodniej, wybór między dwoma „biegunami", całkowicie wykluczając inne alternatywy. Chcecie - ratujcie się przed Związkiem Sowieckim poprzez integrację europejską. Chcecie - ratujcie się przed Unią Europejską poprzez sojusz z Moskwą. Tertium non datur. A już później wybrany przez was pan rozporządzi się waszym losem, w pełnej zgodzie z drugim „biegunem" i wyższymi racjami „logiki historycznej rozwoju kontynentu". Moskwa poleci swoim satelitom budować „Wspólny Europejski Dom", a Europa swoim - „znormalizować stosunki z ZSRS".
Chociaż sam projekt „konfederacji europejskiej" został wkrótce zapomniany, ogólnie ten schemat okazał się bardzo pożyteczny. Przecież niedoświadczeni wschodnioeuropejscy demokraci patrzeli na świat bardzo naiwnie. W ich wyobrażeniach Wschód ucieleśniał sobą komunizm i mrok (co było bliskie prawdzie), a Zachód - demokrację i światło (co było bardzo odległe od prawdy)- Ich zdaniem, te dwie siły znajdowały siew stanie nieprzejednanej walki.
Stąd wszystko, co pochodziło z Zachodu, wydawało się im nieomal objawieniem bożym. Wydawało się im, że dowolne zbliżenie z Zachodem oznacza dla nich dalsze wybawienie od Wschodu.
Niestety, ten czarno-biały obraz był daleki od rzeczywistości. Jak widzieliśmy, Zachód i Wschód dawno już były w zmowie. Dlatego dla Europy Wschodniej, zbliżenie z Zachodem, a zwłaszcza z europejskimi strukturami integracyjnymi, oznaczało zbliżenie z ZSRS. Ta prawda do takiego stopnia rozmijała się z ogólnie uznawanymi aksjomatami, że wschodnioeuropejskie króliki bez żadnego wahania kroczyły w paszczę węża dusiciela. Mimo iż, wydawałoby się, że sens działań węża był już całkowicie jasny.
„Mamy zamiar rozwijać stosunki z ZSRS jak z bliskim sąsiadem - 12 października 1990 roku mówił Gorbaczowowi polski minister spraw zagranicznych Krzysztof Skubiszewski* - i wmontować je w nowy ogólnoeuropejski kontekst: Polska generalnie daje priorytet polityce ogólnoeuropejskiej, przezwyciężeniu rozłamu w Europie. Faktycznie politycznego podziału kontynentu już nie ma. Lecz utrzymuje się przepaść gospodarcza. Nie wolno dopuścić, aby granica na Odrze i Nysie była granicą między bogactwem a ubóstwem, między dobrze i źle zorganizowaną gospodarką. Generalnie, w ogólnoeuropejskim procesie coraz większe znaczenie będzie miał czynnik ekonomiczny.
W ogólnoeuropejskiej współpracy ZSRS zajmuje szczególne miejsce. Oczywiście, to światowe supermocarstwo, ale także europejskie. Nie może ono nie odegrać większej roli w ogólnoeuropejskim procesie, niż drugie supermocarstwo -
Nie zdążyliśmy wczoraj z Eduardem Szewardnadze* dokładniej omówić problemów KBWE. Mam parę opinii, których, jak mi radzą, nie powinno się wyrażać na szerszym forum KBWE, ale tu jestem skłonny je wypowiedzieć. Do tej pory proces KBWE był budowany wokół dwóch głównych tematów: po pierwsze, polityki rozbrojenia, po drugie, konfrontacji ideologicznej. Drugi kierunek już nie istnieje. W zamian potrzebna jest nowa koncepcja, nowa metoda. Staje się nim instytucjonalizacja ogólnoeuropejskiego procesu. Zamiast uprzedniego podziału Wschód-Zachód teraz powinniśmy wszyscy razem zabrać się za rozwiązywanie konkretnych problemów -jednego po drugim.
W jakim kontekście to przebiega? Układ Warszawski przeżywa kryzys, zaś NATO, przeciwnie, wzmacnia się. Uważam, iż kiedy wyczerpią się funkcje Układu Warszawskiego i kiedy w ślad za tym przestanie on istnieć, doprowadzi to również do likwidacji NATO.
Pojawia się pytanie: jak połączyć istnienie NATO z ogólnoeuropejskim procesem? USA preferują NATO, aby zachować swą obecność wojskową w Europie. Pamiętam, że na posiedzeniu Doradczego Komitetu Politycznego [Układu Warszawskiego - przyp. tłum.] Pan, Panie Prezydencie mówił, iż wojska USA w Europie odgrywają stabilizującą rolę. Trzeba poszukać zadowalającego wszystkich podejścia ".
Wątpliwe, czy Skubiszewski rozumiał na ile prosowiecką linię w tym przypadku realizuje. Zapewne był przekonany, że zajmuje się budową nowej Europy, która na zawsze uchroni Polskę przed sowieckimi wpływami.
Także Vaclav Havel* proponował Gorbaczowowi jego własny, gorbaczowowski plan przebudowy Europy, będąc przekonanym, że jest to plan zachodni:
„Myślę, że ważne jest aby proces helsiński przerodził się w coś więcej, niż to, co ma miejsce do tej pory. Trzeba zlikwidować rozbicie Europy i wytyczyć nowy system bezpieczeństwa, który zastąpiłby obecne, przeciwstawne struktury, zostałby swego rodzaju spadkobiercą Układu Warszawskiego i NATO. [...] Osłabiłoby to również konieczność obecności wojsk amerykańskich, chociaż nie wykluczałoby go całkowicie. Słowem, powstałaby nowy, bardziej elastyczny i konstruktywny system współpracy w Europie. [...]
W ten sposób rozwiązanoby również kwestię Paktu [tak napisane w rosyjskim oryginale - przyp. tłum.] Warszawskiego. Układ Warszawski i NATO przekształciłyby się z formacji wojskowych wpołityczne, a w ostatecznym rozrachunku zlałyby się we wspólny system ogólnoeuropejskiego bezpieczeństwa ".
Z tego też powodu Havel z początku wplątał się w projekt „konfederacji europejskiej", nie zauważając, że jest to najprostsza droga do restauracji Imperium Sowieckiego. Na wniosek Mit-terranda, prezydenci Francji i Czechosłowacji wspólnie zwołali w 1991 roku w Pradze „Zgromadzenie" dla przedyskutowania tego projektu.
Trzeba oddać Havlowi sprawiedliwość - dość szybko zorientował się w sytuacji. Właśnie dlatego „proces praski" wkrótce zaczął buksować.
„ - Kiedy wystąpiłem z ideą ((konfederacji europejskiej}) — opowiadał później Mitterrand Gorbaczowowi -natychmiast zaczęto we Francji wypytywać mnie: jak to, zamierza Pan tworzyć ją razem z komunistyczną Rosją? Odpowiadałem: tak, razem z Rosją, przy czym Rosja sama powinna zdecydować, jakie będą jej dalsze losy. Muszę zauważyć, iż tego rodzaju moja odpowiedź wywołała gdzieniegdzie negatywną reakcję. To właśnie z tego powodu niektóre państwa wschodnioeuropejskie, będące wcześniej członkami Układu Warszawskiego, w szczególności Czechosłowacja, obecnie do pewnego stopnia zdystansowały się od idei ((konfederacji europejskiej». Niedawno miałem na ten temat rozmowę z Havlem. Zapytałem go, czy naprawdę uważa pan to za bardzo ważne. Ale czyż może to być nieważne z punktu widzenia historii? "
Jednak Havel i inni wschodnioeuropejscy demokraci, trzymali się twardo. Na wszystkie namowy Mitterranda i jego współtowarzyszy odpowiadali, iż woleliby stworzyć konfederację z udziałem USA, jednak bez ZSRS. A tymczasem kontynuowali demontaż socjalizmu, co było już zupełnie zasmucające.
„... Procesy przekształceń w państwach Europy Środkowej i Wschodniej przebiegają pod znakiem demontażu socjalizmu, narastania elementów „dzikiego kapitalizmu ", obniżenia poziomu bezpieczeństwa socjalnego pracujących - referował w czerwcu Wydział Międzynarodowy KC. - Wywołuje to zaniepokojenie wśród czołowych partii europejskich, wchodzących w skład Międzynarodówki Socjalistycznej. Prowadzą one poszukiwania sposobów przeciwdziałania niepożądanym tendencjom w rozwoju społecznym. [...]
Najaktywniej za przedyskutowan iem powstałego problemu opowiada się Francuska Partia Socjalistyczna (PS), co tłumaczy się przede wszystkim jej sytuacją jako partii rządzącej i stanowiskiem kierownictwa, które najwidoczniej jest zatrwożone problemem przeżycia idei socjalistycznych w warunkach ich kryzysu w Europie Wschodniej ".
Pytanie, dlaczego zamiast „odrodzenia socjalizmu" nastąpił jego kryzys, nie zbiło z tropu naszych bohaterów. Ma się rozumieć, wszystkiemu winne są knowania wrogów. Wrogami w danym przypadku okazały się jakieś mityczne „siły neoliberalizmu", „tworzące już swoje struktury organizacyjne i polityczne w Europie Wschodniej". To one sprowadziły maluczkich na manowce z socjalistycznej drogi. Jednakże, dawał nadzieję Wydział Międzynarodowy, europejska lewica zrozumiała już konieczność przeciwdziałania tym ciemnym siłom.
Oczywiście, mienszewicy to mienszewicy i ich przeciwdziałanie wyraża się, przede wszystkim, w niekończącej się gadaninie. Na każdy realny krok przypada u nich minimum tuzin programów. Tak też było i w tym przypadku, dlatego jako najpilniejsze środki dla rozwiązania kryzysu partie Socinternu zaproponowały:
„- utworzenie ogólnoeuropejskiego centrum badającego zagadnienia stosunków między socjalistami i komunistami;
-przedyskutowanie w europejskim ruchu lewicowym nowej koncepcji działań partii socjalistycznych i socjaldemokratycznych w warunkach zmieniającej się Europy; - Pierre Mau-roy* niejednokrotnie wyrażał swą gotowość do przyjazdu do ZSRS i omówić te zagadnienia z kierownictwem ZSRS;
-zorganizowanie 10-11 października 1991 roku w Stras-burgu Międzynarodowego Kolokwium „ Wspólnota Europejska i Wschodnia Europa po zjednoczeniu Niemiec: wyzwanie dla lewicy ".
I tak dalej. No, a Wydział Międzynarodowy, oczywiście, dopomógł - powyższe propozycje przyjął i dodał swoje, w tymże duchu. Wszakże za każdy tuzin programów, można było naprawdę kupić jeden krokrealnego mchu. Na przykład zachodnia lewica mogła pomóc:
,Zwrócić uwagę międzynarodowych kręgów politycznych i opinii publicznej na niekonstruktywną pozycję Węgier, Polski i Czechosłowacji (do których, być może, dołączy i Bułgaria) w kwestii nowych umów tych państw ze Związkiem Sowieckim. Jest ważne aby ukazać, iż obiekcje naszych byłych sojuszników wobec zobowiązań o nieuczestniczeniu „ w jakichkolwiek sojuszach, skierowanych przeciw drugiej stronie " i fakt, iż ta linia jest realizowana w ścisłym kontakcie z blokiem zachodnim, wnoszą jakościowo nowe elementy nie tylko do regionalnej, lecz także do ogólnoeuropejskiej sytuacji w całości, nie biorąpod uwagę wyników/rezultatów Konferencji Paryskiej KBWE, są brzemienne naruszeniem równowagi interesów, która otworzyła perspektywę budowy pokojowej Europy"- pisał Wydział Międzynarodowy.
Układ Warszawski padł, Sowieci desperacko usiłowali zastąpić go serią traktatów dwustronnych, podczas gdy dotychczasowi „bracia" starali się wykręcić od nich w ten czy inny sposób. Któż inny mógł pomóc w tej czarnej godzinie jeśli nie stary, lojalny mienszewicki osioł! Wyświadczył tę przysługę wywierając presję na rodzące się wschodnioeuropejskie demokracje, by nie uciekały z sowieckiego obozu koncentracyjnego.
Jednak jeszcze ważniejsza była presja ekonomiczna Zachodu na Europę Wschodnią.
Gorbaczow, zaproszony w lipcu 1991 roku na londyńskie spotkanie „wielkiej siódemki", poskarżył się tam, że „nastąpiło zniszczenie więzów gospodarczych między Związkiem Sowieckim a jego sąsiadami". W odpowiedzi przewodniczący Komisji Wspólnot Europejskich Jacques Delors zaproponował by „zastanowić się nad mechanizmem służącym odbudowie waszych więzów gospodarczych":
„... byliście zmuszeni ograniczyć zakupy we Wschodniej Europie, nastąpiło zmniejszenie się rezerw i wzrost zadłużenia prywatnego. Jak postąpić? Myślę, że powinniście przedyskutować ten problem z ministrami finansów [państw siódemki], z MFW, dostarczyć informacje ".
Temat podchwycił włoski premier Giulio Andreotti*, który wstawił do swoich egzaltowanych rozważań, o tym jak w ogóle zmienił się świat, taki pasaż:
Rozważamy tu dzisiaj, jak przyczynić się do poprawy stosunków Związku Sowieckiego z krajami byłego Układu Warszawskiego. I jestem szczęśliwy, że dożyłem tego dnia, kiedy mówimy Związkowi Sowieckiemu, żeby nie odchodził z tego regionu ".
Ostatni gwóźdź do trumny wbił premier Holandii Lubbers* (reprezentujący, razem z Delorsem, Wspólnoty Europejskie). Odlał on ostrożne rozważania Delorsa i namiętne zachwyty Andreottiego w żelazną formę decyzji. Na dodatek Lubbers zaproponował Gor-baczowowi również usługi EWG w rozwiązaniu tego problemu:
„ Chciałbym poprzeć myśl Andreottiego o współpracy między Związkiem Sowieckim i Wspólnotą Europejską w odbudowie więzi z krajami Europy Środkowej. To nasza wspólna odpowiedzialność. Mówił pan [Gorbaczow] o rozwodzie, po którym byli małżonkowie rozumieją, jak bardzo byli sobie potrzebni. Sądzę, że trzeba postarać się pomóc w tej sytuacji. Dlatego zaproponowałbym zbadanie, w jaki sposób można to zrobić. Pan Delors proponował, aby pomyśleć o stworzeniu mechanizmu, który sprzyjałby wznowieniu handlu z tymi krajami. Popieram tą myśl'.
Zaś przewodniczący, premier Wielkiej Brytanii Major', starannie uogólnił wszystkie te rozważania i sformułował w postaci wspólnej decyzji „siódemki":
„... świadomi, iż -jak zaznaczył prezydent Gorbaczow nastąpiło zniszczenie więzi gospodarczych między Związkiem Sowieckim a jego sąsiadami, będziemy wspierać odbudowę tych więzi..."
A mówiąc prościej - odbudową Imperium Sowieckiego z tym, że teraz gospodarczego a nie wojskowego. Wątpliwe, czy ktoś z nich nie rozumiał, że bynajmniej nie chodzi o dobrowolny powrót „byłych żon" Związku Sowieckiego do dawnego haremu. Jeśliby państwa wschodnioeuropejskie tego chciały, to ibez wszelkich zewnętrznych „mechanizmów" zorganizowałyby handel. Handel tak już działa, że pojawia się samorzutnie dokładnie tam, gdzie jest potrzebny.
Chodziło nie o pomoc, a o międzynarodową presję gospodarczą, w celu zagonienia ich z powrotem do socjalistycznego obozu koncentracyjnego.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
** Tadeusz Mazowiecki (ur. 1927) - publicysta, katolicki działacz społeczny o orientacji postępowej, poseł na sejm w okresie PRL, póniej w opozycji. Polityk związany z Unią Wolności, z której wystąpił, obecnie zaangażowany w budowę Partii Demokratycznej. Pierwszy premier III Rzeczypospolitej w latach 1989-1990. W 1989 jeden z liderów opozycjonistów przy Okrągłym Stole.
*2 Jacques Attali (ur. 1943) - francuski ekonomista, w latach 1981-1991 doradca prezydenta Francji, odszedł ze stanowiska z powodu korupcyjnego skandalu.
*3 Krzysztof Skubiszewski (ur. 1926) - minister spraw zagranicznych w latach 1989-1993 w czterech kolejnych gabinetach: Tadeusza Mazowieckiego, Jana Krzysztofa Bieleckiego, Jana Olszewskiego i Hanny Suchockiej. Podejrzany o działalność agenturalną.
*4 * Eduard Szewardnadze (ur. 1928) - gruziński polityk, minister spraw zagranicznych ZSRS za rządów Michała Gorbaczowa (1985-1990), zwolennik „pierestrojki" i „głasnostii". Po rozpadzie ZSRS polityk gruziński. Prezydent Gruzji od 1995 do 23 listopada 2003 roku, gdy ustąpił po nieudanej próbie sfałszowania wyniku wyborów.
*5 * Vaclav Havel (ur. 1936) - czeski pisarz, dramaturg i polityk, sygnatariusz Karty 77. Czołowy opozycjonista czechosłowacki, więziony. Po upadku komunizmu w 1989 roku w wyniku „aksamitkovej" rewolucji wybrany przez parlament na prezydenta Czechosłowacji. Po jej rozpadzie został pierwszym prezydentem Republiki Czeskiej.
*6 * Pierre Mauroy (ur. 1928) - polityk francuski. Od 1945 roku związany z ruchem socjalistycznym, w latach 1971-79 sekretarz Partii Socjalisycznej; od 1973 roku burmistrz Lilie i deputowany. W 1981 roku został premierem i pełnił tenurząddo 1984 roku. W latach 1988-921 Sekretarz Partii Socjalistycznej, od 1992 roku przewodniczący Międzynarodówki Socjalistycznej.
* 7 * Giulio Andreotti (ur. 1919) - włoski polityk wywodzący się z Partii Chrześci-jańsko-Demokratycznej. Wielokrotny minister w rządach włoskich (m.in. jako minister spraw wewnętrznych, skarbu, obrony oraz spraw zagranicznych). Trzykrotniebyłpremieremw latach 1972-1973,1976-1979i 1989-1992. Wczerw-cu 1993 roku oficjalnie pozbawiony immunitetu i oskarżony o współpracą z mafią sycylijską oraz o korupcję, wycofał się z życia politycznego. Po wieloletnim procesie w 1999 roku został uniewinniony. W 2002 roku w procesie o zlecenie zabójstwa dziennikarza skazany na 24 lata więzienia.
*8 * Ruud Lubbers (ur. 1939) - holenderski polityk, ekonomista; członek katolickiej Partii Ludowej, która w 1980 roku w połączeniu z dwiema innymi partiami wyznaniowymi utworzyła Apel Chrześcijańsko-Demokratyczny. Od 1970 roku deputowany do parlamentu; w latach 1973-77 minister gospodarki; w okresie 1979-82 przywódca frakcji parlamentarnej partii chrześcijań-sko-demokratycznej, od 1982 do 1994 roku premier Królestwa.
*9 • John Major (ur. 1943 r.) - był ministrem spraw zagranicznych i ministrem skarbu. W latach premier rządu Wielkiej Brytanii i przewodniczący Partii Konserwatywnej.


Komentarze
Pokaż komentarze