juzbliskoswit juzbliskoswit
201
BLOG

Unia Sowiecka czy Związek Europejski - 7. Po potopie.

juzbliskoswit juzbliskoswit Polityka Obserwuj notkę 0

7. Po potopie
Ktoś mógłby pomyśleć, że nasi budowniczowie nowego świata zniechęcą się taką katastrofą. Powinni byli przynajmniej ocenić swój projekt na nowo, prześledzić przyczyny katastrofy, nanieść jakieś poprawki. A być może nawet porzucić go: przecież potrzeba przezwyciężenia wielkiego podziału Europy, by ocalić świat przed nuklearnym holokaustem, stała u nich zawsze na pierwszym miejscu i stanowiła główny argument mający przemawiać za realizacją tego projektu. Oto jednak na naszych oczach waliło się sowieckie imperium będące przez pół wieku jedynym zagrożeniem dla pokoju w Europie. Nie było już potrzeby podejmowania wysiłków, planowania strategii, budowania złożonych konstrukcji, czy uprawiania wyszukanej dyplomacji. Podział zniknął samoczynnie. Mogliśmy żyć długo i szczęśliwie.
Wydawało się, że nie ma już potrzeby konstruowania struktur podobnych do sowieckiej. Mimo to nasi budowniczowie, jakby nic się nie stało, kontynuowali swe dzieło. Od Traktatu z Ma-astricht, przez Traktat Amsterdamski do Traktatu Nicejskiego i, ostatecznie, do szkicu Konstytucji, rósł „deficyt demokracji", biurokracja rozrastała się, kłamstwa i wymuszenia przybrały chorobliwy charakter, a my, mieszkańcy Starego Kontynentu jakbyśmy za tym wszystkim nie nadążali. Minęły czasy, kiedy udawano, że nie chodzi tu o osłabienie suwerenności narodów; dziś już otwarcie mówi się nam o głównym celu tego projektu -jednym europejskim państwie. Dlaczego nie powiedzieli tego wcześniej, skoro wiedzieli to już 20 lat temu? Czy nie po to, aby „ nie odstraszyć Europejczyków? "


Całej prawdy i tak jeszcze nie ujawniono. I raczej mało prawdopodobne, że nasi „architekci" kiedykolwiek przyznająsię do tego, że cały ten projekt był niczym innym jak sprytną, wy-myśloną przez zbankrutowaną socjalistyczną nomenklaturę, próbą ratowania zbankrutowanej utopii, oraz władzy, której nigdy już nie powinni posiadać.


Kiedy proszą nas o głosowanie nad licznymi traktatami, czemu wprost nie powiedzą: „Głosujcie na socjalizm!"
Kiedy fałszywymi obietnicami zmuszają zubożone narody do tego, by dołączyły do ich „lśniącego miasta na wzgórzu", dlaczego nie powiedzą prostym językiem: „Oto szansa, by znów żyć w socjalizmie!".
Kiedy proponują nam tę wielką księgę zwaną Konstytucją, tak niezrozumiałą i długąjak „Kapitał" Marksa, czemu po prostu nie powiedzą: „Oto mapa do Unii Europejskiej Socjalistycznych Republik Sowieckich. Głosujcie na nią!".


Jednak nie robią tego, gdyż dobrze wiedzą, że żaden naród na ziemi nigdy dobrowolnie nie zagłosuje na tę upadłą ideę. Posługują się podstępem, by ukryć prawdziwą naturę bestii.
Dla tych z nas, którzy żyli już w brzuchu tego socjalistycznego potwora, prawda jest oczywista. Jesteśmy nawet w stanie dość precyzyjnie przewidzieć, co będzie dalej. Nie jest to trudna sztuka, pod warunkiem, że nie zapomni się o jednej zasadzie: utopiści zawsze dają nam to, co jest przeciwne obietnicom jakie wcześniej składają.


Mówią nam teraz, że jednym z powodów, dla którego potrzebujemy takiego superpaństwa jest uniknięcie w przyszłości wojny w Europie. W chwili obecnej zagrożenie takie nie istnieje, a w każdym razie nie ma groźby jakiegoś poważnego konfliktu, jednak na koniec tego socjalistycznego eksperymentu kraje Europy będą tak skłócone ze sobą, że znajdą się na pograniczu wojny.


Wmawia się nam, że trzeba stłumić naszą etniczność, naszą przynależność państwową, nasze tradycje, a wówczas będziemy żyć w wielonarodowej społeczności długo i szczęśliwie. Z góry można przewidzieć, że stanie się coś przeciwnego. Po 73 latach życia w Związku Sowieckim, który miał być szczęśliwą rodziną narodów, mamy do czynienia z taką ilością konfliktów na tle etnicznym, jaką trudno znaleźć w jakimkolwiek innym kraju. Spójrzcie na byłą Jugosławię! Ona również miała być jedną szczęśliwą rodziną narodów żyjącą pod dachem socjalizmu.


Mówi nam się, że celem UE jest osiągnięcie dobrobytu; gospodarka Europy ma być w stanie konkurować z gospodarką Stanów Zjednoczonych i dać jej możliwość obrony swoich interesów. Wprost przeciwnie. Nadmiernie regulowana, zbiurokratyzowana i opodatkowana gospodarka Unii ulegać będzie coraz większemu osłabieniu, narody będą ubożeć i coraz bardziej uzależniać się od USA.


Mówią nam, że narody Ue będą się cieszyć bezprecedensową wolnością i prawami człowieka. Otóż kłamią, bowiem zaczęli pozbawiać nas podstawowego prawa - prawa wyboru w bezpośrednim głosowaniu tych, którzy mają nami rządzić. Nie my wybieramy rządzących Unią komisarzy. A to dopiero początek. Co powiecie na Europol czy Eurojust z jego „europejskim nakazem aresztowania", z immunitetem dyplomatycznym i władzą umożliwiającą ściganie ludzi za tak nieprecyzyjnie zdefiniowane przestępstwa, jak „rasizm" czy „ksenofobia"? Kto wie, ilu byłych oficerów wschodnioniemieckiej Stasi, czy ich kolegów z innych państw byłego bloku sowieckiego, będzie tam pracować? Sądząc po przykładzie ostatniej Komisji Europejskiej, w skład której, na łączną ilość 27 komisarzy, aż 7 to byli komunistyczni aparatczycy, ich liczba może sięgnąć nawet 30 procent.
Jeżeli wyciągnęliśmy jakieś wnioski z lekcji ostatniego stulecia powinniśmy zdawać sobie sprawę z tego, że każda utopia kończy się jakąś formą Gułagu. Pozostaje zobaczyć jaki rodzaj Gułagu zafunduje nam Unia Europejska.


UE będzie rozrastać się w sposób niekontrolowany i nie przestanie puchnąć dopóty, dopóki nie padnie z wyczerpania, tak jak stało się to ze Związkiem Sowieckim. Były szef Komisji Europejskiej, Romano Prodi, w pożegnalnym przemówieniu na koniec swojej kadencji, nakreślił mapę ekspansji UE. Włączył on w sferę zainteresowań Unii cały Środkowy Wschód, Afrykę Północną i Turcję. A gdy już zintegrują cały glob, zaczną, jak pamiętamy, podbijać wszechświat. Utopista bowiem nie potrafi przestać marzyć o ekspansji, a żadna utopia nie ogranicza się do jakiejś zamkniętej przestrzeni, takiej jak wieś, miasto, kontynent czy planeta. Kiedy ekspansja osiągnie swój kres, znaczy to, że zbliża się koniec...


UE padnie w taki sam sposób jakjej prototyp. Przy okazji jednak pogrzebie nas wszystkich. Być może potrzeba będzie całego pokolenia żeby posprzątać ten bałagan. Czy musimy przez to wszystko przechodzić?
Upadek ten będzie szczególnie bolesny dla krajów Europy Wschodniej, biorąc pod uwagę ich kruche gospodarki i niestabilny klimat polityczny. Jeśli Europie Zachodniej trzeba będzie pokolenia żeby ten bałagan posprzątać, to dla młodych demokracji może to być śmiertelny cios. Raz jeszcze staną się łatwym łupem dla starego drapieżnika czającego się na Wschodzie. Tym bardziej, że europejski plan włączenia Rosji do „wspólnego domu", znów zaczyna odżywać, choć zdawało się, że to już przeszłość. Po pewnym ochłodzeniu stosunków z Rosją pod rządami Jelcyna, powraca schemat „Gorbaczow-Mitterrand". Pomysł wspólnego rządzenia na osi Paryż-Moskwa znów wraca do łask w stolicach obu państw.

"Nie możemy kupić swojego bezpieczeństwa, wolności i braku strachu przed bombą przez popełnienie grzechu tak wielkiego, jak powiedzenie miliardowi istot ludzkich żyjących obecnie w niewoli za żelazną kurtyną: "Porzućcie swoje sny o wolności, ponieważ, aby ratować własną skórę, zamierzamy ubić interes z waszymi panami". " Ronald Wilson Reagan, 40. Prezydent Stanów Zjednoczonych.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka