Paweł Plusnin, który kierował lądowaniem samolotu prezydenta Kaczyńskiego, opowiedział, że piloci nie podawali danych o wysokości.
Reporterom Life News udało się skontaktować z kierownikiem lotów lotniska "Północny" Pawłem Plusninem, który rozmawiał z załogą samolotu rozbitego w trakcie lądowania.
L.N.:W jaki sposób przebiegał wasza wczorajsza rozmowa z załogą?
P.P.:Zaproponowano im, żeby udali się na lotnisko zapasowe. Odmówili.
L.N.:Czy to pan im zaproponował?
P.P.:Tak.
L.N.: Z jakiego powodu?
P.P.:Dlatego, że widzę, że pogoda zaczęła się pogarszać.
L.N.:I jaka była odpowiedź?
P.P.:Odpowiedź: "Moje paliwo pozwala, zrobię jedno przejście i jeśli nie wyląduję, udam się na lotnisko zapasowe".
L.N.:A my mieliśmy informację, że zaproponowano mu lądowanie w innych miastach.
P.P.:To ja mu też to proponowałem.
L.N.:A dlaczego odmówił?
P.P.:To jego trzeba było pytać.
L.N.:Dlaczego podjęli taką decyzję? Czy oni zaczęli się kłócić, czy może uporczywie obstwawali przy swoim, tak, że nie zdołał ich pan nakłonić?
P.P.: Taka była decyzja dowódcy załogi.
L.N.:I co dalej? Czy on powiedział, że odejdzie na jeszcze jedno okrążenie i uda się na zapasowe lotnisko?
P.P.: Nie, powiedział, że uda się na lotnisko zapasowe, jeśli nie wyląduje.
L.N.:A jakie były pańskie dalsze czynności?
P.P.:Dalej było tak, jak już było mówione. Nie mogę nic więcej panu mówić.
L.N.: Ale co było dalej? Czy oni przerwali łączność?
P.P.:Nie, dlaczego? On pozostawał w łączności długo.
L.N.:Co mówili?
P.P.:Oni na początku odpowiadali polecenia, jakie im wydawałem, potem przestali podawać jakąkolwiek informację...
L.N.: Przestali słuchać waszych poleceń?
P.P.:Powinni dawać potwierdzenie, a oni nie dawali.
L.N.: A co to za potwierdzenie?
P.P.:Dane o wysokości przy podejściu do lądowania.
L.N.:Więc oni nie podawali panu informacji o wysokości samolotu?
P.P.:Tak.
L.N.:A jakie niebezpieczeństwo płynęło z tego, że nie dawali potwierdzenia?
P.P.:Z załogą prowadzona jest drogą radiową wymiana komunikatów. Podczas tej wymiany komunikatów oni powinni podawać potwierdzenie.
L.N.:A dlaczego oni nie podawali tego potwierdzenia?
P.P.:A skąd ja mogę wiedzieć? Dlatego, że oni rosyjski słabo znają.
L.N.:Jak to? Nie było wśród załogi nikogo rosyjskojęzycznego?
P.P.:Byli rosyjskojęzyczni, ale dla nich liczby - tak jakoś trudno.
L.N.:Czyli, że nie otrzymywał pan od nich żadnej informacji o wysokości?
P.P.:Nie otrzymywałem.
L.N.: Czyli, okazuje się, że on jeszce raz nawrócił, podszedł do lądowania, nie wylądował, a potem udał się na lotnisko zapasowe?
P.P.: Nie, nie, inaczej. Jedno podejście tylko zrobił i to wszystko. Potem przystąpił do lądowania.
L.N.:I przystąpił do lądowania, którego mu pan zakazywał?
P.P.:Ja nie mogłem mu zakazać, ja mu mogłem tylko zalecać, że nie należy tego robić.
100
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (1)