Lechę Wałęsę spotkał lincz jak Barbarę Mróz- Gorgoń
Był zbyt głupi żeby pisać takie donosy!
Prawda zwyciężyła
Spór o to kto jest, a kto nie jest bohaterem prawie zawsze zawiera kontekst polityczny i z tego kontekstu wywodzą się największej podłości. Mieliśmy w swojej historii wielu bohaterów, których życiowe wybory wzbudzały kontrowersje, od literackiego Kmicica, przez przywódców powstań, aż po królów, prezydentów i papieża. Bohater nieskazitelny to w nocnych rozmowach Polaków byt nie istniejący, bo jeszcze się taki nie narodził, co by wszystkim dogodził. Z kolei bohaterowie niejednoznaczni są niczym piłeczka tenisowa, odbijająca się z jednej strony kortu na drugą, z tym, że tym kortem jest odwieczny spór polityczny

Lech „Bolek” Wałęsa nie mieści się w żadnej kategorii bohatera, chociaż na pierwszy rzut oka jest piłeczką tenisową, ale w rzeczywistości to antybohater. Nie przypadkiem Wałęsa najczęściej w ogóle nie jest określany mianem bohatera, tylko „legendy Solidarności”. Legenda z definicji nie opiera się na czystej prawdzie, ale w znacznej mierze na wyobrażeniach. W skrajnym przypadku, po przedawkowaniu wyobrażeń, prawda zupełnie znika i pojawia się fałszywa legenda. Lech „Bolek” Wałęsa to modelowy przykład fałszywej legendy, która ponad pół wieku chronią układy polityczne. Wałęsa jako agent SB miał pełną opiekę ze strony peerelowskiej władzy i w najmniejszym stopniu nie zmienia tego „pluszowy krzyż” internowania w stanie wojennym.
Po upadku PRL jeszcze mocniej chronił go układ okrągłostołowy i robił to w wyjątkowo brutalny sposób, niszcząc życie, łamiąc kariery polityczne i naukowe wielu ludzi, którzy mieli odwagę mówić o Wałęsie prawdę. Oprócz ochrony politycznej Lech „Bolek” Wałęsa przez większość czasu miał pełną ochronę prawną, dzięki czemu sądy uznawały, że nigdy nie był tajnym współpracownikiem peerelowskich służb, jednocześnie przeciwnicy procesowi byli traktowani surowymi wyrokami cywilnymi i karnymi. Dopiero w latach 2015-2023 radykalnie się to zmieniło i prawda o Wałęsie w końcu zaczęła się przebijać z taką siłą że nawet wymiar sprawiedliwości się tej prawdy zląkł i „legenda Solidarności” niemal hurtowo zaczęła przegrywać procesy ze swoimi oponentami. Przełomowym okazał się rok 2016, wtedy wdowa po wieloletnim szefie peerelowskiej bezpieki gen. Czesławie Kiszczaku, zgodnie z życzeniem męża, zaniosła do IPN oryginalną teczkę „Bolka”. Gdy się okazało, że teczka potwierdziła „spisek” głoszony przez największych „oszołomów”: Annę Walentynowicz, Krzysztofa Wyszkowskiego, małżeństwo Gwiazdów, Piotra Gontarczyka i Sławomira Cenckiewicza, obrońcy Lecha „Bolka” Wałęsy zamilkli, ale on sam szedł w zaparte i dalej opowiadał żałosne historyjki o „grze z SB”
Kłamstwami głoszonymi przez Wałęsę po raz pierwszy zajęła się prokuratura, która zarzuciła mu składanie fałszywych zeznań we własnej sprawie, gdy był przesłuchiwany jako świadek. Główny zarzut dotyczył współpracy z SB, czemu Wałęsa konsekwentnie i wbrew niepodważalnym faktom zaprzeczał. Postępowanie toczyło się przez 10 lat, ale dziś Prokurator Generalny Waldemar Żurek ogłosił, że prokuratura umorzyła dochodzenie. Uzasadnienie tego postanowienia jest więcej niż kuriozalne i opiera się na tym, że Wałęsa to analfabeta nie zdolny do spisywania długich raportów, dlatego teczka z pewnością została sfałszowana przez SB. Nikt przy zdrowych zmysłach nie ma cienia wątpliwości, że jest to decyzja w stu procentach polityczna, dewastująca stan faktyczny, literę prawa, logikę oraz wszelkie normy społeczne. Żelazną zasadą funkcjonariuszy SB była ochrona współpracowników, a niektórzy z nich cieszyli się sporym szacunkiem i w początkach III RP uchodzili za autorytety. SB chroniło nawet tych TW, którzy przeszli na drugą stronę i domagali się dekomunizacji.
Prawdę o Lechu „Bolku” Wałęsie ujawnił sam szef esbeków i nie jest żadną tajemnicą dlaczego, go nie ochronił. Generał Kiszczak szczerze gardził Wałęsą, bo był to wyjątkowo prymitywny konfident, który donosił dla pieniędzy i udawał świętoszka z Matką Boską w klapie marynarki. To co budziło odrazę Kiszczaka i innych funkcjonariuszy SB, dla Donalda Tuska, Waldemara Żurka i „Europejczyków polskiego pochodzenia”, jest „legendą Solidarności”. Istnieje wiele podobnych wyznaczników kondycji moralnej i zakłamania tego towarzystwa, ale ten robi szczególne wrażenie.
https://www.patrzymy.pl/nawet-esbecy-nim-gardzili-a-dla-tuska-i-elity-iii-rp-jest-legenda/



Komentarze
Pokaż komentarze (5)