Czy patriotyzm jest jak rasizm? Taką tezę postawił w tytule swego artykułu w gazecie Wyborczej (http://www.gazetawyborcza.pl/1,75515,4393674.html) Tomasz Żuradzki, zaś na Salonie próbował jej bronić Kub na swoim blogu (http://onlyverse.salon24.pl/28126,index.html). Ile racji jest w tym porównaniu i skąd się ono właściwie wzięło? Na to pytanie oraz drobną rekonstrukcję logiczną pokuszę się w oparciu o konkretne przykłady. Człowiek będący filozofem i politologiem zdawałoby się, że wie czym jest patriotyzm. Ktoś kto na co dzień prowadzi rozważania na temat dobra i zła, potrafi wskazać na owe cechy w podstawowych odczuciach ludzi. Idąc dalej – powinien znać różnicę między patriotyzmem a nacjonalizmem i szowinizmem. Problem pojawia się wtedy, gdy owa postać nie zna, nie rozumie bądź rozumieć nie chce czym właściwie są kwestie które porusza. Czym więc jest patriotyzm? Najprościej mówiąc – jest to postawa która charakteryzuje się szacunkiem, umiłowaniem i oddaniem dla ojczyzny i narodu, narodu w sensie społeczeństwa. Patria to ojczyzna, to źródłostan. A więc patriota to ktoś związany z ojczyzną. Gdyby brać pod uwagę tylko te cechy patriotyzmu, pan Tomasz Żuradzki miałby podstawy dla rozpoczęcia swoich rozważań. Problem jest innej natury. Patriotyzm to szacunek i pewnego rodzaju umiłowanie innych narodów, nasz naród jest w centrum zainteresowania z powodów czysto praktycznych – tu mieszkamy, tym językiem mówimy etc. Pan Żuradzki mógłby brnąć w absurd i twierdzić, że zróżnicowanie języków jest formą dyskryminacji – bo dlaczego angielski ma być podstawowym językiem komunikacji świata a nie na przykład polski?
Pan Żuradzki napisał: Powiedzmy wprost: fascynacja militariami to smutny relikt naszej ewolucji i przeszłości plemiennej. Krwawe porachunki między grupami konkurującymi o terytorium, żywność i kobiety nie są typowe wyłącznie dla homo sapiens - większość naczelnych jest równie brutalna jak ludzie, a przemoc stosuje przede wszystkim wobec członków innych grup. To właśnie po małpach odziedziczyliśmy te cechy, które owocują tak dziś gloryfikowanym przez prawicę egoizmem plemiennym czy narodowym.
Smutne jest coś innego. Ewolucja w rozumieniu darwinowskim polega na eliminacji słabych jednostek. Jest to teoria w moim mniemamniu prawdziwa, lecz trudna do przełożenia na wiek ery technologicznej. Dzisiaj jednostki słabe z darwinowskiego punktu widzenia – tj. chociażby moja osoba bowiem posiadam lekką wadę wzroku – nie tylko nie są eliminowane ze społeczeństwa jako niepotrzebne obciążenie, ale wbrew wszelkim założeniom ewolucji daje się im szansę osiągnięcia w życiu wszystkiego czego zapragną. Nie niweluje się przy tym wad (laserowa korekta wzroku uniemożliwiłaby mi na przykład nurkowanie). Patriotyzm powstał w XIX wieku, w czasach wielkiej rewolucji przemysłowej, jako próba zdobycia suwerenności małych grup etnicznych. Grup które od długiego czasu chciały walczyć o swoją niezależność. Stąd różnica między patriotyzmem wschodu i zachodu. Stąd różnica w postrzeganiu ojczyzny ideologicznej i regionalnej. Ale wróćmy do ewolucji. Gdyby patriotyzm był jej reliktem, musiałby dotyczyć dawnego stanu rzeczy. Dawny stan rzeczy, o czym Pan Żuradzki na pewno wie, prezentował się potwornie. Z jednej strony feudalizm a z drugiej monarchie absolutne, pańszczyzna, niewolnictwo – to jest pierwotny aspekt ewolucji! Ewolucja w sensie zmian społecznych jest inna niż ewolucja darwinowska – tutaj wygrywa sprytniejszy i inteligentniejszy. I własnie ów spryt i inteligencja doprowadziły do stworzenia patriotyzmu, który miał zapewnić mniejszości w państwie wieloetnicznym pewne prawa. Patriotyzm wiązał się z ochroną dóbr kultury – języka, sztuki, historii. To o czym napisał Pan Żuradzki to studium nacjonalizmu i szowinizmu.
Z bezstronnego punktu widzenia, który charakteryzuje myślenie moralne, patriotyczne uniesienia i przedkładanie zobowiązań wobec jednych ludzi nad zobowiązania wobec innych tylko dlatego, że akurat żyją na niewłaściwym skrawku ziemi, są jak rasizm. Różne traktowanie ludzi ze względu na ich kolor skóry nie różni się niczym od różnicowania ich na podstawie miejsca zamieszkania. To, co liczy się przy moralnej ocenie postępowania, to obiektywny stan świata, a nie rezultat oglądany z takiego czy innego partykularnego punktu widzenia. Dlatego granice państw nie wyznaczają granic naszych zobowiązań moralnych, a życie każdego człowieka powinno posiadać dla nas taką samą wartość - bez względu na to, czy ów człowiek jest czarny, czy biały, czy mieszka po tej stronie Odry czy po drugiej. Patriotyzm nie ma żadnego uzasadnienia moralnego - jest zbędnym reliktem przeszłości, pozostałością po dawno zapomnianych sposobach życia. A przedkładanie interesów obywateli państwa, w którym akurat żyjemy, ponad interes pozostałych ludzi jest poważnym występkiem moralnym.
Tutaj Pan Żuradzki popełnia pewien błąd logiczny. Otóż myślenie moralne w żadnym wypadku nie może być bezstronne. Myślenie moralne jest naznaczone, z założenia, pewną moralnością. Moralność to pewien zbiór praw które uważamy za prawa nadrzędne wobec wszystkich innych, które mają definiować nasze postępowanie. Nie wiem jakie myślenie moralne ma Pan Żuradzki na myśli. Lewicowe? Prawicowe? Moralność jest różna, nie ma jednej moralności o czym Pan Żuradzki na pewno wie.
Ta prawicowa fascynacja skłonnością do przemocy - elementem niewątpliwie zwierzęcym w człowieku - zawsze wprawiała mnie w zdumienie. Nazizm i komunizm to były doktryny skrajne lewicowe.
Razem przyniosły światu około 280 mln ofiar. Nie ma sensu się licytować, jednak tego typu argumenty są pozbawione podstaw. Powiedzmy sobie szczerze – patriotyzm to szacunek dla siebie, dla społeczeństwa i dla innych społeczeństw. Dla patrioty nie ma znaczenia czy ktoś mieszka po lewej czy po prawej stronie Odry. Dla patrioty znaczenie ma, że i po prawej i po lewej stronie Odry można żyć godnie. Akceptując odmienność. Bo w końcu nasz świat definiuje od zawsze jedno stwierdzenie: jedność w różnorodności.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)