51 obserwujących
265 notek
270k odsłon
492 odsłony

Nagły przedsąd w sprawie odszkodowania dla ofiary byłego zakonnika — pedofila

Wykop Skomentuj1

26 sierpnia w  Sądzie Najwyższym  skierowano na posiedzenie niejawne w dniu 4 września br. skargę kasacyjną Zakonu Chrystusowców od wyroku Sądu Apelacyjnego w Poznaniu z dnia 2.10.2018 r. Sąd Apelacyjny utrzymał w mocy wyrok Sądu Okręgowego, w którym na rzecz powódki Ż.K. zasądzono   od Zakonu zadośćuczynienie za krzywdę w  kwocie 1 mln złotych z odsetkami  oraz comiesięczną rentę w wysokości 800 zł. Kwoty te powódka ma otrzymać za szkody psychologiczne (uszczerbek na zdrowiu  w wysokości 10%) powstałe w efekcie czynów pedofilnych, których dopuścił się wobec niej w okresie od czerwca 2006 r. do początku lipca 2007 r.  były już zakonnik Chrystusowców Roman B. Renta została przyznana na koszty comiesięcznej terapii psychologicznej. Powódka w czerwcu 2006 roku miała 13 lat.

Kwoty zasądzono od zakonu pomimo tego, że sądy obu instancji uznały, że Chrystusowcy nie mieli wiedzy  odnośnie nagannego procederu księdza Romana B., a  stosowne informacje uzyskali dopiero w momencie jego aresztowania (odbył on potem karę 4 lat więzienia). Sądy wywiodły z powyższego, że z tych względów brak jest podstaw dla przypisania odpowiedzialności Chrystusowców na podstawie art. 416 k.c. Jako podstawę prawną wyroku przyjęto art. 430 k.c., twierdząc, iż „odpowiedzialność kościelnej osoby prawnej nie różni się od odpowiedzialności innych osób prawnych, w tym Skarbu Państwa”.

Skarga kasacyjna Zakonu wpłynęła do Sądu Najwyższego w dniu 11 marca 2019 roku. Jej treść nie została upubliczniona. 4 września odbędzie się w SN posiedzenie niejawne w sprawie  przyjęcia lub odmowy przyjęcia skargi kasacyjnej do rozpoznania. Jednoosobowo orzekać będzie sędzia Krzysztof Strzelczyk.

Termin jest dość nagły, zwłaszcza dlatego, iż 12 września Sejm RP ma rozpocząć procedowanie nad projektem ustawy, przewidującym rezygnację ze wstępnej kontroli skarg kasacyjnych w Sądzie Najwyższym.

Sprawa odszkodowania dla Ż.K. budzi duże zainteresowanie, gdyż po raz pierwszy w Polsce orzeczono o odpowiedzialności kościelnej osoby prawnej na podstawie art. 430 kc.

Okoliczności sprawy są wysoce kontrowersyjne, gdyż powódka Ż.K. jest reprezentowana przez adwokata lewackiej fundacji „Nie lękajcie się” (jego honorarium to 30% prowizja od wygranej). Fundacja zasłynęła ostatnio m.in. tym, że jej szef publicznie przedstawiał się jako ofiara pedofilii, co okazało się fałszem. Kłamstwo to przybrało formę wyjątkowego skandalu, gdyż człowiek ten nie tylko oszukał papieża Franciszka (przyjął on Lisickiego w Watykanie i nawet pocałował go jako rzekomą ofiarę w rękę), ale pod pretekstem ciężkiej choroby wyłudził też pieniądze od ofiary księdza pedofila - Ż.K. i domagał się pieniędzy od braci Sekielskich, autorów filmu "Tylko nie mów nikomu".

Powódka Ż.K. jest objęta szczególną opieką medialną „Gazety Wyborczej”. Jako pierwsza pisała o niej reportażystka Kopińska, a potem inne autorki. Informacje podawane przez te osoby są daleko nieścisłe. Kolportuje się na przykład informacje, że Ż.K. była przez zakonnika więziona, bita i gwałcona. Ustalenia prokuratury i sądów nie potwierdzają tych rewelacji. Sądy stwierdzały uzależnienie ofiary od zakonnika (ewentualną przemoc psychiczną), a rzekome „więzienie” to tylko perfidna figura stylistyczna. Pierwszy kontakt erotyczny między pokrzywdzoną a Romanem B. nastąpił w czerwcu 2006 r. Ż.K. była w tamtym okresie dwukrotnie całowana i dotykana przez zakonnika podczas korepetycji, których jej udzielał, ale w czasie wakacji przebywała w domu rodzinnym. Po rozpoczęciu roku szkolnego (w gimnazjum katolickim, do którego przyjęcie załatwił jej Roman B.)  przez 3 tygodnie mieszkała u państwa M. Potem mieszkała w Domu w S.D., gdzie chrystusowiec ją odwiedzał. Na początku 2007 roku zamieszkała w mieszkaniu matki zakonnika, która przebywała wówczas w USA. Początkowo małoletnia korzystała z pokoju wspólnie z drugą lokatorką J. H. Po jakimś czasie zakonnik wypowiedział J.H.  umowę najmu. Następnie od marca do czerwca 2007 roku z pokoju Ż.K. korzystała też studentka A. W.  W tym to czasie – podczas nieobecności innych osób - dochodziło do zbliżeń między Ż. K. a Romanem B. Potem, z powodu kłopotów w nauce, powódka została przeniesiona do szkoły w B. (był to warunek zaliczenia klasy w gimnazjum). W efekcie powódka ponownie trafiła do domu rodzinnego. Od tego czasu nie spotykała się już z Romanem B. A zatem nigdy nie miało miejsce jakieś „więzienie”. Powódka w każdej chwili mogła zerwać intymne kontakty z zakonnikiem B.

Wokół tej sprawy nadal rozpowszechniane są fałszywe narracje o czasie trwania przestępstwa (który podawany jest o połowę dłuższy) , rzekomym więzieniu i biciu. Twierdzi się nawet wbrew faktom i treści pozwu, że powódka w czasie czynów pedofilnych miała mieć 12, a nie 13 lat i być poddana w tym okresie aborcji.  To wierutne kłamstwa. Sądy bez wątpliwości  ustaliły wiek ofiary (13-14 lat), czas przestępstw i ich zakres. Żadnej aborcji nie było. Obcowanie intymne z małoletnią jest oczywiście czynem haniebnym, ale dodatkowe dramatyzowanie okoliczności czynu jest podejrzane. Tym bardziej, że na podstawie tych kłamstw organizowane są różne akcje publiczne. Ostatnio kolportowano petycję do Chrystusowców, domagając się od nich wycofania kasacji, a także zarzucano kłamstwa i brak empatii rzecznikowi prasowemu zakonu, który odmówił podania tajnych informacji z procesu kanonicznego (w jego efekcie usunięto Romana B. z zakonu) oraz nie ujawnił szczegółów na temat pomocy, której zakon chciał udzielić powódce dobrowolnie.

Zakon zachowuje się w tej sprawie z wyczuciem i dyskretnie, nie naruszając dóbr osobistych powódki, a jej obrońcy medialni ustawicznie oczerniają władze Chrystusowców  i fałszywie przedstawiają stan faktyczny sprawy. W interesie powódki jest też prowadzony na FB blog, w którym w niezwykle sugestywny i  fachowy sposób (w języku pojęć psychologicznych) są przedstawiane przeżycia i emocje ofiary. Blog ma rzekomo prowadzić sama pokrzywdzona z wykształceniem gimnazjalnym. Sugeruje się, że cierpienie jest cały czas tak samo intensywne, a powódka nie jest w stanie prowadzić normalnego życia.  Z akt sprawy wynika jednak, że najcięższy okres traumy Ż. K. ma już za sobą. Po przedostaniu się do wiadomości publicznej informacji o jej rocznym molestowaniu seksualnym przez zakonnika, powódka spotkała się z silnym ostracyzmem ze strony otoczenia,  załamała się i kilkukrotnie była leczona w szpitalu psychiatrycznym. Ostatni pobyt w szpitalu miał miejsce w październiku 2010 r. Od tego czasu pokrzywdzona dobrze sobie radzi, potrafi skutecznie zabiegać o swoje interesy i korzystać z rozmaitych świadczeń.

Fałszywa narracja wokół sprawy  wygląda na przemyślaną lewacką ustawkę w celu zbudowania w Polsce precedensu sądowego do wypłacania ofiarom „kościelnej” pedofillii bardzo wysokich odszkodowań.

Co zrobi Sąd Najwyższy? Przekonamy się w środę.


Wcześniejsze teksty w tej sprawie:
https://www.salon24.pl/u/konserwatysta100/907686,madialna-ustawka-ws-kasi-ofiary-bylego-zakonnika
https://www.salon24.pl/u/konserwatysta100/901407,triumf-antyklerykalow-po-wyroku-o-kase-za-pedofila
https://www.salon24.pl/u/konserwatysta100/899109,jutro-w-poznaniu-osadza-zakon


Wykop Skomentuj1
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo