rebeliantka rebeliantka
236
BLOG

Katolicy bronią Sanktuarium w Gietrzwałdzie

rebeliantka rebeliantka Polityka Obserwuj notkę 6


Podczas trzydniowej akcji w obronie Gietrzwałdu w dniach 25-27 listopada złożona została petycja w Urzędzie Wojewódzkim w Olsztynie. Można ją podpisywać na poniżej zalinkowanej stronie, do czego serdecznie zapraszam:


Konwent Obrońców Polski

e-mail: kryzecom@o2.pl

GSM 607 641 993


PETYCJA DO WOJEWODY WARMIŃSKO-MAZURSKIEGO
w sprawie
konieczności definitywnego, nieodwołalnego i kategorycznego
udaremnienia inwestycji „Lidla” w Gietrzwałdzie,
godzącej w najwyższe dobra Narodu Polskiego

do wiadomości:
Starosta Olsztyński
ARCYBISKUP METROPOLITA WARMIŃSKI
Przewodniczący i członkowie Konferencji Episkopatu Polski
Prokurator Generalny / Prokurator Okręgowy w Olsztynie

Członkowie Konwentu Obrońców Polski wyrażają wzburzenie i rozgoryczenie decyzją Starosty Olsztyńskiego z dnia 17 marca 2023 roku o udzieleniu pozwolenia dla niemieckiej firmy LIDL Sp. z o.o. Sp. k. na budowę potężnego Centrum Dystrybucyjnego LIDL Gietrzwałd (w rzeczywistości centrum gromadzenia ponad 150 tysięcy ton odpadów rocznie, w tym niebezpiecznych) w Gietrzwałdzie w odległości ok. 400 m od miejsca uznanych przez Kościół Katolicki objawień Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski.

Inwestycji sprzeciwia się wiele osób publicznych i szerokie rzesze wiernych. Dr hab. Zdzisława Kobylińska z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego, filozof, etyk mediów, poseł na Sejm RP III kadencji, alarmowała w czerwcu br.:

„(…) Gietrzwałd słynie z objawień Matki Bożej, jedynych uznanych w Polsce oraz od 1877 roku jest miejscem cudów. Turyści zaś cenią jego przepiękne położenie. Warto dodać, że liczba osób, które znają i odwiedzają to urocze miejsce, to około jeden milion rocznie, co jest liczbą imponującą i wymagającą porządnej infrastruktury z bezpiecznym dojściem lub dojazdem.

(…) Gietrzwałd jest znany jako „warmińska Częstochowa” (…) w czasie /objawień/ Matka Boża przemówiła po polsku do dwóch dziewczynek pochodzących z polskich rodzin. (…) w kościele gietrzwałdzkim w tamtym czasie większość nabożeństw odprawiano w języku łacińskim, ale katechizm, pacierz i różaniec odmawiano po polsku. Podobnie kazania – przez trzy niedziele w miesiącu głoszono po polsku, a tylko w jedną niedzielę po niemiecku. (…) Matka Boża ukazała się w sumie 160 razy, powtarzając, że pragnie, aby ludzie codziennie odmawiali różaniec. Objawienia te zinterpretowano jednoznacznie jako ważny znak obrony zarówno katolików, jak i polskiej społeczności. To dzięki nim na region zwróciła swe oczy cała rozdarta wówczas rozbiorami Rzeczpospolita i nie tylko. Te wydarzenia przyniosły efekty w postaci odrodzenia polskiej świadomości, jak też podniesienia poziomu życia religijnego katolików nie tylko na Warmii.

(…) Jednak należy pamiętać, że objawienia nie były w smak ówczesnym władzom, a pruski Kulturkampf był mocno nieprzychylny Kościołowi katolickiemu. Gietrzwałd stał się solą w oku kanclerza Rzeszy niemieckiej Otto von Bismarcka – racjonalisty ukształtowanego w protestanckiej kulturze duchowej. Nie dziwi więc, że musiał ucierpieć z powodu objawień ks. Augustyn Weichsel – gospodarz miejsca, który już w listopadzie 1877 r. został zatrzymany i spędził nawet kilka dni w olsztyńskim więzieniu. Ksiądz Weichsel, choć z jednej strony spotykał się z szacunkiem i uznaniem, to doświadczył także szyderstwa, pogardy i prześladowań. Kilkakrotnie był pozywany do sądu, trzymany pod strażą przez policjantów, nakładano na niego kary, wytaczano procesy sądowe za propagowanie kultu maryjnego. Tuż po zakończonych objawieniach, których bronił i które po swojemu starał się upowszechniać, był niejednokrotnie w bezpośrednim zagrożeniu życia. Odważnie jednak podejmował w Gietrzwałdzie różnych duchownych i zezwalał im (czasami pod osłoną nocy) na odprawianie mszy św. w kościele, za co w czasach Kulturkampfu groziło mu aresztowanie.
Gdy więc obecnie pojawia się kwestia wybudowania niemieckiego molocha, to nolens volens te skojarzenia z historią narzucają się same. Czy i dziś są tacy, którzy nie chcą, jak w czasach Kulturkampfu, aby Gietrzwałd był znany z objawień i aby ponadczasowe orędzie Maryi docierało do wiernych? Czy wybudowanie potężnego obiektu, o niemieckiej proweniencji, górującego nad Sanktuarium, nie jest taką próbą zmiany widzenia Gietrzwałdu, znanego z objawień, na Gietrzwałd, który będzie słynął z megacentrum dystrybucyjnego wraz z ogromną sortownią śmieci, zwożonych także z zagranicy? (…) Takie pytania trzeba nam głośno zadawać i powtarzać je w obronie polskiej racji stanu i polskiego dobra wspólnego. Zwłaszcza że mamy do czynienia nie z miejscem jakimkolwiek, ale miejscem mocno transparentnym i osadzonym w historii, miejscem uciemiężonym przez Kulturkampf Żelaznego Kanclerza. W kontekście tego konfliktu słyszę chichot historii. Lecz dlaczego nie słyszy go wielu innych? Dlaczego się nie lękają swoich nieracjonalnych decyzji?”

Błogosławiony ojciec Honorat Koźmiński, kapucyn, wielki patriota, występujący przeciwko przytłaczającej przemocy rosyjskiego Molocha, już ponad 100 lat temu w książce „Przeslanie z Gietrzwałdu” uznał objawienia za szczególny znak Boży dla całego narodu polskiego i wyznaczenie misji dziejowej dla Polaków. Pisał:

“Od czasu jak Przenajświętsza Niebios i ziemi naszej Królowa przemówiła do ludu naszego i jakby wydała najwyższy rozkaz z Gietrzwałdu, od czasu jak zapowiedziała tam stały swój pobyt i jakby założyła Stolicę swoją, miejsce to stało się dla każdego Polaka czcigodnym i świętym. Stanie się ono równi, albo i wyżej niż Ostra Brama, Sokal i Poczajów, a może nawet i wyżej niż dotychczasowa stolica naszej Królowej – Jasna Góra”.

„Dlatego też żywo każdego z nas obchodzi wszystko, co się tego miejsca dotyczy pod względem historycznym, jak geograficznym, jako też to wszystko, co się odnosi do jej mieszkańców, tj. do ich obyczajów i mowy, a najbardziej do ich religijnego i moralnego”.
“Tak więc Gietrzwałd stanowi prawdziwą warownię na tym cyplu katolickiej Polski, sięgającym Bałtyku i graniczącym z innowiercami, strzeżonym cudownie przez Matkę Bożą. Jest jakby przedmurzem niedopuszczającym, aby ościenna herezja, a dzisiaj już prawie pogaństwo nie mogły wkroczyć w granice naszej ziemi”.

“Powiadają, że Najdroższy nasz Ojciec Święty wiekopomny Pius IX, znany całemu światu ze swojej ojcowskiej troskliwości i serdecznej miłości, usłyszawszy te wszystkie cuda Matki Miłosierdzia, któreśmy tu opowiedzieli i zrozumiawszy ich prawdziwość i wielką ich wagę, podzielając serdecznie radość kraju naszego, odezwał się tymi słowami: “A więc teraz Polska powinna wykrzykiwać z Elżbietą świętą “Skąd mi to (unde hoc mihi), że Matka Pana mojego przyszła do mnie?”.

“Lecz najlepiej tłumaczy całość ta uwaga, że lud ten wychowywał się prawdziwie pod macierzyńską opieką Matki Bożej, która strzegła go od szkodliwych wpływów i powszechnego zepsucia, już to, aby uczynić z niego przedmurze swego Królestwa, przez które błędy kacerskie i ich pogardliwa bezbożność nie przeszłyby wcale, zarazem, aby przygotować z nich sobie lud wybrany, między którym zakorzenić się mogła i ustanowić tam nową Stolicę swoją”.

“Patrząc na tę wioskę ukrytą w wąwozie i jakby niewidoczną na powierzchni ziemi, poprzecinaną strumieniami, i na jej domki do gór poprzyczepiane, a w pośród niej ten Kościół Przenajświętszej Maryi Panny, przy którym krzepią się jej mieszkańcy, tak żywo przedstawia się ona Polsce, która, chociaż rozczłonkowana, jednoczy się wiarą w jedności Kościoła Katolickiego. A która, chociaż z liczby narodów wykreślona i jakby z powierzchni ziemi usunięta, żyje jednak i silną jest, bo się przyczepiła mocno do skały Piotrowej tego Kościoła i z nią razem przetrwa wszystkie burze”.

“A wpomniawszy sobie, że Kościół jest pod wezwaniem Przenajświętszej Maryi Panny, to już się serce nie może wstrzymać od rozrzewnienia, myśląc, że to pod jej macierzyńską a razem królewską opieką te wszystkie części Starej Polski łączą się z sobą w duchu, i wśród tylu przeciwności trwają w wierze swych Ojców i narodowych obyczajach. I że, jak z wieży tego Kościoła na wysokim pagórku wzniesionej, wzrok sięga daleko na wszystkie strony, tak i opiekuńcze oko i macierzyńskie serce Matki obejmuje wszystkie części starej Polski, nie zapominając o żadnym jej zakontku”.

Igor Witowicz z IPN pisał w tym kontekście, nawiązując do niezwykle bogatej faktograficznie książki księdza dr hab. Krzysztofa Bielawnego, zatytułowanej „Niepodległość wyszła z Gietrzwałdu”:

Pod wpływem wezwań Matki Bożej do nawrócenia nastąpiło odrodzenie religijne na Warmii i w całej Polsce. Powstawały bractwa różańcowe, bractwa trzeźwościowe, a nawet, jak pisze ks. Bielawny, „w wielu parafiach w czasie misji świętych organizowano pogrzeb butelki po wódce”. (Mimo, że Matka Boża nie wzywała do tego wprost), to objawienia dawały impuls do budzenia świadomości narodowej wśród pielgrzymów przybywających do Gietrzwałdu, którzy poznawali orędzie Matki Bożej i dowiadywali się, że Matka Boża mówi do wizjonerek w języku polskim. To budowało tożsamość narodową Polaków, którzy przypominali sobie o historii dawnej Rzeczypospolitej, o polskich świętych, o potrzebie myślenia o Polsce, która może kiedyś powrócić na mapy Europy.

Ksiądz prof. Bielawny podkreśla, że Gietrzwałd był miejscem, które na 40 lat przed odzyskaniem niepodległości przez Polskę, zjednoczyło Polaków: „Gietrzwałd stał się spontanicznym uniwersytetem kształcącym postawy narodowe i katolickie Polaków”.

Warto też przytoczyć dobitne stwierdzenia bł. o. Honorata Koźmińskiego zawarte w “Listach okólnych do sióstr Felicjanek 1863-1907” (Papieski Instytut Studiów Kościelnych, Rzym 1980):

“Zacznę od tych słów, które według zdania Ojca św. Piusa IX cała Polska za św. Elżbietą wykrzykiwać powinna: skąd nam to, że Matka Pana naszego nawiedza nas. Skąd to nam, najmłodszym z ludów chrześcijańskich w Europie, a dzisiaj już prawie nie ludowi (jak Pismo Boże nazywa lud wybrany w rozproszeniu będący), że tak wielka i niesłychana łaska udzieloną nam zostaje, iż Królowa nieba i ziemi przychodzi do nas i to do ostatniego zakątka tej ziemi, o którym już nieledwie zapomnieliśmy sami i ojczystą naszą mową przemawia do nas tam, gdzie ta mowa już prawie ustaje? Chyba dlatego tylko, że Bóg zawsze wybiera mdłe i te, które nie są, aby zawstydził pyszne, które są i które się wynoszą ze swojego bytu i potęgi. – Skąd to nam cierpiącym co prawda i potrzebującym pociechy z nieba, ale też i grzeszącym bardzo, i niepoprawnym, i ostatkami wiary goniącym, że ta Królowa nasza i Matka nasza nawiedza nas w sposób tak łaskawy, jakby wiernych swoich poddanych, jakby najlepsze swe dzieci i rozmawia z nimi z taką macierzyńską dobrocią, i błogosławi tylokrotnie temu niewiernemu ludowi? Chyba dlatego tylko, aby tam obfitowało miłosierdzie, gdzie obfitowała nieprawość, aby wysilić do ostatka wszelkie środki, jakie miłość Boża wynaleźć może, zanim sprawiedliwość weźmie się do ostatecznego ukarania. Skąd to nam, o których istnieniu i imieniu nawet już świat zapomina powoli, że między nami okazują się takie cuda miłosierdzia, o jakich nigdy jeszcze podobno świat chrześcijański nie słyszał, których nie widziała ani Francja, ani Włochy, ani inne katolickie ludy; bo czymże są wszystkie dawne objawienia Najświętszej Maryi Panny w porównaniu do tego, które miało miejsce przed czteroma miesiącami (w Gietrzwałdzie)” (strony 74-75).

“Czymże są wszystkie nowe chociaż tak świetne i tak liczne względem tego ostatniego najświetniejszego i najdłuższego ze wszystkich? Czymże jest Salette, Lourdes, a nawet Marpingen wobec Gietrzwałdu, gdzie Niepokalana Panienka więcej niż przez dwa miesiące, trzy razy dziennie objawiała się i dzieciom i starszym i prowadziła z nimi poufne rozmowy, i tyle pocieszających rzeczy oznajmiła, a prawie zawsze okazywała się z postacią radosną, patrząc z macierzyńską czułością na wszystkich i błogosławiąc ciągle ludowi swojemu. A jeżeli tamte objawienia tyle się przyczyniły do obudzenia żywej wiary i pobożności, a nawet świętego zapału w ludach, którym były udzielone, a nawet rozbudziły ruch religijny w całym niemal świecie, jakież skutki dla całego Kościoła, a szczególniej dla nas mogłyby być z tego nawiedzenia naszego przez Przenajświętszą naszą Matkę i Królowę, jeślibyśmy umieli z niego korzystać, jeślibyśmy z tą łaską współdziałali; jeżelibyśmy przykładali się pilnie do tego, aby wyrozumieć dobrze zamiary Boże, ukryte w tych prostych i jakby dziecinnych rozmowach naszej Matki Niebieskiej, jeżelibyśmy wszystkie Jej słowa do serca wzięli i przynależny im rozgłos nadali” (strony 75-76).

“Co jeszcze objawienia w Gietrzwałdzie wznosi nad inne nam znane, to ten szczegół, że przy żadnym nie słyszeliśmy, aby piekło tyle wysileń robiło w celu zamieszania pokoju, zaburzenia uroczystej ciszy i osłabienia wiary i ufności ludu, do czego oprócz kilkudziesięciu fałszywych objawień narzuconych osobom widzącym Przenajświętszą Pannę, używało jeszcze fałszywych świateł, ogniów, huraganów, straszliwych postaci, przerażającego ryku, głośnej walki w powietrzu, itp. Z czego najlepiej się poznaje, jak wielkiej szkody spodziewa się z tych objawień szatan dla siebie i jak wielka z nich chwała Boska przy współdziałaniu naszym powstać może” (strony 76-77) .

——————————–

Jest rzeczą niezrozumiałą, że urzędnicy formułujący opinie i podejmujący decyzje w kwestii budowy Centrum Lidla w Gietrzwałdzie całkowicie abstrahują od religijnego, historycznego i kulturowego wyjątkowego znaczenia Gietrzwałdu dla Polski. Powody te są same w sobie wystarczające do tego, aby budowa Lidla, ani żadna inna o charakterze industrialnym nie miała prawa być zlokalizowana w tym miejscu.

Trzeba jednak podkreślić, że planowana inwestycja jest skrajnie szkodliwa także w wymiarze materialnym, społecznym i ekonomicznym. M.in.:

  • prowadzi do drastycznego pogorszenia warunków życia mieszkańców, turystów i pielgrzymów (hałasu setek TIR-ów obsługujących składowisko Lidla przez 7 dni w tygodniu 24 godziny na dobę, zagrożenia bezpieczeństwa mieszkańców i ruchu pielgrzymkowego w związku ze wzrostem natężenia ruchu po wąskiej, jednojezdniowej drodze krajowej DK-16 i drodze powiatowej, emisji zanieczyszczeń, w tym niebezpiecznych ze składowiska, brak wystarczającej sieci wodociągowej i kanalizacyjnej, która byłaby w stanie obsłużyć dotychczasowych użytkowników i spółkę Lidl, etc.),
  • stanowi zagrożenie bezpieczeństwa dzieci z uwagi na bliskość planowanego obiektu wobec szkoły i przedszkola,
  • narusza ustawowe zasady ochrony i kształtowania ładu przestrzennego (budowla Lidla ma górować nad całą okolicą, co sprawi, że obiekt bazyliki utraci swoje centralne usytuowanie w strukturze urbanistycznej wsi),
  • naruszona zostanie zasada ochrony unikatowego krajobrazu, w tym zostaną dokonane znaczne makroniwelacje pofałdowanego terenu pod potrzeby inwestycji,
  • inwestycja jest powiązana z bezpowrotnym zniszczeniem historycznego szlaku Św. Jakuba w pięknej zabytkowej alei, objętej nadzorem konserwatora zabytków,
  • inwestycja stanowi zagrożenie dla walorów przyrodniczych i środowiska,
  • stanowi zagrożenie dla warunków sprawowania kultu Matki Bożej Gietrzwałdzkiej, m.in. poprzez niewystarczającą odległość zony przemysłowej od miejsca objawień,
  • stanowi zagrożenie zaistnienia poważnej katastrofy ekologicznej w Gietrzwałdzie w razie wybuchu pożaru na składowisku, szczególnie w kontekście jego ogromnych rozmiarów,
  • brak jest uzasadnienia dla inwestycji z uwagi na minimalne bezrobocie w Gminie Gietrzwałd i brak zainteresowania mieszkańców dla pracy na składowisku,
  • brak jest korzyści finansowych dla Gminy , w związku z uchwałą o zwolnieniu Lidla na 3 lata od podatków, z opcją dalszego zwolnienia na kolejne 3 lata,
  • wzrosną wydatki Gminy, m.in. o co najmniej 350 tysięcy złotych na doprowadzenie sieci do posesji Lidla oraz o co najmniej 1 200 000 złotych na poszerzenie drogi dojazdowej.

Proces przygotowania inwestycji obfitował w wiele zaskakujących decyzji urzędniczych, jak choćby odrolnienie gruntów III klasy na potrzeby budowy, co jest niezgodne z przepisami stanowiącymi, iż: „Użytki rolne, szczególnie te o najlepszej klasie bonitacyjnej stanowią dobro naturalne, zaliczane do nieodnawialnych zasobów przyrody, którego zachowanie dla przyszłych pokoleń i ochrona jest obowiązkiem władz publicznych”.

Niezrozumiałe jest też, dlaczego – mimo że potężna inwestycja jest planowana w obszarze chronionym – Regionalna Dyrektor Ochrony Środowiska wydała postanowienie o braku konieczności przeprowadzenia oceny oddziaływania inwestycji na środowisko.
Niezrozumiałe jest również z jakich powodów pominięto strony postępowania podczas procesu przygotowania inwestycji i nie rozpatrzono wniosków stron o wznowienie postępowania.

Nie da się też racjonalnie wyjaśnić wielu błędów w uchwałach o miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego, jak choćby brak drogowych ustaleń planistycznych czy też brak skonkretyzowanych ustaleń planistycznych w zakresie infrastruktury technicznej.

Argumenty powyższe mają jednak charakter drugoplanowy, gdyż Gietrzwałd jest przede wszystkim skarbem narodowym Polaków, uświęconym obecnością NMP Królowej Polski, i nie może być desakralizowany przez jakąkolwiek inwestycję industrialną, a już szczególnie przez centrum odpadów.

W nawiązaniu do powyższego wnosimy o odstąpienie od realizacji Centrum Dystrybucji LIDLA w Gietrzwałdzie.

Za Konwent Obrońców Polski
Janusz Górzyński

Sprawozdania z protestu:

image


image


image

rebeliantka
O mnie rebeliantka

Zna się na zarządzaniu. Konserwatystka. W wieku średnim, ale bez oznak kryzysu. Nie znosi polityków mamiących ludzi obietnicami bez pokrycia (fumum vendere – dosłownie: sprzedających dym). Lubi podróże, kontempluje - sztuki plastyczne i muzykę.

Nowości od blogera

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka