Przyszło mi takie pytanie do głowy po przeczytaniu jego dzisiejszej notki, w której pisze:
"A w Parlamencie Europejskim jak się powie, że wierzy się w niepokalane poczęcie czy w zmarłych zmartwychwstanie , to też raczej nie zyska się miana bystrzachy, ale raczej kogoś niespełna rozumu."
http://migal.salon24.pl/218955,polemika-z-prymasem
W to, że Pan poseł może wyrzekać się wiary przodków jakoś uwierzyć nie mogę. Pozostaje więc tylko możliwośc, że o ile zdradził się ze swoimi przekonaniami religijnymi to uchodzi wśród innych parlamentarzystów za osobę niespełna rozumu.
Jest też taka możliwość, że poseł niezależnie od swoich przekonań uchodzi za człowieka niespełna rozumu, natomiast zrzucanie tego na swoją wiarę jest po prostu samoobroną, ucieczką przed uczciwym powiedzeniem sobie, że to najnormalniej w świecie przymioty umysłowe wyrobiły taką, a nie inną opinię wśród kolegów z Euro-parlamentu.
Ciekawy jestem opinii innych naszych Euro-parlamentarzystów, szczególnie tych głośno mówiących o swoim katolicyzmie, czy oni także uchodzą za głupków wioskowych w tej Brukseli, czy jednak nie? No bo jeśli jednak tak, to jest to dla nas wskazówką, żeby wybierać do Euro-parlamentu ludzi nie przywiązanych do Katolicyzmu, ze względu na dobro Polski, gdyż kto będzie chciał omawiać cokolwiek z głupkami?


Komentarze
Pokaż komentarze (8)