Zanim budynki Sejmu i Senatu się zapełnią nowymi przedstawicielami Narodu, warto poruszyć temat służb specjalnych. Jak pokazuje historia ostatnich dwóch dekad, w polskich służbach w czasie wyborów trwa obstawianie, kto wygra, kto będzie Premierem i czy „stary” musi się pakować. W mojej ocenie czas na głęboką zmianę we wszystkich służbach i wprowadzić za przykładem CBA kadencyjność ich szefów. Zacznijmy od początku, służby potrzebują stabilizacji i klarownych zasad działania. Nie mogą być traktowane jako zdobyć wyborcza. Dlatego wszyscy szefowie: Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Agencji Wywiadu, Służby Kontrwywiadu Wojskowego, Służby Wywiadu Wojskowego i Centralnego Biura Antykorupcyjnego winni być wskazywani przez Prezydenta RP, przy akceptacji Premiera i akceptacji obu izb parlamentu 2/3 głosów. Ranga szefów zostanie wzmocniona i da gwarancję dużej stabilizacji w ich pracy. Najważniejszą zmianą, winna być ustawowa kadencja UWAGA sześcioletnia każdego szefa. Tak aby ich wybory, nie pokrywały się z wyborami do Sejmu i Senatu i wyborami Prezydenckimi. Służby winny służyć nie partiom a Polsce, centrum koordynacji służb należy ulokować w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego. Dlaczego tak duża rola Prezydenta w moich propozycjach, bo jak sięgniemy wstecz premierów było oj wielu, a Prezydentów kilku i to jest główny argument. Pamiętajmy, że Prezydent w Polsce pochodzi z wyborów bezpośrednich zaś Premier jest urzędnikiem. Prezydent ma być gwarantem ciągłości i stabilizacji, służby to kochają i niech tak pozostanie. Premier nie musi kochać szefa, od niego należy wymagać profesjonalizmu i bezstronności. Wiem, wiem to trudne, ale jak się stworzy normalny system pracy dla służb okaże się, że wiele spraw zacznie wreszcie „stać na nogach, a nie na głowie”.
162
BLOG



Komentarze
Pokaż komentarze (1)