Obserwując TV mam coraz więcej wątpliwości, czy mamy wybory Prezydenckie czy Parlamentarne? Premier jest albo „pracoholikiem”, a pozostali kandydaci z PO to lenie, zaś okręg wyborczy Premiera obejmuje całą Polskę? Staje się to dziwne i pokazuje, że poza Tuskiem w PO nie ma innych kandydatów na wybory. Osobiście kandydujących dzielę na kilka kategorii.
Pierwsza to tzw. „zające”, jak twierdzą są bez szans, są bo są i jakoś tam będzie i nic nie robią. Druga grupa to tzw. „kandydaci wiszący”, im więcej plakatów tym lepiej, a cała reszta nie istnieje. Nie wiadomo jakie mają poglądy, opinie, program. Trzecia grupa to tzw. „gaduły”, to ci co męczą swoich wyborców na portalach społecznościowych: NK, Salon24. Czwarta grupa to tzw. „chodziki na Jehowego”, rozmawiają z wyborcami na ulicy, pukają do domów, stawiają na bezpośredni kontakt. Osobiście stawiam, na trzecią i czwartą kategorię, są to najbardziej pracochłonne metody, ale najskuteczniejsze. Kandydat staje się bardziej otwarty i znany, nie jako twarz z plakatu, ale z rozmowy na ulicy. Do zobaczenia.



Komentarze
Pokaż komentarze