Od kilku dni, fetor trotylu unosi się nad Wisłą a dziś usłyszeli wszyscy o tzw. "zamachowcu", który tak naprawdę wymaga leczenia. Co ciekawsze ów Pan, od ponad 10 lat zajmował się pirotechniką i jakoś nikogo z ABW to nie ruszyło z wyjątkiem żony, która najwyraźniej się wkurzyła i zrobiła porządek. Zuch kobieta. A tak na marginesie, na ilu imprezach po kielichu słyszeliście o postawieniu tych z "Wiejskiej" pod ścianą albo zapewnienia co by to, jeden z drugim zrobił z politykami gdyby dorwał kałacha. Jak widać dla jednych potrzeba 4 tony materiału wybuchowego, dla innych wystarczyłby kałach. Jak mawia klasyk: "Jaki Prezydent taki zamach". Cała sytuacja jest bardziej poważna, bo pokazuje, że wielu ludziom puszczają nerwy i tak naprawdę do nieszczęścia wiele nie trzeba. To jest poważny sygnał ostrzegawczy, dla naszej klasy politycznej z którego muszą wyciągnąć mądre wnioski.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)