Kilka dni temu zastanawiałem się, czego się boi Kwaśniewski, a tutaj szybciutko wszystko zaczyna się wyjaśniać. Wprost napisał, że podsłuchiwany może być Marek Ungier, a były prezydent mógł zostać nagrany niejako przy okazji. No cóż, ciężko jest założyć komuś taki podsłuch żeby nagrywał tylko jednego z rozmówców.
Muszę przyznać, ze byłem naiwny sugerując, że cały ten lament o podsłuchującej IV RP, może być zagrywką obliczoną na uzyskanie wymiernych politycznych korzyści. Zdaje się, że przeceniłem naszego do niedawna nam miłościwie panującego prezydenta.
Powód może być o wiele bardziej prozaiczny. Otóż nasz Aleksander Wielki boi się, że mu pozamykają wszystkich kolegów i nie będzie miał z kim pić, o przepraszam, nie będzie miał mu kto pomóc jak znowu będzie miał problemy z golenią, a przecież wtedy nic nie liczy się bardziej jak przyjacielskie ramię, na którym można się wesprzeć.
Ciekawe tylko czy ten cały zgiełk o podsłuchy to taka bezinteresowna pomoc dla przyjaciół, którzy są bestialsko inwigilowani przez totalitarny reżim braci Kaczyńskich, czy może obawa, że podsłuchiwani, a co za tym idzie podejrzani, przyjaciele byłego prezydenta mogą być nieostrożni i powiedzieć o jedno słowo za dużo? Teraz wszyscy się pilnują a jeszcze może się uda zrobić z nich męczenników. Jak do tego, zaprzyjaźnione media ubiorą informacje o podsłuchach w odpowiednie komentarze i stworzą atmosferę społecznego potępienia dla niedobrych służb, które podsłuchują bogu ducha winnych ludzi, to będziemy mieli bohaterów na miarę tych z solidarności walczącej w podziemiu. Mam nadzieję, że do tego nie dojdzie i że jeszcze się doczekamy jak Aleksander Kwaśniewski zatańczy przed komisją sejmową. Może właśnie dzięki tym podsłuchom.
A swoją drogą to dziwne jak to się wszystko zmienia. Jak podsłuchiwał Michnik to był bohaterem, jak podsłuchiwał Guzowaty to już tylko draniem. Jak podsłuchiwali dziennikarze TVNu to dostali nagrodę, a jak podsłuchują służby do tego powołane, to premier musi się tłumaczyć.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)