12 obserwujących
90 notek
47k odsłon
880 odsłon

Płyty na Polską Jesień - "Ballads" John Coltrane

materiały prom. serwisu muz. Tidal
materiały prom. serwisu muz. Tidal
Wykop Skomentuj8

Nie przestaje mnie zachwycać fakt, że John Coltrane, ten dziki, jeden z najdzikszych, muzycznych poszukiwaczy nieznanych horyzontów, jeden z najbardziej nieokiełznanych muzycznych umysłów, nagrał ze swoim najlepszym, legendarnym dzisiaj, kwartetem, jedną z najpiękniejszych płyt z balladami! "Ballads" Coltrane'a to nie tylko płyta na jesień. Wspaniale zabrzmi też zimą. A włączona w niedzielę, po sutym i smacznym obiedzie, jeśli trochę popada za oknem, zagra cudownie o każdej porze roku. Ale każdy, kto włączy tę płytę w deszczowe jesienne popołudnie, zrozumie, że nie potrafię sobie wyobrazić tej pory roku bez niej.

Była to pierwsza płyta wydana przez Coltrane'a przez wydawnictwo IMPULSE!, z którym miał współpracować do końca swojego życia i wydać te najbardziej odjechane swoje projekty, te najbardziej mistyczne, jak i te arcydzielne, jak "A Love Supreme", dlatego zupełnie nie rozumiem tezy niektórych małych ludzi, jakoby "Ballads" było efektem nacisków na Mistrza, by zrobił coś "pod publiczkę". Tak, są ludzie, którzy twierdzą, że ta muzyka, to efekt "kompromisu" dla mamony. Kupy się to nie trzyma nijak, ani pod względem tego, co później wychodziło nakładem IMPULSE!'u, ani biorąc pod uwagę, jakim twórcą był Coltrane. A był to człowiek nieprawdopodobnie wrażliwy. Śmiem twierdzić, że jak na standardy otaczającego nas świata, przez wielu mógłby zostać oceniony, jako NADwrażliwy. I emocjonalnie, i duchowo, i muzycznie. Tylko ktoś o takiej wrażliwości mógł bowiem nagrać taką płytę.

Od pierwszych dźwięków, każdy kto zna jego ton, nie ma wątpliwości, kto gra. John jest niepodrabialnym saksofonistą. I na tej płycie jest w stu procentach sobą. Mimo, że gra jedną setną dźwięków, które gra na reszcie swoich płyt. Ale nie ogranicza go producent zza szyby, a jedynie jego własna wrażliwość i wynikająca z niej, muzyczna świadomość. Gra oszczędnie, delikatnie, nie po to, by zakochani mogli patrzeć sobie w oczy do tej muzyki, i kupować jak najwięcej jej egzemplarzy, ale dlatego, że tak, a nie inaczej, czuje tematy, które gra. Tematy czasem są noir'owe i barowo-melancholijno-jesienne, a czasem właśnie, miłosne. I John Coltrane, wieczny poszukiwacz muzycznego pradawnego ognia, gra z miłością, z czułością. Gra intymnie. Gra tak, że można przy tej muzyce patrzeć, po pięknej kolacji, nad kwiatkiem, ukochanej osobie w oczy, i nic nie mówić, nic nie robić. Dla mnie jego wykonanie "Too young to go steady" opowiada piękniej o miłości, niż cały Petrarka czytany w oryginale. HOWGH!

Fanom jazzu tej płyty polecać nie muszę, ale może choć ją przypomnę - może gdzieś się kurzy, może wpadła za kasiążki, może została zapomniana, źle zaszufladkowana za młodu. Kochani, to przepiękna, szczera, prawdziwa i w pełni rasowa płyta Johna Coltrane'a. Jest to też płyta, na której, przez swoją oszczędność, lider daje więcej światła swojemu cudownemu zespołowi. McCoy Tyner i Elvin Jones - dzikością dorównują mistrzowi na wszystkich etapach jego poszukiwań, nigdy nie odstawiają nogi, idą zawsze za nim w ogień, tutaj grają najpiękniej jak potrafią... Jest taka, niestety, rzadko używana między muzykami pochwała: grać ładnie. Ja nie boję się powiedzieć, że ktoś gra ładnie. Bo to jest sztuka. Zagrać szczerze, prawdziwie, a do tego pięknie, to sztuka arycmistrzowska. John Coltrane i jego kwartet osiągnęli to na tej płycie. Doceńmy to. Z czystym sumieniem polecam też tę płytę wszystkim, którzy nie lubią dzikości jazzu, jego powyginanych krawędzi, jego harmonicznych poszukiwań. Nie ma na tej płycie żadnej krzywej niespodzianki. Ona jest cała piękna - od pierwszego, do ostatniego dźwięku - delikatna, liryczna, intymna. Warto ją mieć, nawet jak nie sięgnięcie po żadne inne nagranie Johna Coltrane'a. Nawet jakbyście mieli włączyć ją raz do roku. Warto. Naprawdę.

Wykop Skomentuj8
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura