2 obserwujących
12 notek
4555 odsłon
  214   1

Niepoczytalność? Ale czyja? Ot garść uwag dla pana Kelkeszosa

„"I właśnie odwagi i dzielności najbardziej chyba brak obozowi Zjednoczonej Prawicy...".

Takimi oto słowy bloger Kelkeszos opatrzył swoje przemyślenia w stosunku do rządów Prawa i Sprawiedliwości.

Niezmiernie cenię takie słowa, z których ma pobrzmiewać romantyczna wrażliwość starorzymskiego rzymskiego patrioty, Cyncynatta i Katona w jednym, a jednocześnie jednego z prawowitych właścicieli spuścizny polskich dążeń niepodległościowych.

Problem polega na tym, że autor zapomina, lub nie chce pamiętać, że Polska nie jest krajem autarkicznym, zaś każda decyzja, choćby  najmniejsza będzie miała swoje konsekwencje w świecie zideologizowanej polityki europejskiej i światowej łącznie. 

Jest błędem zasadniczym przystawianie sytuacji na granicy wschodniej do innych potencjalnych decyzji w Wielkiej Grze, w której Polska musi  uczestniczyć z uwagi na członkostwo w Unii Europejskiej. W tej sytuacji uzyskaliśmy wsparcie ze strony UE, ale tylko dlatego, iż ta kwestia zagrażała – w pewnym momencie – egzystencji włodarzy Unii. Im bardziej niebezpieczeństwo będzie się oddalać, tym bardziej Polska będzie w swych poczynianiach odosobniona w sprawie migrantów.  

Nie będzie żadnego przełożenia na wsparcie Polski w innych zasadniczych dla naszego kraju decyzjach – bez względu na „odwagę i dzielność Zjednoczonej Prawicy”.

Cóż właściwie autor ma na myśli, nawołując rząd PIS do „większej odwagi i dzielności”? Nie podaje nawet w zarysie ewentualnej strategii czy planu. Słowa, słowa, słowa – krzyczał Hamlet. Ale wszak nie o słowa tu chodzi. Chyba że słowa na potrzeby salonowej zabawy.

Autor zapomina, w jakich okolicznościach zaczął swą działalność rząd PIS, w jakich obecnie działa; nie chce pamiętać, że działalność rządu i ugrupowania, z którego się wywodzi jest oparta na chwiejnym kompromisie pomiędzy różnymi siłami odśrodkowymi, który łatwo zniweczyć. Przez brawurę – a przepraszam – przez „odwagę i dzielność”.

A gdzie w tej całym pięknym nawoływaniu do dzielności jest społeczeństwo, którego cześć, jak swoistego wybawienia, oczekuje upadku tego rządu i wszystkich idei, które on reprezentuje? O jakich elitach mówimy?

A może oczekuje i tego autor, z którym polemizuję? Czy osoba, która określa, w moim odczuciu, jednego z najlepszych premierów po 1989 r. „banksterem” (innych określeń przyzwoitość zakazuje cytować)?

Może się mylę.

Obym się mylił.

A i tak nie mogę wzbudzić u siebie zaufania do Pana, panie K.


Lubię to! Skomentuj11 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale