0 obserwujących
83 notki
114k odsłon
703 odsłony

23 marca. Dzień Przyjaźni Polsko - Węgierskiej

Wykop Skomentuj

 

 

23 marca to Dzień Przyjaźni Polsko-Węgierskiej.W tym roku uroczyste obchody organizuje Samorząd Województwa Csongrád w miejscowościach Ópusztaszer i w Szeged. Tydzień po Naszym Wielkim Wyjeździe na Węgry udają się prezydent Bronisław Komorowski oraz posłowie i senatorowie z polsko-węgierskiej grupy parlamentarnej. Warto jednak przyjżeć się bliżej kilku momentom z zeszłego tygodnia i posilić się o resume.

Mam przed sobą zdjęcie z 30 października 1956 r, na którym olsztyńscy studenci wyrażają protest przeciwko sowieckiej interwencji na Węgrzech. Młodzi ludzie w rogatywkach trzymają własnoręcznie wykonany transparent z napisem „Ręce precz od Węgier”. Patrząc na fotografie z ubiegłego tygodnia, na których pod takimi samymi transparentami przez centrum Budapesztu maszerowała blisko trzytysięczna grupa uczestników „Wielkiego Wyjazdu..” nie mam wątpliwości. 15 marca 2012 roku historia zatoczyła koło.

 

Mam nieodparte wrażenie, że tak jak mnie, wszystkim uczestnikom Wyjazdu, do końca życia pozostanie w pamięci słońce nad węgierskim parlamentem i niezliczone tłumy zawstydzająco wiwatujących na naszą cześć Węgrów. No bo co myśmy takiego zrobili? Przyjechaliśmy im powiedzieć, że nie są sami w trudnym dla nich momencie. To jak widać w dzisiejszych czasach nie takie częste. A może to po prostu ta niewidzialna i niewytłumaczalna do końca więź po raz kolejny dała o sobie znać? Ta przywoływana co rusz w obu językach legenda o dwóch drzewach, które rosnąc obok siebie splotły się korzeniami? Chyba tak - opowiadana na placu Lajosa Kossutha szczególnie prawdziwie.

Ale godne odnotowania są nie tylko te spektakularne obrazki, których polskie media głównego nurtu jakoś nie kwapiły się pokazać. To także drobnostki, jak zwykłe uśmiechy, czy serdeczności wymieniane z przechodniami. To czy artkuły w języku polskim, które można było znaleźć w prasie wyłożonej w pesztańskich pubach i kawiarniach. I atmosfera, której nie zepsuły nieliczne drobnostki, jak fakt, że taksówkarz który wiózł dziennikarzy „Codziennej” na konferencje prasową zawyżył cenę…dziesięciokrotnie.

Dziesiątki listów, które przychodzą na adres „Codziennej”, oprócz pozdrowień i podziękowań zawierają również… przeprosiny. „Za ewentualne nieżyczliwości czy złośliwe uwagi których mogliśmy doświadczyć ze strony jakichkolwiek Węgrów”. - Przepraszam za jakiekolwiek prowokacje. W imię Boga za Naszą i Waszą Wolność – pisze Istvan Salga. Nie ma powodów do przeprosin. Są do podziękowań.

Widok wiwatujących Węgrów, którzy ze łzami w oczach witali tych, którzy w Polsce często są w najbrutalniejszy sposób atakowani, był budujący, ale i smutny zarazem. Przedstawiani jako Czarna Sotnia i niejednokrotnie za wiarę odsądzani od czci musieli jechać do zaprzyjaźnionego, ale jednak obcego kraju, by spotkać ludzi, którzy myślą podobnie jak oni. By spotkać Starych Przyjaciół.

Co dodatkowo istotne, ostatni wzrost zainteresowania historią relacji polsko-węgierskich sprawia, że w poszukiwaniu relacji docieramy do ciekawych historii. oto dowód:

"Popieramy Bohaterski Lud węgierski, który walczy o swoją wolność i niepodległość. Żądamy w Polsce całkowitej niepodległości i suwerenności. Jesteśmy gotowi za to przelać krew. Precz z dyktaturą”.

Powyższy cytat z to fragment rezolucji wysłanej 30 października 1956 do KC PZPR przez… jednostkę marynarki wojennej stacjonującej na Półwyspie Helskim. Żołnierze żądali m.in. również wyprowadzenia wojsk sowieckich z PRL oraz nieświadomi nieuchronnego „zwycięstwa prowokacji” popierali Gomułkę, przekonani o szczerości jego intencji.
Najważniejsze jednak, że z wielu relacji z tamtego trudnego okresu wyłania się obraz niesamowitej więzi, która połączyła bratnie narody. Przekazy ustne, wspomnienia, ale i takie dokumenty jak wewnętrzne raporty komunistycznych służb specjalnych, z okresu węgierskiej kontrrewolucji i polskiej „odwilży” 1956 roku, dosłownie puchną od opisów polskiej solidarności z Węgrami.

I tak 16 listopada 1956 major bezpieki Roman Płysko zdając raport z sytuacji w kraju pisał: „W nocy z 13 na 14 listopada b.r. na terenie miasta Kielce dokonanych zostało 9 napisów o treści: „Walczymy o wolność Węgrów i naszą”, „Żądamy wolności dla Węgier”, „Precz z komunizmem”. Tej samej nocy w Gorcach „znaleziono 9 odręcznie sporządzonych ulotek o treści: Armia Czerwona mordercą Węgier” – relacjonuje przełożonym ubek. Każdy kto uczył się historii wie, czym w owym czasie mogli przypłacić autorzy tych napisów i ulotek.

Tak się składa, że euforia po zeszłotygodniowym spotkaniu w Budapeszcie splata się z przypadającym na dziś dniem przyjaźni polsko-węgierskiej. Szczególna to data, biorąc pod uwagę że zatwierdziły przed kilku laty ją oficjalnie parlamenty obu państw.

Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale