Blog
Antyelitarny blog
Przemek Porzybut
2 obserwujących 7 notek 24360 odsłon
Przemek Porzybut, 12 lutego 2019 r.

Jak zniszczono OZE dla rosyjskiego węgla i wyższych cen prądu

9053 99 2 A A A
Fot. Jorn van Maanen, Flickr CC-BY-ND 2.0
Fot. Jorn van Maanen, Flickr CC-BY-ND 2.0

Niedawna batalia w Sejmie oto, by podwyżek prądu nie było jest tylko pokłosiem decyzji jakimi było zastopowanie rozwoju OZE, co było związane z ulęgnięciem lobby górniczemu. Jednak całe zamieszanie z podwyżkami ma wymiar bardziej polityczny niż rynkowy. Decyzje jakie zostały podjęte przez obecny rząd rzutują na obraz cen energii na rynku polskim.

3 listopada 2018 roku - internet obiega mapka pokazująca, że średnia cena prądu w Polsce jest najwyższa spośród takich krajów jak Niemcy, Wielka Brytania, Holandia, Francja czy Szwajcaria oraz innych krajów znajdujących się na zachód od Polski. Średnia cena hurtowa za MWh w Polsce w tym czasie to 303 zł.

Lampka ostrzegawcza zwiastująca nadchodzące kłopoty zapaliła się właśnie wtedy. Na rozwiązanie tej kwestii czekano jednak do ostatniej chwili.

Bardzo symboliczne jest to, że ceny prądu są niższe w krajach gdzie zminimalizowano pozyskiwanie energii z węgla. Dlaczego symboliczne? Dlatego, że jedną z pierwszych decyzji po objęciu przez PiS władzy było zastopowanie OZE(Odnawialnych Źródeł Energii). W jaki jednak sposób się to odbyło? Jak to wyglądało? Już tłumaczę.

Polska do 2020 roku powinna spełnić cel jaki został ustalony przez Unie Europejską i jest to 15 proc. udziału odnawialnych źródeł energii w rynku energii w Polsce. W roku 2014 było to 11,5 proc. W 2016 roku 11,3 proc. Niedawno rząd przyznał, że celu nie uda się wypełnić. Wtedy gdy zajmowałem się tematem, czyli w 2014 roku było wiadome, że jeśli chcemy wypełnić ten cel, to najszybciej uda się to przez wiatraki. Aby uniemożliwić znaczący udział OZE w Polsce wystarczy powstrzymać ekspansję wiatraków. Nie trzeba było torpedować całej "zielonej energii". Fotowoltaika(panele słoneczne) jest wciąż droga. Spalarnie biomasy produkują tani prąd ale biomasę trzeba importować z zagranicy. Konkurencyjną cenę za MWh uzyskamy właśnie z wiatraków. Jest to 300 zł za MWh , a przy obecnych technologiach nawet 158 zł. Tak już wcześniej wspomniałem aby ukręcić łeb OZE w Polsce wystarczyłoby zająć się tylko wiatrakami i wymyślić jakiś durny powód, który uniemożliwiłby ich rozwój. I co zrobiono, gdy wygrał PiS? Wymyślono ustawę odległościową. Na jej podstawie wiatraki mogą być budowane przy zabudowaniach w określonej odległości. Ma to być 10 - krotność wysokości wiatraka. W praktyce oznacza to, że odległość od zabudowań ma wynosić nawet 2 - 3 km. Jak ktoś miałby przy swoim gospodarstwie domowym w tej odległości postawić wiatrak? Szanse są żadne. Obywatele nie będą mogli stawiać wiatraków na własny użytek. Do tego wiatraki muszą być uwzględnione w planie zagospodarowania. Wszystko to w imię walki o krajobraz i dobro ludzi. Wiatraki mają powodować bezsenność i wydawać niebezpieczne dla zdrowia infradźwięki(dźwięki niesłyszalne dla ludzi).

Jak te zmiany wpłynęły na rynek OZE? Udało się. Odnawialne źródła energii zostały przystopowane. Jak podaje portal oko.press w 2017 i 2018 roku przyrosty w mocy zainstalowanej energii z OZE są prawie niezauważalne (1,5 proc. w 2017 i 0,5 proc. w pierwszej połowie 2018 roku), natomiast we wcześniejszych latach tylko raz wyniosły mniej niż 10 proc. (9 proc. w 2014 roku), a niejednokrotnie przekraczały 20 proc.

To pokazuje jak zahamowaliśmy rozwój OZE w momencie gdy było wiadomo, że ceny energii z OZE będą coraz niższe, zwłaszcza z wiatraków.

Nie trzeba być geniuszem by wiedzieć, że najbardziej rozwiniętym krajom na świecie będzie zależało na redukcji CO2. Pozwoliłoby to na zatrzymanie wzrostu temperatury na globie. Dlatego nie powinien dziwić wzrost uprawnień za emisje CO2.

Jak podaje portal wysokienapiecie.pl, wzrost cen uprawnień odpowiedzialna jest Bruksela.

"Wprowadzony w 2005 roku unijny system handlu emisjami od początku źle funkcjonował. Ostatecznie postanowiono go naprawić i "zdjąć" z rynku nadwyżkę uprawnień, tworząc Rezerwę Stabilności Rynkowej (MSR). Reforma została przypieczętowana na początku tego roku, a ograniczenie liczby uprawnień zacznie się od przyszłego roku." - napisano na portalu.

To przede wszystkim wzrost cen usprawnień do emisji CO2 spowodował takie zwyżki cen energii na polskim rynku.

Zastanówmy się kto jednak został beneficjentem tego by Polska nie rozwijała OZE i pozostała za wszelką cenę przy węglu. Nie oznacza to wcale, że nie mogliśmy równolegle rozwijać OZE. Widocznym sporym beneficjentem są Rosjanie. Do Polski w 2018 roku sprowadzono 11 mln ton węgla z Rosji. Czy te pieniądze mogłyby zostać w Polsce? Mogłyby jeśli PiS zaraz po przejęciu władzy nie storpedowałoby odnawialnych źródeł energii na bazie bardzo wątpliwych argumentów.

To wszystko dzieje się przy dosyć ciekawych danych z rynku wewnętrznego. Polskie kopalnie w minionym roku miały wydobyć 63,4 ton węgla. To 2,1 mln ton mniej niż rok wcześniej. Spadła także sprzedaż węgla do 62,5 mln ton. Zapotrzebowanie sektora energetycznego to około 66 mln ton węgla. Import z Rosji sięga już jednej szóstej polskiego wydobycia. Niemało. Nie ulega wątpliwości, że PiS uległ lobby węglowemu w który wchodzi też rosyjskie lobby węglowe. Do tej pory rosyjski węgiel wjeżdża do Polski bez większych problemów. Mimo spadającej sprzedaży polskiego węgla nikt nie wysypuje na tory węgla z rosyjskich wagonów. A trzeba przyznać, że Rosja, na którą wciąż są nałożone sankcje cieszy się z sytuacji w której może zwiększać import swoich dóbr. Jak to się stało, że Rosja wciąż daje radę mimo nałożenia licznych sankcji? Jest to jedna z odpowiedzi. Jeśli chodzi o gaz, węgiel czy ropę nie sposób Polakom odmówić Rosjanom.

I teraz wątek polityczny. Według ustaleń Grzegorza Rzeczkowskiego z tygodnika "Polityka" Marcin Falenta był osobą, która otrzymała rosyjskiego węgla na łączną kwotę 20 mln złotych od Kuzbaskiej Kompanii Paliwowej. Firma ta ma być w pełni zależna od Putina i jego ludzi. Gdy Falenta zaczyna mieć problemy ze spłatą zobowiązań w mediach pojawiają się taśmy z restauracji "Sowa i Przyjaciele". Komu zależało na wywrócenia stolika w Polsce? Odpowiedzi nasuwają się same. A podążając śladem pieniędzy, tropy prowadzą do Kemerowa.


Opublikowano: 12.02.2019 17:04. Ostatnia aktualizacja: 12.02.2019 19:33.
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Obserwacja elit z bliska jak i z daleka skłoniła mnie do bycia ponad wszelką cenę antyelitarnym.

Ostatnie notki

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • @kierownik karuzeli Chodzi o to, żeby szydere zostawił pan jednak na inną okazję
  • @Keri-M Nie przeczytał pan tekstu ze zrozumieniem. W tekście była mowa o ustawie...
  • @Ło rety Zapłacimy blisko 7 mld złotych za to, że nie wyrobimy założonego celu. Taką...

Tematy w dziale Gospodarka