Gdy tylko poseł Czuma oficjalnie stał się ministrem Czumą, na wierzch wypłynęły jego obosieczne zapędy do broni. Sam przyznaje się do posiadania w domu: aż dwóch ostrych noży, których w razie konieczności, nie zawahałby się użyć. Strzeżcie się czyhający na pana ministra. Strzeż się narodzie, czasy broni pod poduszką nadchodzą!
Projekt ustawy jest już przygotowany razem z symbolicznym uzasadnieniem. Czasy PRL-u minęły. Dać broń obywatelom, a nie tylko władzy. Wójt znobilituje uprawnionych, którzy nosić będą mogli „w ukryciu” za pasem krótką broń palną. Zapewne i oni nie zawahają się jej użyć.
Sęk w tym, czy nam Polakom faktycznie dostęp do broni palnej jest tak bardzo potrzebny, że sprawę trzeba jak najrychlej uregulować w ustawie. Czy w dniu uchwalania ustawy pod sklepami z bronią ustawią się kolejki spragnionych - wyczekujących na zbawienne słowa: X posłów za – ustawa przyjęta, aby rzucić się czym prędzej do broni!?
Realia w Polsce są takie, że większości z nas w zupełności wystarcza to, co już w domu mamy bez specjalnego pozwolenia. Noże do chleba z grubymi ząbkami jak piła, noże krótkie do owoców z wąskim ostrzem, nóż do sera z otworami, żeby plasterki nie przyklejały się do siebie, trybownik – nóż do mięsa z niezwykle ostrym i cienko wyprofilowanym ostrzem, szerszym u nasady trzonka, cienki i elastyczny nóż do filetowania ryb, no i wreszcie specjalny nóż do warzyw z zakrzywionym ostrzem. Tyle broni w jednym domu, że aż strach.
Bo najlepszą bronią jest atak! A przecież rodacy – jak byśmy mieli słowo, gdybyśmy mieli język, nie potrzebowalibyśmy broni!
Projekt ustawy do wglądu i dyskusji:


Komentarze
Pokaż komentarze