Wiadomo, że z tej pozycji widać niewiele. Ale co zrobić, gdy w czasie obrad ma się te nieco ponad trzy lata. Człowiek w tym wieku za dużo nie rozumie, ale instynktownie wyczuwa emocje wokół plus to, że dzieje się coś historycznego, coś ważnego, coś o czym mówić wciąż będą, gdy się dorośnie. No i mówią, wciąż mówią. Zbliża się Okrągła rocznica obrad równie Okrągłego Stołu. Napięcie rośnie, obchody zgotowane.
Wypijmy za błędy na górze!
Nie ma co ukrywać, że pogorszenie się nastrojów społecznych, strajki i demonstracje wystraszyły ówczesne władze nie na żarty. Strona rządowa miała plan. Miała, ale ile z tego planu się ostało, gdy przyszło do rozmów z opozycją i Kościołem?
Cena wstępna – legalizacja „Solidarności”. Rozpoczęła się budowa kompromisu. Sama opozycja nie spodziewała się nawet, że liberalizacja nastąpi tak pospiesznie, w końcu nastawiali się na stopniowy demontaż starego systemu. No i stało się! Żywiołowy rozpad dyktatury, a do władzy dobija statek z kapitanem Mazowieckim na pokładzie i Polska jest wolna! Wolna i bez puczu!
Czy Polska jest wolna dziś? Co my mamy z Okrągłego Stołu? Patrząc na to co kolejne rządy robią z Polską wypada się zastanowić, czy statek, który wypłynął w 1989 roku na szerokie oceany demokracji, aby na pewno nie jest barką skleconą pospiesznie z bambusa, mało to razy groziło nam już zatonięcie? Wypadałoby wziąć się wreszcie za budowanie konkretnego masztu, bo przecież każda łajba ma granice wytrzymałości i tylko patrzeć, jak woda zacznie się wlewać do środka, jeśli już nie zaczęła.
W końcu z Polski żaden Noe, żeby go Pan Bóg z całym dobytkiem miał ratować podczas wielkiego potopu.
Ciekawe czy polscy Rycerze Okrągłego Stołu z tamtych dni spodziewali się, że ich zdobycze padną łupem politikierów i rzezimieszków, którzy tylko patrzą jak tu się samemu wzbogacić i tną mieczem, tną, tną i tną.
40
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (3)