Jana Rokitę z samolotu Lufthansy wyprowadzili w kajdankach. Bo co zrobił? Bo kapelusza swojego nie pilnował, czy tam płaszcza! Kładzie byle gdzie to mu potem stewardesa przekłada i co: afera na sto tysięcy fajerek i do samolotów tej linii Janka więcej nie wpuszczą. Pewnie zacznie latać Ryanairem. Tylko po co te krzyki były. Od razu, że go tam Niemcy biją. Jak nawet ta stewardesa - toż ona przecież po polsku mówiła. Czyli jaka z niej tam Niemka; wiadomym jest, że na trasach do Polski to prawie same Polaczki latają i zawsze te samoloty ich tak pełne, że nawet instrukcja bezpieczeństwa leci z głośników po polsku, dla pełnego zrozumienia.
Ale Janek instrukcji najwidoczniej nie zrozumiał, może rozmawiał w tym czasie z żoną na jakieś bardzo ważne tematy. Tak po prawdzie to nikt nie wie, co tam rzeczywiście się wydarzyło. Ano dlatego, że krążą nawet słuchy, że do ucha Janka dotarły jakieś wysłane pod jego adresem dziwne, rasistowskie i obraźliwe wyzwiska.
A Nelli co robiła? Stała pewnie i się przyglądała jak jej męża biją. Tak sobie myślę, a paszport dyplomatyczny to nie łaska pokazać. W końcu Lufthansa miała nie byle kogo transportować, a samych państwa szanownych Rokita... i już nie będą na własne życzenie mieli w przyszłości tej przyjemności. Wątpliwej chyba dla nich przyjemności.
I z wczorajszego dnia tylko taka radość płynie, że po słabiutkim meczu Polska Walię pokonała bramką strzeloną w sposób nietypowy przez ni to Polaka, ni Niemca, ni Brazylijczyka – samego Pereiro, znaczy Gereiro... bo nietypowo strzelone bramki, to nasza taka tradycja narodowa.
45
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze