0 obserwujących
3 notki
20k odsłon
1395 odsłon

Niedyskretny urok polexitu

Wykop Skomentuj76

Do UE wchodziliśmy z nadzieją, że pomoże to nam w przyspieszeniu, a nawet wręcz dokonaniu skoku cywilizacyjnego. Oczywiście ważne było też uzyskanie poczucia przynależności do Zachodu Europy, która to przynależność miała gwarantować nam wyrwanie się raz na zawsze spod kurateli wschodniej. Wyobrażenie o tym, dlaczego Unia miała nam to wszystko zagwarantować mieliśmy w ogromnej większości bardzo idealistyczne: przecież powołaliśmy „Solidarność” i pomogliśmy zburzyć mur berliński, więc „nam się to należy”.

Uczciwie trzeba powiedzieć, że Unia do pewnego stopnia wywiązała się z tych oczekiwań, chociaż powody, dla których to zrobiła były tylko w niewielkim stopniu idealistyczne – po prostu „starej” Europie to się bardzo opłaciło. Za grosze przejęła ogromną cześć majątku, na którym po dokonaniu inwestycji zarabiała i zarabia nadal, zlikwidowała konkurencję tam gdzie jej zagrażała, wydrenowała nas w wielu fachowców, choćby lekarzy, przez co mamy np. problemy ze służbą zdrowia. Krótko mówiąc dokonaliśmy skoku cywilizacyjnego, ale cena była wysoka, wręcz na granicy sensowności jej zapłaty. Przypominać to trzeba wobec domagania się przez polityków obecnej opozycji wdzięczności wobec Unii.  

Im dłużej jesteśmy w Unii i im wyraźniej i szybciej Polska, a przede wszystkim polska gospodarka dorasta do poziomu gospodarek „starej” Europy i staje się wobec nich konkurencyjna tym bardziej widać te merkantylne powody, zresztą także w związku z nowymi, ujawniającymi się partykularyzmami, wynikającymi z nie radzenia sobie niektórych z tych gospodarek z wolnym rynkiem i wolną konkurencją. Coraz lepiej widać (bo nawet nie bardzo to ukrywają) , że dla państw „starej” Unii najlepiej byłoby, gdyby Polska, zresztą i cała Europa Środkowa były jak najdłużej z jednej strony rezerwuarem siły roboczej, dającym się drenować z najbardziej wartościowych jednostek, a z drugiej rynkiem zbytu dla towarów wyprodukowanych przez kraje „starej” Unii, często tych gorszych jakościowo, ale już nie koniecznie cenowo. 

Jednak cześć nas, Polaków w swojej naiwności nadal sądzi, a inna cześć, ta najbardziej cyniczna totalna opozycja dla swoich partykularnych interesów bardzo stara się podtrzymać ten osąd, że Unia to nadal idealistyczna organizacja państw, której jedynym celem jest powszechny dobrobyt i ogólna szczęśliwość wszystkich obywateli, jednakowo we wszystkich państwach Unii. Pałką na kwestionujących ten osąd są bliżej nie zdefiniowane „wartości europejskie” , które mają tą powszechną szczęśliwość jakoby zapewnić, a tak naprawdę są bardzo skutecznym narzędziem podporządkowywania sobie państw „nowej Unii” tym „starym”, nawet wbrew zawartym traktatom.  

Jest wręcz oczywiste, że każdy polski rząd, który będzie wzmacniał konkurencyjną pozycję naszej gospodarki wobec takich krajów jak Niemcy, Francja, czy Belgia będzie tępiony na wszelkie sposoby i każda okazja będzie dobra by mu przyłożyć. Bardzo dobrze nadaje się do tego to, że nasz rząd jest konserwatywny. Świetnie wie o tym totalna opozycja stosując szantaż wobec Polaków popierających rząd , grożąc polexitem, a co najmniej karami, za nie poddawanie się woli Brukseli, licząc że w efekcie tego szantażu przestraszeni Polacy oddadzą jej władzę.  

No to pomyślmy na spokojnie, czy rzeczywiście Polsce, w razie polexitu grozi Armagedon?  Co mogłoby go spowodować? – niewątpliwie totalna blokada granic (wyrzucenie z Schengen), deportacja Polaków, zaniechanie jakiejkolwiek współpracy gospodarczej i każdej innej, wycofanie wszystkich firm z unijnym kapitałem z Polski.

Czy ktokolwiek, poza skrajnymi totalnymi oszołomami wierzy w taki scenariusz? Czy tysiące unijnych firm, które zainwestowały w Polsce i doją ten nasz wspaniały kraj nie zaprotestowałyby? Niedoceniamy, w jak dużym stopniu nasza gospodarka została powiązana z gospodarkami innych krajów unijnych, przede wszystkim oczywiście z gospodarką Niemiec. I to jest nasza najlepsza polisa ubezpieczeniowa, gdyby ktokolwiek miał zamiar wcielić w życie pomysł polexitu w opisanej wersji hard. Więc gwarantuje też soft polexit, którego podstawowym warunkiem jest wyciągnięcie wniosków z brexitu i zawarcie umów z Unią o współpracy gospodarczej i każdej innej PRZED ostatecznym wyjściem Polski z UE.  

Współpraca Polski z Unią po polexicie powinna obejmować dwa obszary, które tak naprawdę są dla nas tylko ważne: przede wszystkim swobodną wymianę gospodarczą (towary i usługi oraz możliwość inwestowania nawzajem na swoich terytoriach), a także swobodę podróżowania i przebywania na terenie Unii, czyli Schengen. Mają to niektóre kraje, które do Unii nie należą i sobie chwalą. To że nie będziemy partycypować w unijnym budżecie nie stanowi żadnego problemu, ponieważ także nie będziemy musieli wpłacać do tego budżetu naszej składki – wyjdzie prawie na zero, a może nawet na plus, skoro - jak czytam - mamy być, czy nawet jesteśmy już płatnikiem netto. Praktycznie to będzie korzyść, bo zniknie narzędzie szantażu politycznego Unii wobec Polski, bardzo podobne do tego, jak Rosja traktuje dostawy gazu. 

Polexit ma swój, wręcz niedyskretny urok, a największym plusem byłoby odzyskanie znacznej części (pełna w dzisiejszym świecie nie jest możliwa) suwerenności. Nasza gospodarka jest już na tyle rozwinięta, jesteśmy na tyle dużym partnerem dla pozostałych państw Unii, że dla obu stron korzystna będzie dalsza współpraca gospodarcza, w oparciu o zawarte, nowe umowy które moim zdaniem mogą nam dawać znacznie więcej „luzu” w kształtowaniu tej współpracy, niż to się ma obecnie, przy praktycznie podległości Brukseli. I tylko wręcz irracjonalny strach większości Polaków stoi temu na przeszkodzie. Irracjonalny, bo wyobrażają sobie wyjście z Unii jako opisany wyżej Armagedon, które to obawy podsyca totalna opozycja, z racjonalnego punktu widzenia kompletnie nieuzasadniony.  

Przy każdej mniejszej i większej okazji obecna totalna opozycja grzmi, że rząd PiS-u „wyprowadza Polskę z Unii” , kompletnie nie zdając sobie sprawy, że to jej działania podsycają nastroje antyunijne – wciąż bardzo wielu Polaków pamięta nasze uzależnienie od Moskwy i ma odruch wymiotny na myśl o tym, że Polska ma być teraz zarządzana z Berlina, który tak naprawdę steruje Brukselą. Jeżeli nawet byłoby tak, że PiS „wyprowadza Polskę z Unii” to działanie takie można ocenić jako racjonalne (bo obecna realna Unia, to zupełnie inna Unia, niż sobie wyobrażaliśmy głosując i wstępując do niej, a stopień rozwoju cywilizacyjnego pozwalający na większą samodzielność już osiągnęliśmy), a ja oceniam wręcz jako pożądane. Natomiast działania opozycji, które prowadzą wprost do referendum takiego, jak w Wielkiej Brytanii i z takim samym skutkiem nie da się ocenić inaczej niż jako głupotę, jeżeli intencją jest pozostanie w Unii. Ale oczywiście życzę opozycji wszystkiego najlepszego na tej drodze.  


Wykop Skomentuj76
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka