0 obserwujących
2 notki
18k odsłon
336 odsłon

Jak zmusić Niemców do zapłacenia reparacji?

Wykop Skomentuj13

Obchody wybuchu II WŚ i słowa, które padły podczas nich, zwłaszcza ze strony polskiej ( A. Duda, ale nie tylko),  są dobrą bazą do kontynuowania nacisków na Niemcy w sprawie reparacji za straty materialne i ludzkie spowodowane II wojną światową, przez nie wywołaną. Nie ulega jednak wątpliwości, że to co mówią nasi polscy politycy to presja zbyt słaba, tym bardziej, że w obozie opozycji jest wiele głosów otwarcie przeciwnych podnoszeniu tego tematu. Ta opozycyjna troska o to, by Niemcy nie zapłacili reparacji jest zresztą bardzo dziwna, wręcz zastanawiająca.

Konieczne jest znalezienie przez Polskę sojuszników w tej sprawie i wydaje się, że to całkiem możliwe, jeżeli zaczniemy działać w sposób wyrachowany, zresztą niejako symetrycznie do tego, jak do tematu podchodzą Niemcy.  Trzeba bowiem zadać sobie pytanie, jaką rolę, 75 lat po wojnie, te reparacje moralnie oczywiście słuszne, miałyby spełniać poza zadośćuczynieniem? Otóż powinny one przekonać Niemców , że rozpoczynanie jakichkolwiek awantur (do czego mają skłonność) jest nieopłacalne i może dotkliwie dotknąć budżet ich państwa i finanse ich firm nawet wtedy, gdy wydaje im się, że upływ czasu zatarł konieczność zadośćuczynienia ofiarom tych awantur. A obecnie przyczynianiem się, a nawet wręcz zachętą do takiej awantury jest zasilanie finansowe potencjalnego agresora, poprzez zwiększanie zakupu od niego gazu. Rezygnacja z NS2 powinna być jednym z elementów reparacji i to Polska, a nie Niemcy powinna w tej części Europy być teraz beneficjantem dystrybucji gazu od dostawców spoza Rosji.

Wróćmy jednak do tego jak znaleźć sojuszników i to odpowiednio ciężkiej wagi, takich, których poparcie zmusi Niemców do podjęcia rozmów. Otóż takim sojusznikiem są te same organizacje  żydowskie, którym uległ senat USA, uchwalając „ustawę 447” . Z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością można bowiem przyjąć, że senatorzy z ulgą przegłosują każdą poprawkę, bądź uzupełnienie tej ustawy jeżeli będzie na rękę jej żydowskim promotorom, a jednocześnie będą mogli pochwalić się jej skutecznością wobec Polski.  

  Jak więc uzyskać poparcie organizacji żydowskich w kwestii reparacji? – bardzo prosto: trzeba je po prostu u nich kupić. Najlepiej zawierając mniej, lub bardziej oficjalną umowę, że jakiś procent tych reparacji w żywej gotówce (ile? - to będą bardzo twarde negocjacje) trafi do tych organizacji. Jednocześnie nasz Rząd (lub Sejm, czy też odpowiednio Senat ) powinny zwrócić się do amerykańskiego Senatu z dyplomatyczną prośbą (oczywiście szeroko umotywowaną) o poparcie polskich żądań reparacji od Niemiec w formie np. jakiegoś załącznika, lub uzupełnienia „ustawy 447” Ewentualne poparcie Senatu USA dla reparacji zapewne skłoniłoby również do poparcia Trumpa, czy jego następców (bo sprawa jednak trochę potrwa).  

Formalne uzasadnienie takiej prośby, skierowanej do Senatorów USA jest oczywiste: to wywołana przez Niemcy wojna jest praprzyczyną powstania tego, co Żydzi uważają za „mienie bez spadkowe , które się im należy”. Poza tym jakaś część strat materialnych dotyczy zarówno mienia polskich obywateli narodowości żydowskiej, jak i jak ich wspólnot (gmin), często takiego, które przepadło bezpowrotnie.  

Nie muszę chyba zwracać uwagi na to, że byłoby to włożenie kija w szprychy współpracy niemiecko- izraelskiej, korzystne z naszego polskiego punku widzenia np. w kwestii tzw. „polskiej współodpowiedzialności za Holokaust”. Niewątpliwie takie poparcie przez Senat USA byłoby też korzystnym dla nas przeniesieniem tematu na forum międzynarodowe i bardzo silnym wsparciem naszych roszczeń. Moim zdaniem jest też teraz na to bardzo dobry czas, wobec napięć w stosunkach USA z Niemcami, co - daje Amerykanom okazję pokazania Niemcom, kto tu jednak rządzi. Poza tym jest to moim zdaniem jedyny sposób na wytargowanie od Niemców czegokolwiek w tej sprawie, przy czym słowo „wytargowanie” należy rozumieć raczej dosłownie.  

Być może w ramach tych targów o reparacje należałoby Niemcom zaproponować też uregulowanie naszych roszczeń w naturze: niechby niemieckie firmy za niemieckie budżetowe pieniądze (ale też pieniądze koncernów, które wykorzystywały pracę robotników przymusowych) rozbudowały nam infrastrukturę (np. drogi, linie kolejowe, retencja, elektrownie atomowe) zwłaszcza tą najdroższą, przekazując ją następnie nieodpłatnie Polsce. W gotówce Niemcy powinny rozliczyć się zapewne tylko w części dotyczącej organizacji żydowskich. Taka propozycja powinna osłabić opór niemieckiego rządu – ostatecznie to ich firmy zarobiłyby na budowie naszej, polskiej infrastruktury.

Uprzejmie informuję PT Czytelników, że napisałem tą notkę, ponieważ od dłuższego czasu nie mogę się doczekać na takie – w moim mniemaniu dość oczywiste – rozwiązanie z jednej strony „problemu ustawy 447” a z drugiej dobrego pomysłu na przeniesienie sprawy reparacji na wyższy poziom przez obecny rząd. Może teraz w kampanii przedwyborczej u nas i za chwilę także prezydenckiej w USA (poparcie Polonii!) warto z tą propozycją wystąpić.  


Wykop Skomentuj13
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka