Rozważania Prof. Stanisławskiego nad wyższością Świąt WielkiejNocy nad Świętami Bożego Narodzenia były dobrą zabawą. Ale była to też satyra.
Podobnie rozważania nad wyższością daty 4 czerwca nad datą 11 listopada jako Święta Niepodległości mogą wydać się zabawne, ale...
Obie daty to rocznice wielkich wydarzeń. Wielkość 4 czerwca jest jeszcze niewidoczna bo to wydarzenie widzimy ze zbyt krótkiej perspektywy. Za kilka, kilkanaście lat docenimy je jako wielkie zwycięstwo. Tym bardziej wielkie, że obyło się bez ofiar- wszyscy są zwycięzcami, nawet Jaruzelski i Urban.
Tamto odnowienie Polski okupione było ofiarami i skończyło się dyktaturą, jeżeli uda się Polakom budowa demokracji jeszcze przez kolejne lat 20 będziemy tak dumni z tego osiągnięcia jak być powinniśmy: dogadaliśmy się między sobą, mimo wrodzonej, postszlacheckiej kłótliwości, ruskich na karku i gardzącego nami Zachodu. To jest NASZE WIELKIE ZWYCIĘSTWO!!!
Przy odpowiedniej promocji 4 czerwca zwycięży bo... przypada w ciepłej porze roku!!!


Komentarze
Pokaż komentarze (1)