janpe janpe
47
BLOG

za co nie lubię Wałęsy

janpe janpe Polityka Obserwuj notkę 5

kiedyś, gdy miałem dwadzieścia kilka lat w telewizji widziałem Wojciecha Jaruzelskiego jak w stanie wojennym odwiedzał mój akademik na Zwirki i Wigury. Ja wtedy byłem już rok po studiach (chyba). W każdym razie nie pamiętam abym w tamtych dniach tam przebywał. W telewizji widziałem jak Jaruzelski podaje rękę jednemu ze studentów, a ten ją ściska. Ja znałem tego studenta i jego poglądy na temat Wojtka były jednocznacznie negatywne. Obiecywałem sobie, że nie będę taki jak ten zaprzaniec... i zaparłem się siebie. Głosowałem w stanie wojennym. Chyba nawet dwa razy. Wstyd mi. Nauczyło to mnie pokory. Jestem mały. Wiem to. Można mnie złamać. Nie boję się łamania, ale wiem, że złamać mnie można. Dlatego jeżeli ktoś mi się zwierza to często ostrzegam go, że jeżeli nie musi mi opowiadać sekretów niech tego nie robi.

Skoro jednak uznałem kiedyś Jaruzelskiego za niegodnego uścisku mojej ręki powiem, że myślę podobnie o Wałęsie. Za odmowę uczczenia Kuklińskiego- chociażby. Ale najbardziej jego małość jako przywódcy widać z tej historii o "pomroczności jasnej". Ta historia Wałęsy i jego syna przypomina, wypisz wymaluj, historię Dawida i Absaloma. Biblijny Dawid bardziej kochał rodzinę niż swój naród i niewiele brakowało aby było przyczyną jego kompletnego upadku. "Pomrocznością jasną" Wałęsa udowodnił narodowi, że bardziej kocha rodzinę niż naród, że nie jest przywódcą, a tylko politykiem. Naszczęście naród dostrzegł małość Noblisty.

I to jest kolejny mój powód zmartwienia - brak przywódcy. Obecna wojna Tuska z Kaczyńskimi obnaża małość obu stron. Wprawdzie popieram PO, ale tylko dlatego, że poprzeć lepszego to obowiązek. Niestety lepszy nie oznacza dobry. Kaczyńscy są obrzydliwi. Tuskowi nie mogę wybaczyć poparcia Wałęsy i teraz i w konfikcie z Olszewskim. Zresztą przypadek Olszewskiego to był rzeczywisty konflikt o zasady. Sądzę jednak, że obóz Olszewskiego nie przygotował Narodu do tej walki.

Dzisiejsze ordery wręczane przez Kaczyńskich Walentynowicz czy Gwiazdom są działaniami marketingowymi. Na obchodach 4 lipca żadna ze stron nie uhonorowała tych ludzi, a to świadczy o tym, że nikomu nie chodzi o wartości, które reprezentują te osoby.

My, naród musimy zrozumieć, że działamy w dwóch sferach, dwóch środowiskach społecznych. Jedno to rodzina. Wewnątrz rodziny musimy się tutaj kierować miłością - traktować członków swojej rodziny jak samego siebie. Tę rodzinę wolno nam chronić przed złem z otoczenia w każdy możliwy sposób. Jeżeli zło jej zagraża. Druga sfera to Naród - w tej sferze musimy stosować...miłość. Każdego obywatela, traktować jak siebie samego. Nie czyń drugiemu co tobie nie miłe. Czy to jest możliwe?  Na szczęście te sfery: rodzinna i obywatelska na ogół mijają się. Ale czasami sobie przeszkadzają. Wielkość narodu można mierzyć ilością zwycięstw myślenia obywatelskiego nad rodzinnym. Wałęsa przegrał. Oby tylko on.

janpe
O mnie janpe

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Polityka