KWINTESENCJA czyli politycznie
WIEDZA POLITYCZNA POLAKÓW. Jaki jest jej poziom? Czy jej dynamika zmienia się w zależności od okoliczności politycznych w kraju? Jaka jest pamięć polityczna Polaków? Dlaczego populizm przyciąga jak magnez? Dlaczego mentalnie walczymy z całym światem?
4 obserwujących
104 notki
11k odsłon
  152   1

KURS na CZOŁOWYM zderzeniu

Premier polskiego rządu Mateusz Morawiecki z iście ułańską fantazją i odwagą pokazał Europie środkowy palec. I to jest fakt. "Nie damy się zastraszyć eurobiurokratom" powiedział i przyjął postawę - nie mam waszego płaszcza i co mi zrobicie. Tym samym dał jasno i wyraźnie do zrozumienia, że na niepodległej i dumnej Polsce nikt nie będzie eksperymentował z jej suwerennością.

Na ten temat zdążyło się już wypowiedzieć wielu wybitnych i powiedzieli chyba już wszystko co było do powiedzenia. Ale mnie wciąż coś nie daje spokoju. No bo tak. Jest ogromna organizacja międzynarodowa, do której weszliśmy na mocy rozpisanego referendum. Większość polskich obywateli wyraziła wolę. Nastąpiło ratyfikowanie traktatów. Negocjował je jako premier Jarosława Kaczyński, podpisał prezydent ś.p. Lech Kaczyński.

Nasze członkostwo stało się faktem. Teraz, po drugiej stronie stolika rządowego mamy ministra i prokuratora w jednym, Zbigniewa Ziobrę, z wykształcenia magistra prawa. Obok niego drużyna młodych i gniewnych wiceministrów o podobnym wykształceniu. Zwarty kolektyw z nich. Pan Ziobro góruje nad nimi, bo ma coś bardzo cennego, tytuł ministra konstytucyjnego rządu za łaskawym pozwoleniem swojego mocodawcy.

Uzbrojony w pieczątkę przyklepaną przez prezydenta i w lojalnych podwładnych, p.Ziobro rządzi. Rządzi i rozstawia niektórych po kątach. Rządzi, bo bez niego partia matka nie miałaby większości w Sejmie. I wszystko jasne! Premier Morawiecki pokrzykuje i grozi Unii na terenie Unii, by zadowolić człowieka, który mu w partii zagraża. Zatem tak naprawdę, nasza przyszłość zależy od kłótni dwóch niespełnionych "gniewnych ludzi", który z nich ważniejszy jest.

Jeżeli to do Polaków nie dotrze, jeżeli dalej pozwolą na własne przekupstwo, jeżeli dalej dodrukowywany srebrnik ważniejszy będzie od stabilnej przyszłości, to namacalnie już, nie wirtualnie, zderzymy się ze ścianą. Właściwie, to już jedno zderzenie mamy za sobą. Zderzyły się ze sobą dwie strony tej samej monety. Zwolennicy PiS i przeciwnicy. Jest na ostro. Co widać, słychać i czuć.

Faktem są już jakby dwa społeczeństwa mające każde swoją wizję państwa. Podział jest tak głęboki, że nawet gdy już Kaczyńskiego, Ziobry i Morawieckiego zabraknie, nie odrobimy strat. Trzeba sobie powiedzieć prawdę - zderzenie czołowe stało się faktem. Słowa opozycji, że rządzący kiedyś zostaną za to rozliczeni, na rządzących nie robią wrażenia. Słowa to żadne skutki prawne.

Skutek na rządzących odnoszą odwrotny, jeszcze bardziej ich integruje. Mając taką ewentualną perspektywę, nie mając już nic do stracenia, zrobią wszystko, absolutnie wszystko, urządzą nam nawet Matrix, by tylko utrzymać się przy władzy, tym samym oddalić od siebie czarny scenariusz.

Niestety to nie film jakby niektórzy chcieli. To prawdziwe życie. To prawdziwe państwo, na czele którego stoi niby prezydent, niby premier, niby marszałek Sejmu, którym to państwem dzielnie współrządzi niby Trybunał nie wiem do końca czy Konstytucyjny. To wszystko jest niby, bo podporządkowane jednemu człowiekowi i jego demonom.

Do tego mamy niby opozycję. Niby, bo bardziej niż przedstawienie alternatywy, chce znowu dorwać się do władzy. Jak długo można być anty-PiSem? Jeżeli ktoś na nich zechce zagłosować, to tylko z braku laku. A to za mało, by zastąpić "dobrą zmianę". Nie należy również zapominać, że sami Polacy to tacy niby obywatele. Ponad połowa siedzi w domach na czterech literach, zamiast je ruszyć i pójść raz na cztery lata zagłosować.

A te niby poparcie dla członkostwa w UE? Pablovsky przytacza sondaż z pytaniem czy Polska powinna być w Unii? Z odpowiedzi Polaków wynika, że ponad 80% było na tak. Jednocześnie tyle samo Polaków ma uważać, że Polska Konstytucja powinna być nad UE. To dopiero pomieszanie z poplątaniem. Nie nadążam już za życzeniami rodaków. Nie można zjeść ciastka i nadal je mieć.

Czy na pewno wiemy czego chcemy? Nie czego chce jeden człowiek, tylko czego MY chcemy. Na razie do UE podchodzimy jak do jeża. Podobnie traktujemy przykazania jak np. to - "nie czyń bliźniemu co tobie niemiłe". Czy na pewno je przestrzegamy? Zasady i wartości zawsze były naszą piętą Achillesową. Silniejsze od nas jest postępowanie na opak, wbrew zasadom.

Dla większości z nas to tylko słowa, szerokim łukiem omijające praktykę. Wstyd. Cokolwiek nam się wydarza, patrzymy na to jednokierunkowo. Bardzo wygodne. Taką na dzisiaj mamy Polskę Prawa i Sprawiedliwości. Wszyscy, każda ze stron, popełniamy wobec siebie samych, grzech śmiertelny, mówiąc MY. Nie, to żadne MY. To Jarosław Kaczyński i jego Prawo i Sprawiedliwość i jego próba zagarnięcia Polski. Z całym dobrodziejstwem inwentarza.

Jedzie po bandzie i nie cofnie się. W życiu. Przed nikim. No, może boi się tylko jednego, że zwolennicy i wyznawcy PiS z jakiegoś powodu mogą zmienić zdanie. Musi pilnować tego co mówi. A słowa mają moc. I padają na podatny grunt. Tak więc gdyby nawet sam nie chciał polexitu, to i tak swoją propagandą rozpędził antyunijne koło. Coś jak D. Cameron w Wielkiej Brytanii. Może się jeszcze zdziwić.

Na bazie tej bezkompromisowej, antyunijnej nawalanki propagandowej, JUŻ wykształcił się w Polsce elektorat, który gdy zabraknie Kaczyńskiego, na czele z eurosceptykiem Ziobro, razem wykorzystają do krwi ostatniej swoją szansę. Czy będzie się to panu Ziobro podobać czy nie, jako jedyny chyba będzie realizował testament polityczny po swoim szefie. Demony Kaczyńskiego przejdą na Ziobro.

Opozycja, jaka nie jest, ma orzech do zgryzienia. Nie zazdroszczę. Dzisiaj spór między "gigantami" polityki polskiej ma akcent antyeuropejski. Jest zażarty i nie zapowiada końca. Gdy kurz opadnie, znajdzie się kolejny problem, by podtrzymać różnice. By naród dalej był podzielony. Tak mamy, wciąż szukamy konfliktów. Gdy zabraknie wroga zewnętrznego, znajdujemy własnego, tu na miejscu.

Co jeszcze może się zdarzyć? Pytam, bo wiem, że dzisiejsze społeczne czołowe zderzenie" ma wielką szansę" stać się jeszcze bardziej drastyczną figurą dla Polski. Historia będzie miała co robić.

Lubię to! Skomentuj16 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale