KWINTESENCJA czyli politycznie
WIEDZA POLITYCZNA POLAKÓW. Jaki jest jej poziom? Czy jej dynamika zmienia się w zależności od okoliczności politycznych w kraju? Jaka jest pamięć polityczna Polaków? Dlaczego populizm przyciąga jak magnez? Dlaczego mentalnie walczymy z całym światem?
5 obserwujących
138 notek
15k odsłon
  61   0

A WIĘC co z tą LEWICĄ?

Od dłuższego czasu Lewica szuka dla siebie miejsca w polskiej polityce. Na razie z marnym skutkiem. Nikt do tej pory nie powiedział też tej partii - SPRAWDZAM mimo, że ostatnim jej osiągnięciem było połączenie się z Wiosną i Razem i mimo pięknych haseł jakimi nas epatowała. Nawet to, że "trzy partie, trzy pokolenia, jedna koalicja", mająca stanowić "realną alternatywę dla POPiS” nikogo nie skusiła, by zweryfikować to, co zostało zapowiedziane. Niby słowa mają swoją moc. Jednak w przypadku Lewicy ta opowieść nie skończyła się tak obiecująco, jak oczekiwano. Trzeba jednak zaznaczyć, że po czterech latach przerwy, Lewica wróciła samodzielnie do Sejmu ku zaskoczeniu wielu.

Nie wątpię, że szeregi Lewicy zasilają ludzie, którzy po prostu chcą dobrze. Tego odmówić im nie można. Jednak czas jaki poświęcają obecnym w polityce tematom, nakierowanym na prostego pod wieloma względami człowieka, który miałby być wyborcą Lewicy, albo jego samego nie interesują dzisiaj, albo to dla samej Lewicy nie ten adres. Niestety, podczas wieloletniej nieobecności tego ugrupowania na scenie politycznej, doskonale swoją szansę wykorzystała partia rządząca. Można by rzec, że całkowicie zgarnęła tę część społeczeństwa sprzed nosa Lewicy. No i ze względu na upływ czasu i na nowe propozycje PiS, oczekiwania tego elektoratu zmieniły się.

Nie zapominajmy, że ta grupa społeczna wierna jest swoim interesom klasowym i również zainteresowana programem obyczajowym. Jednak ewoluowała. Interesy świata pracowniczego, świata feministek, świata ekologii czy świata innych odmienności, nie są jej obce. Czy na tyle, by lewicowy populizm pogodził te wszystkie interesy na przekór prawicowemu populizmowi, który już zdążył swoimi prezentami "zdeprawować" tych właśnie wyborców? Historia udowadnia, że raczej nie jest to możliwe. Dlaczego? Ponieważ elektorat głosujący niegdyś na Socjaldemokrację, nie jest zainteresowany sprawami środowisk o zabarwieniu seksualnym, nie jest zainteresowany dalszym obdarowywaniem Kościoła.

Ten elektorat głosuje dzisiaj na PiS, przesiąknięte wprawdzie ideologiami i tematami światopoglądowymi, jednak oprócz tego opowiada o zmianach gospodarczych poprawiających byt tego elektoratu. I nie poprzestaje na tym. Sowicie rzuca groszem i obiecuje następne rozwiązania, co sprawia, że to daje partii rządzącej - poparcie. Lewica nieodwracalnie i ze szkodą straciła wiele lat, co skwapliwie wykorzystał PiS, który teraz jest partią cieszącą się zaufaniem zwykłego pracownika. Podczas pierwszych rządów w latach 2005-7 PiS m.in. obiecało obniżenie wieku emerytalnego, zasiłek socjalny w kwocie 500 zł na drugie dziecko. Obietnice zostały spełnione.

Z jakiego powodu elektorat ten miałby zaufać dzisiejszej Lewicy? Co innego, ciekawszego i bardziej opłacalnego, jako alternatywę, ma w zanadrzu Lewica? Przecież jej elektorat jest jednym z najbardziej proeuropejskich, z drugiej strony negatywnie nastawionym do polskiego Kościoła katolickiego. Popiera liberalny wymiar ustawy antyaborcyjnej, podpisuje się pod zalegalizowaniem związków partnerskich. To aspekty łączące. Jednak próżno szukać tu chęci, by zasypać nierówności społeczne. Próżno szukać wiary w lepsze i bardziej sprawiedliwe państwo. A postulaty prospołeczne nakierowane są raczej na średnioklasowego miejskiego wyborcę.

A co z energią wytwarzaną w oparciu o węgiel, kosztem pracowników innych likwidowanych branż? Co z progresywnymi podatkami? Co ze Służbą Zdrowia? Co z lepszą publiczną komunikacją? Co z innymi sprawami obywateli, nie mieszkających w miastach, mających słabszy dostęp do dobrej edukacji? Czy dla Lewicy najważniejszy jest problemem religii w szkołach? Czemu z całego swojego programu, Lewica wybrała tylko tych kilka? Jako najważniejsze? Są przecież inne sprawy żywotnie interesujące lewicową część społeczeństwa. Na przykład podatki. Pokazuje to, jak łatwo być radykalnym w słowach. Czyny, to inna bajka.

To, co dzisiaj głosi polska Lewica, to "baśnie z tysiąca i jednej nocy". Ponieważ nie ma tu ani słowa o tym, skąd wziąć na to pieniądze. Jaki pomysł ma Lewica na zwiększenie zaplecza Służby Zdrowia? Jaki pomysł na podatki? A co z podatkiem medialnym? Co Lewica ma do powiedzenia grupom wykluczonym poza system? Te obietnice to świat fantazji, realna polityka to wyzwanie. W którą stronę Lewica nie spojrzy, teren dawno już został zagospodarowany przez PiS. O czym świadczą wysokie wyniki sondaży. Dlaczego ludzie odrzuceni nie interesują tej partii? Dlaczego nie rozmawia ona np. z rolnikami?

Przecież powinna opowiadać się po stronie najsłabszych. Nie robi tego. Takich tematów nie ma w orbicie zainteresowań lewicowców. Jakże wygodniej głosić swoje opowieści w świetle kamer, albo drukować je w "Wyborczej". No cóż, zero wysiłku, ale też zero wyników. Dla mnie "lewicowanie" to taka subkultura, okazja do przyjacielskich spotkań, udział w tęczowych mini marszach czy innych manifestacjach. "Lewicowanie" to nie polityka, to jakby forma stowarzyszenia dyskusyjnego, którego ulubioną formą jest moralizowanie i osądzanie innych. Co jest zajęciem totalnie bezproduktywnym. Dla polskiej polityki nieistotnym.

Lubię to! Skomentuj2 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale