KWINTESENCJA czyli politycznie
WIEDZA POLITYCZNA POLAKÓW. Jaki jest jej poziom? Czy jej dynamika zmienia się w zależności od okoliczności politycznych w kraju? Jaka jest pamięć polityczna Polaków? Dlaczego populizm przyciąga jak magnez? Dlaczego mentalnie walczymy z całym światem?
5 obserwujących
138 notek
15k odsłon
  164   2

POLSKI KOŚCIÓŁ KATOLICKI... domaga się...

Historia polskiego kościoła katolickiego chyba nie ma sobie równych. Jest niesamowicie burzliwa, wypełniona hekatombą ofiar w dosłownym tego słowa znaczeniu, naznaczona wzlotami i spektakularnymi upadkami - jednak dalej trwa w najlepsze. Biorąc pod uwagę fakt, że Polska przedwojenna tylko w 2/3 była polska i katolicka, że była krajem wielonarodowym, a co za tym idzie - wielowyznaniowym, kościół miał co robić. Jednak zamiast bronić prześladowane z różnych stron polskie społeczeństwo, splamił się patrząc nazbyt często w stronę pruskich i austriackich zaborców. Ba, nawet (o zgrozo) nakłaniał Polaków do przymusowej germanizacji w XX wieku.

Między innymi stąd wziął się w Polsce międzywojennej nurt antyklerykalny, reprezentowany między innymi przez Józefa Piłsudskiego. Idźmy dalej. Kościół bez wstydu, wręcz wykorzystywał autorytet moralny tak w czasach komunizmu, jak i współcześnie po to, by egoistycznie "zabezpieczyć swój instytucjonalny dostęp do państwa". I ma ten dostęp. Do polityki, do państwa i niestety do jego finansów. Jest obok aktualnej władzy, głównym graczem na polskiej scenie politycznej i publicznej, co jest widoczne poprzez wciąż żywe zainteresowanie mediów jego wszechobecną działalnością. Opinii publicznej również.

Jednak za kościelno-politycznymi drzwiami, z dala od ciekawskich oczu, w ciszy i w atmosferze konkretnych rozmów, rozgrywa się właściwy spektakl. Tak zwana działalność zakulisowa kościoła, po mistrzowsku opanowana przez hierarchię co daje jej wielkie korzyści np. wzmacniając politycznie i stawiając ją na równi z rządzącymi. Słynny sojusz tronu z ołtarzem w Polsce ma się znakomicie. Za sprawą przychylności pisowskiej władzy, polska hierarchia odnosi ogromne polityczne zyski, wykorzystując swoje wpływy na cichych/ tajnych spotkaniach, mających miejsce bardziej na zapleczu polskiego parlamentu.

Nie można hierarchom odmówić kilku zalet - sprytu, dyplomatycznej zręczności i zdolności doprowadzania swoich spraw do pomyślnego zakończenia. Poprzez zręczne tworzenie mitu Polaka katolika, Kościół zyskał w Polsce miano obrońcy społeczeństwa, interesu narodowego, kulturowego i historycznego dziedzictwa kraju. To potężne narzędzie, skutecznie trzymające wiernych przy sobie przez lata. Przypomnę - przedstawiciele polskiego kościoła byli obecni, jako autorytet właśnie, nawet przy rozmowach Okrągłego Stołu w 1989 roku. Ten polityczny afrodyzjak. Powyższą zdolność kościół wyłącznie zawdzięcza swojej historycznej roli w obronie narodu, przez co jako autorytet moralny błyszczał całe wieki.

Kościół Katolicki w Polsce nieprzerwanie domaga się szacunku, stawiając go na równi z uległością. Domaga się tolerancji dla swojej jakże agresywnej walki z „grzechem”. Domaga się zrozumienia w likwidowaniu wszelkich odmienności. Kościół polski nie rozumie, dlaczego szacunek i tolerancja nie są odbierane przez wiernych tak, jakby tego chciał. Przedstawia krytykę i wymierzone w niego działania, jako objaw niezrozumienia, a nawet nienawiści. Mimo, że wiele z tych działań balansuje, bądź przekracza prawo. Hierarchowie, w związku z tym, otwartym tekstem zarzucają "niewiernym", chęć wymazania kościelnej instytucji z życia obywateli. A przecież kościół jest jedynym źródłem moralności. Jedynym. Nieprawdaż?

Ci, którzy atakują katolików, wg przedstawicieli kościoła, sami są nietolerancyjni, są degeneratami nierozumiejącymi potrzeby misji. Nie rozumiejącymi co znaczy szacunek wobec bliźnich. Taka jest katolicka wersja. Opowieść bardzo mocno zakłamana, przypisująca "niewiernym" fałszywe intencje. Jednak zatrzymująca dla siebie kwintesencję misji. Kościół, wpatrzony we własną narrację zapomniał, że szacunek, tolerancja, poszanowanie swobód i wolności, to nie absolutyzm. Polskiej hierarchii coś się pomyliło. Szacunek, wszelkie wolności i tolerancja nie oznaczają zgody na arogancję, bezczelność, naganną krytykę, czy obelgi, skierowane ku buntującym się przeciwko narzuconej doktrynie kościelnej.

Odkąd pamiętam, mówiło się o zjawisku wzajemności, która w każdej dziedzinie działa w OBIE STRONY! Dotyczy to szacunku, wolności, tolerancji i czegoś takiego jak np. poszanowanie PRAWA. Jeżeli to zjawisko nie występuje, to znaczy że nie działa. W ogóle. Kościół chce np. by wszelkie symbole katolicyzmu, z infrastrukturą i zasobem ludzkim, były traktowane z należnym szacunkiem. OK szanowny kościele! Pełna zgoda! Jednak tylko wtedy, gdy sam kościół, poprzez zachowania swoich pracowników, będzie szanował wszystko i wszystkich. To właśnie jest ta wzajemność. Ot i cała tajemnica. W przedszkolu maluchy już o tym wiedzą.

Ludzie kościoła (nie wszyscy, są wyjątki) uważają, że mają pełne prawo ubliżać innym, w niewybredny sposób, że mają prawo odmawiać człowieczeństwa ateistom, ludziom o odmiennej proweniencji seksualnej, dzieciom z in vitro, że mają prawo etykietowania, stosując nazewnictwo np. "antypolak" czy "lewak". Hierarcha polski wlicza na poczet swojej misji negowanie podstawowych praw człowieka w sprawie wyrażania poglądów, równego traktowania bez względu kto kim jest, swobody wyboru wyznania. Hierarcha polski posuwa się nawet do wyznaczania miejsca w społeczeństwie. Czy to jest szacunek? Tolerancja?

Lubię to! Skomentuj12 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale