KWINTESENCJA czyli politycznie
WIEDZA POLITYCZNA POLAKÓW. Jaki jest jej poziom? Czy jej dynamika zmienia się w zależności od okoliczności politycznych w kraju? Jaka jest pamięć polityczna Polaków? Dlaczego populizm przyciąga jak magnez? Dlaczego mentalnie walczymy z całym światem?
5 obserwujących
138 notek
15k odsłon
  73   0

OBYWATELSKA (nie)dojrzałość

PiS cały czas wypiera się, że polexitu nie będzie. Jednak, na przekór nie wiadomo komu, robi wszystko, aby ten fakt dokonał się. Dla polityków Zjednoczonej Prawicy, szczególnie dla polityków Solidarnej Polski, członkostwo w UE to najgorsza rzecz jaka spotkała Polskę. Zatem wszelkimi dostępnymi im środkami starają się, by do tego doprowadzić poprzez nie wykonywanie wyroków TSUE i ETPC. Poprzez kwestionowanie wyższości Prawa unijnego nad Prawem polskim. Rządzący w tej sprawie kierują się filozofią - co innego mówić, a co innego robić. Taką to sobie wymyślili strategię. W takim postępowaniu nie mają żadnego oporu. Dla wyborcy i obywatela to norma.

Jeszcze przed aktem przystąpienia Polski do UE (2003r.), PiS i przyjazne mu środowiska wraz z polskim kościołem katolickim, wyrażały swoją niechęć do tego pomysłu. Akt ten miał być sprzeczny z ich zapatrywaniami i wręcz planami, by z Polski zrobić państwo o zabarwieniu autorytarnym i wyznaniowym. W pełni tego słowa znaczeniu. Prawicowa propaganda ze skóry wychodziła, by przy pomocy nie tylko haseł, głosić, jakim to śmiertelnym zagrożeniem byłoby dla Polski jej członkostwo w Unii. Tym zagrożeniem miała być utrata suwerenności, zniszczenie gospodarki, upadek moralny i laicyzacja. Kościół również miał w tym swój cel mimo, że z wielką ostrożnością poparł wejście Polski do Unii.

Popierając, Episkopat mocno liczył na spowolnienie, oddalenie w czasie, procesu odchodzenia od kościoła w całej Zachodniej Europie, liczył też na odwrócenie trendu eliminacji roli religii w społeczeństwie. Od 2003 roku w tej kwestii praktycznie nic się nie zmieniło. Kaczyński i jego ludzie popadając w coraz większą obłudę, odwracają kota ogonem twierdząc, że to Unia jest dzisiaj inna niż ta, do której Polska wstępowała. Może pisowski "ciemny lud" ma krótką pamięć, na co liczy władza, jednak fakty, to FAKTY. Nie ma takiej siły, by je podważyła. Są nagrania, twarde wówczas wypowiedzi i faktyczne okoliczności, w jakich wprowadzano ten akt w życie.

Władza próbuje dzisiaj nam wmówić, że "tamta" Unia z 2003 roku nie stawiała na praworządność, na równość wszystkich wobec Prawa, tolerancję, na szacunek dla mniejszości. "Tamta" Unia podobno nikomu nie pozwalała na swobodne wyznawanie tych wartości. "Tamta" Unia była inna. Ideologicznie, prawnie, światopoglądowo, a nawet politycznie. Jedyny powód, dla którego władza toleruje pozostanie w szeregach członków wspólnoty, to pieniądze. Powód jakże przyziemny i oczywisty. Władza musi się też liczyć z opinią publiczną, która w 80% nie życzy sobie jakichkolwiek zmian. Musi, ale jednocześnie obrzydza korzyści takiego "dealu".

Rzucając oskarżenia, że UE to szkodnik dla interesów Polski. Interesów Polski, zapytam, czy raczej interesów tej władzy? Z drugiej strony, by nie stracić swoich zwolenników, pokrętnie wmawia im, że polexitu nie ma w planach. Wobec kwestii samego poparcia dla UE przez polskie społeczeństwo, stanowisko Zjednoczonej Prawicy zdroworozsądkowo wydaje się, że stoi na przegranej pozycji. Jednak gdy mamy do czynienia z tą władzą, nic nie wydaje się oczywiste. Latami wciskane kłamstwa czynią swoje. Zaczyna się powtarzać casus Brytyjczyków. Notowana jest powolna, ale jednak, tendencja rosnąca zwolenników wyjścia z Unii, mimo bardzo silnego przywiązania do wartości jakie sobą niesie.

Warto bliżej przyjrzeć się nam samym. Naszym zachowaniom odnośnie popierania kogokolwiek i czegokolwiek. Sondaże pokazują naszą chwiejność i nasze niezdecydowanie. Jak choćby w przypadku dużego poparcia dla prezydenta A.Dudy czy premiera M.Morawieckiego. Mimo tego, że doskonale nam wiadomo iż pierwszy to marionetka Kaczyńskiego, a drugiemu nadano za "coś" ksywkę "Pinokio". Sondaże pokazują nasze jakże odmienne opinie co do władzy, w kwestii wielu kompromitujących ją afer defraudacyjno-korupcyjnych. W kwestii nepotyzmu, czy wybitnie notorycznego łamania prawa. Na Polaków one nie działają. PiS wciąż cieszy się największym poparciem obywateli.

Jak to wytłumaczyć? Może tak, że przez wiele lat żyliśmy za tzw. "żelazną kurtyną"? Dlatego zdążyliśmy się przyzwyczaić do swego rodzaju zniewolenia, do autorytarnych rządów i braku edukacji. Obywatelskiej edukacji, żeby było jasne. Nie mamy jej we krwi. Tak naprawdę, obywatelskość jest nam obca. Świadczy o tym np. tak mały procent naszego uczestnictwa w wyborach. Jakichkolwiek bądź. jedni powiedzą, że frekwencja znacznie się poprawia, ale wg mnie to sinusoida. Jeszcze nie dojrzeliśmy do swoich obowiązków jako obywatele i jako grupa społeczna. Jesteśmy podejrzliwymi, emocjonalnymi egoistami. Po swojemu widzimy świat i tylko po swojemu go interpretujemy.

Dlatego tak po mistrzowsku władza nami manipuluje. Jesteśmy na manipulacje bardzo podatni. Łatwo na nas wpływać. Cokolwiek oceniamy przez pryzmat własnych indywidualnych korzyści. Nie potrafimy i nie chce nam się cokolwiek analizować. Za dużo z tym roboty. Jesteśmy też zbyt przywiązani do tego co nam dobrze znane. Obce dla nas nie istnieje. A nasze silne poczucie swoich wartości moralnych, na stałe wręcz zakorzenionych w naszej kulturze, stawia nas samych w naszych oczach jako najmądrzejszych. Z taką postawą jaką każdego dnia lansujemy, nic nam nie pomoże. Nie zmienimy się, bo tak jest nam wygodnie i bezpiecznie. Nasza krótkowzroczność i niezdecydowanie, gubią nas.

Lubię to! Skomentuj1 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale