KWINTESENCJA czyli politycznie
WIEDZA POLITYCZNA POLAKÓW. Jaki jest jej poziom? Czy jej dynamika zmienia się w zależności od okoliczności politycznych w kraju? Jaka jest pamięć polityczna Polaków? Dlaczego populizm przyciąga jak magnez? Dlaczego mentalnie walczymy z całym światem?
5 obserwujących
138 notek
15k odsłon
  73   0

"Polski Ład" - taka piękna katastrofa

Legislacyjna sprawność każdej ekipy rządzącej zawsze miała wiele do życzenia. Mimo upływu lat, żadna z nich nie nauczyła się na tyle tej sztuki, by korzyści z wprowadzanych zmian czy to w sferze gospodarczej czy innej, miały pozytywny i oczekiwany wpływ na prawidłowy rozwój kraju. By, jako wykwit pracy rządzących, nie były kolejną kłodą rzucaną Polakom pod nogi. Próżne marzenia. Odkąd pamiętam, do takich legislacyjnych gmerań miały ciągoty każde ekipy, którym wydawało się, że robią dobrze Polakom. Jak im wychodziło? Byli skuteczni, a jakże, ale w tworzeniu bubli utrudniającym życie obywatelom. Wciąż podnoszone ceny towarów, wciąż dodawane kolejne podatki, wciąż utrudnianie życia przedsiębiorcom praktycznie pod każdym względem - taką mamy rzeczywistość.

Z "Polskim Ładem" jest podobnie. Można by rzec, że to swego rodzaju "wybrakowany towar" rzucony Polakom w twarz przez władzę. Nie zdążył dobrze wejść w życie, a już Morawiecki musiał tłumaczyć się z licznych błędów. Błędów, które natychmiast dotknęły emerytów, nauczycieli czy służby mundurowe. Tak na początek. Później było tylko gorzej. Okazało się, że projekt ten, to w całości na siłę wprowadzony bubel, który szczególnie dotknął swymi mackami prawo podatkowe, a które i tak było już nieźle zagmatwane. Teraz to kocioł gęstej smoły, w której taplają się bezskutecznie sami doradcy w tej dziedzinie i inni księgowi firm.

Doradcy i księgowi to grupa zawodowa, jedna z nielicznych, która skorzysta na tym bałaganie tylko dlatego, że Morawiecki ze swoim pomysłem, nie rozpoznając do końca tak trudnego tematu, rzucił się z nim na zbyt głęboką wodę. Ta władza pobiła na głowę wszystkie poprzednie w dziele niszczenia. Wyciska bowiem wszystkie żywotne soki z Polski. Nie można powiedzieć, że to wypadek przy pracy, ten bubel. Mam nieodparte wrażenie, że to zamierzona katastrofa, która cudem odbiła się rykoszetem na wizerunku samej władzy. Ustawa 500+, obniżony wiek emerytalny i dodatkowe emerytury - to była łatwizna, prościzna legislacyjna.

Inne projekty i pomysły, bardziej w swej konstrukcji złożone i wymagające czasu, większej precyzyjności w "obsłudze", zostały zlekceważone. I te projekty stały się dla władzy jakże "pięknymi" katastrofami, niestety bijącymi w pomyślność kraju. Czy można się temu dziwić? Niekoniecznie. Ponieważ to pokazuje, jaką krótką ławkę ekspertów i znawców tematu posiada aktualna władza. To są bardzo ważne ograniczenia w sytuacji, kiedy chce się gmerać w strategicznych dla państwa sprawach, o których samemu nie ma się pojęcia. Przykładem tu niech będzie złotousty dla władzy Waldemar Paruch, dla niepoznaki zwany profesorem (tej miary profesorów nie brak w otoczeniu PiS).

Który to niezwykle medialny profesor, do ucha prezesa czujnie wkłada frazesy o zdolnościach i preferencyjności wyborczej Polaków, zwanych dalej nie obywatelami, a wyborcami. Jedni są za władzą, inni przeciw władzy. Obowiązkiem władzy, wg pana Parucha, jest zabieganie o tych pierwszych, których regularnie trzeba nagradzać za lojalność i wierność. Reszta nie jest potrzebna. Jednak polskie społeczeństwo to żywa państwowa komórka. Nie da się nią sterować tak, jak się chce, choćby z tego względu, że ta komórka też ma swoje interesy, niekoniecznie zbieżne z interesami władzy. Władza, skupiona na sobie nie chce tego zauważać, co się szybko na niej mści.

Wychodzące na światło dzienne błędy, legislacyjne niechlujstwo, jakieś niby ratujące sytuację wstawki premiera w stylu "tarcz" ochronnych - wszystko po to, by ratować słupki sondażowe. Tylko po to. Czy w taki sposób zdobywa się zaufanie wyborców? Zasady zarządzania Państwem są podobne do zasad, jakimi zarządza się przedsiębiorstwem. By przedsiębiorstwo miało się dobrze, musza się mieć dobrze zatrudnieni w nim pracownicy. I analogicznie - by Państwo miało się dobrze, jego obywatele muszą czuć się w nim bezpiecznie pod każdym względem. Bogoojczyźniane hasła nie zapełnią im kieszeni. Historyjki o suwerenności nie napełnią pustych talerzy.

By Państwo miało się dobrze, muszą nim zarządzać nie fajtłapy, a fachowcy z prawdziwego zdarzenia. Co dalej z "Polskim Ładem"? Czas pokaże. Jednak już pierwsze reakcje społeczne wskazywały, że to nikomu niepotrzebny problem. Wciąż popełniamy ten sam błąd. I Polacy i politycy. Chcemy naprawiać "coś", co się sprawdza. Po co, do jasnej ciasnej? Ot tak, dla sportu? Bo się nudzimy? Jak się nudzisz jeden z drugim, to znajdź sobie pożyteczniejsze od nudy, zajęcie. To proste jak budowa cepa. Na początku stycznia rządzący chwalili się, że "Polski Ład" popiera ok. 48% społeczeństwa. Tylko, że te wyniki pokazują polityczną zależność pewnej grupy społecznej, a nie jej osobiste znawstwo tematu.

Lubię to! Skomentuj3 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale