KWINTESENCJA czyli politycznie
WIEDZA POLITYCZNA POLAKÓW. Jaki jest jej poziom? Czy jej dynamika zmienia się w zależności od okoliczności politycznych w kraju? Jaka jest pamięć polityczna Polaków? Dlaczego populizm przyciąga jak magnez? Dlaczego mentalnie walczymy z całym światem?
5 obserwujących
138 notek
15k odsłon
  116   0

WIZERUNEK ... i inne takie

Postawa trwania w skrajnym kłamstwie i lansowanie do bólu skrajnej bezczelności, to dewiza partii PiS i jej członków. Tych z pierwszej politycznej ligi i tych, co dali się wciągnąć w taki proceder i trwają lojalnie w nim do końca. Jakiego końca? Przyszłość pokaże. Bowiem, skoro jest początek "czegoś", to jest i tego "czegoś", koniec. Tak już zazwyczaj bywa, że tego rodzaju system, którego bazą m.in. są skrajne kłamstwa i skrajna bezczelność ludzi sprawujących władzę, długo nie potrwa. Polityka PiSu trwa na takich kłamstwach i na takiej bezczelności od początku zdobycia władzy. Szybko ten rząd pokazał co potrafi, na co go stać i czego nie boi się robić.

Nie bał się przeprowadzania nocnych głosowań np. sławetnego głosowania w Sali Kolumnowej. Nie bał się wielokrotnych głosowań tej samej sprawy, aż pisowe będzie na wierzchu. Wielokrotnej wymiany ministrów i innych urzędników, aż znajdzie się takich, którzy nie będą się bać tańczyć tak, jak im grać będzie naczelnik. Którzy nie będą się bać żyrować własnymi nazwiskami, każdego pomysłu, nawet tego najgłupszego. Kłamstwa i bezczelność PiS, to norma, mająca pomóc w utrzymaniu jak najdłużej władzy. Kłamstwa i bezczelność stały się WIZERUNKIEM tej władzy. Jednocześnie stały się ciężarem, prowadzącym do kresu tej władzy.

Kiedyś pisałam, że PRAWDA nie zwycięży z PiSem tak długo, jak długo ta partia będzie rządzić. Jednak w świetle coraz bardziej drastycznych wydarzeń sądzę, że PRAWDA stając w konfrontacji z patologia tej władzy, nie mając innego wyjścia, zwycięży. Tak, prędzej czy później, zwycięży. Ponieważ nie można wciąż w nieskończoność tylko kłamać i być bezczelnym. Społeczeństwo w końcu połapie się, zacznie myśleć, zacznie reagować i stawiać opór. Zatem, zacznie zmieniać wokół siebie rzeczywistość. Co w końcu wpłynie na samą władzę. Zmienność rzeczywistości zachodząca nie pomyśli rządzących, zacznie ich osłabiać i zacznie wreszcie wykazywać minusy.

Tak się już stało. Zmienność rzeczywistości, to wspaniała niezwykłość, która zawsze dopada tych, którzy chcą od niej uciec. Kaczyński choć bardzo chciał, od swojej rzeczywistości nie uciekł. Dopadła go i udowodniła kłamstwo. Przykładem Pegasus, którego podobno w Polsce nie ma. W wywiadzie dla "Sieci" osobiście przyznał, że jednak Polska ma Pegasusa, bo głupio by było go nie mieć. Pomylił się i niechcący powiedział prawdę? Takich "kwiatków" prezes ma sporo na swoim koncie. Właściwie konto prezesa składa się tylko i wyłącznie z jakże skrajnie kłamliwych "kwiatków". Których się nie wyprze, bo sam je potwierdzał.

Panią byłą premier Beatę Szydło również dopadły własne kłamstwa. Przykładem kolizja z Seicento mająca miejsce kilka lat temu. Aż pięciu lat potrzeba było, by prawda wyszła na wierzch. Ścigała B. Szydło, aż w końcu ją dopadła wtedy, gdy jeden z oficerów SOP-u, dopiero po przejściu na emeryturę publicznie przyznał, że kłamano w sprawie okoliczności tego incydentu. Napiszę tak - jakiekolwiek słowo które wyszło z ust każdego polityka PiS, szczególnie z pierwszych ław rządowych, mijało się i nadal mija z prawdą. A w polityce, dyscyplina mijania się z prawdą oznacza jedno, kłamstwa. Które w wykonaniu partii rządzącej mają coraz to krótsze nóżki.

Krótsze dlatego, ponieważ udowadnia to puszka Pandory, czyli skrzynka e-mailowa M. Dworczyka, premierowskiego ministra. Która udowadnia, jak szerokie kręgi polityków dotknięte są kłamstwem. Ich wszystkich łączy ścisła i wzajemna, dziwacznie rozumiana lojalność. Mechanizm kłamstwa ma być nieprzemakalny. Bez jakiejkolwiek rysy. By nie było miejsca na prawdę. Udowadnia to przypadek B. Szydło, z powodu którego władza wolała poświęcić dobro zwykłego obywatela, w imię zachowania nieskazitelności własnego wizerunku. Tej władzy nie stać na prawdę i elementarną szczerość. Nigdy nie będzie stać.

Jednak mury pękają. Co niektórych zaczyna gryźć sumienie. Zaczynają mieć wątpliwości, czy słusznie wcześniej postępowali. No i nie chcą brać na siebie ciężaru odpowiedzialności, gdy władza będzie rozliczana. Nazywa się to ucieczka z tonącego okrętu. Kto ucieka? Szczury uciekają. Aż się kurzy. Okręt się chwieje, trzeszczy w szwach i coraz bardziej się kiwa na coraz to większych falach. Przyciśnięta do ściany władza, jeszcze bezczelnie próbuje się nam śmiać w twarz z zza zamkniętych drzwi swoich gabinetów. Jednak ten się śmieje, kto się śmieje ostatni - że napiszę za klasykiem. Co będzie, gdy nagle te drzwi się otworzą?

Nie będzie już poczucia bezpieczeństwa. Immunitet też nie pomoże. Tak, jak nie pomoże kordon ochroniarzy czy policyjnych wozów. Bezpieczeństwo, immunitet i kordon ochraniający, to przywileje, które można znieść. A gdy zostaną zniesione, dla polityków tej władzy nastąpią chude, w najlepszym wypadku opozycyjne, lata. Będą wtedy mogli krzyczeć do woli, buntować się, krytykować i pyskować, grozić brudnymi paluchami. Tylko to będą mogli. Polacy, których teraz bardzo mocno dotykają wręcz galopujące ceny, rachunki i na przyszłość perspektywa ciężkiego życia, wynikająca z decyzji tej władzy - zmienią rzeczywistość polityków PiS.

Lubię to! Skomentuj3 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale