3384
BLOG
PiS oddał 1.V.2011 walkowerem
Gdyby nie kilkugodzinne opóźnienie pociągu, którym z Rzymu po uroczystościach beatyfikacji Jana Pawła II wracali działacze Prawa i Sprawiedliwości, nikt nie miałby pojęcia, że członkowie tej partii - było nie było próbującej odwoływać się do autorytetu Kościoła - w ogóle uczestniczyli w tych uroczystościach. PiSu nie było widać także w Polsce. Niewidoczny był prezes tej partii. Sprawa była dla PiS z góry przegrana. Wiadomo było, że to Bronisław Komorowski i Grzegorz Schetyna znajdą się w pierwszych rzędach na Placu Świętego Piotra, a Donald Tusk przykuje uwagę opinii publicznej w Wadowicach. Że to prezydent Rzeczypospolitej zostanie przyjęty na audiencji przez Benedykta XVI i jako jeden z pierwszych pomodli się przy relikwiach nowego błogosławionego. Jarosław Kaczyński w Rzymie byłby tylko jedną z anonimowych osób w półtoramilionowym tłumie. Warto jednak odnotować, ze specjaliści od PR-u w Prawie i Sprawiedliwości nie znaleźli żadnego sposobu na zminimalizowanie strat. I proszę nie mieć złudzeń, że partyjni sztabowcy nie analizowali tej sytuacji pod kątem jej politycznych konsekwencji. Analizowali. Będzie ona miała znaczenie wyborcze. Platforma Obywatelska zdołała przypomnieć swoim konserwatywnym wyborcom (a to przynajmniej 1/4 jej potencjalnego elektoratu), że to ona jest depozytariuszem wartości, o jakich nauczał Jan Paweł II. Myślę, że od tego momentu nastąpi odwrócenie spadkowego trendu poparcia dla PO (co oczywiście nie oznacza gwałtownego wzrostu jej notowań). Przed nami wakacje, tradycyjnie okres poprawy nastrojów społecznych. A później - prezydencja UE, którą sztabowcy PO do bólu wykorzystają do pokazania siły i pozycji Polski Tuska w Europie.


Komentarze
Pokaż komentarze (60)