Wiem, co piszę.
Nie czytałem pełnego projektu raportu Komisji Śledczej ds. wyjaśnienia okoliczności śmierci Barbary Blidy, bo został on rozesłany tylko do członków Komisji. Ponieważ jednak znam Ryszarda Kalisza i jego skłonność do prawniczej precyzji, nie wątpię, że ma mocne dowody lub poszlaki na poparcie swoich tez.
Na miejscu Jarosława Kaczyńskiego i Zbigniewa Zbiory miałbym mnóstwo obaw. I chyba je mają – świadczą o tym ich wczorajsze nerwowe reakcje; podobnie, jak reakcje innych polityków PiS: musieli dostać precyzyjny „przekaz dnia”. Trochę przypomina to nerwowość SLD po spisaniu różnych wersji raportu komisji śledczej ws. afery Rywina (np. słynne głosowania na przemian, numery parzyste/nieparzyste).
Zapewne do postawienia obu polityków przed Trybunałem Stanu nie dojdzie, ze względu na zawiłość i długotrwałość procedury. Ale i tak perspektywa stawiania się przed Komisją Odpowiedzialności Konstytucyjnej zamiast na spotkaniach z wyborcami jest mało nęcąca.
Zresztą, któż to wie? Kiedy wiesza się na ścianie strzelbę w pierwszym akcie, wiadomo, że w trzecim wypali. Kiedy uruchamia się procedurę – kto wie, do czego ona doprowadzi? Z. Ziobro wydaje się nie mieć w tej sprawie czystego sumienia (o czym świadczy jego panika bezpośrednio po zdarzeniu w Siemianowicach Śląskich); może też i Jarosław Kaczyński?
Sprawa ma także konsekwencje stricte polityczne i przedwyborcze.
Po pierwsze, jeśli rzeczywiście SLD zacznie dziś zbierać podpisy pod wnioskiem o postawienie obu polityków PiS przed Komisją Odpowiedzialności Konstytucyjnej, jednoznacznie przetnie spekulacje o możliwości cichej koalicji tych dwóch partii po wyborach. Jarosław Kaczyński jest cynikiem, ale nie do tego stopnia, aby zdzierżyć taki policzek. Z tego, co wiem scenariusz takiej koalicji nie był na lewicy poważnie rozpatrywany, raczej traktowany jako zabieg taktyczny w przyszłych negocjacjach z Platformą. Projektem raportu Ryszard Kalisz stawia jednak kropkę nad i, zgodnie ze swoim poglądem na tę kwestię.
Po drugie, ciekawe są reakcje liderów PO. Chłodne i ostrożne. Jeśli sprawa się rozwinie, może okazać się, że Platforma nie ma monopolu na zwalczanie PiS – że jest jeszcze SLD. Z drugiej strony, Donaldowi Tuskowi trudno byłoby nie skorzystać z okazji przypomnienia o IV RP. Sytuacja nieco podobna do powstałej wokół projektu ustawy o związkach partnerskich. Przedwyborcza ofensywa SLD zaczyna przysparzać Platformie kłopotów…


Komentarze
Pokaż komentarze (82)